WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Kadry Macierewicza kontra kadry Komorowskiego

Obecnemu szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi dziennikarza zarzucają nominację ludzi młodych i niedoświadczonych. Jednocześnie te same media milczały, gdy za rządów Platformy Obywatelskiej (prezydenta Bronisława Komorowskiego czy szefa MON Bogdana Klicha) nominowano komuchów, absolwentów sowieckich i rosyjskich uczelni czy też ludzi Wojskowych Służb Informacyjnych.

Za młodzi (na stanowiska)

Antoni Macierewicz to polityk, który obok Jarosława Kaczyńskiego jest obiektem najintensywniejszego hejtu medialno-internetowego. Każda jego sprawa sądowa jest nagłaśniana do momentu jej wygrania przez obecnego ministra obrony narodowej. Każdy artykuł z „Gazety Wyborczej” jest hitem, aż do momentu wygrywania przez polityka PiS-u sprawy o pomówienie.
Każda nominacja jest prześwietlana (i dobrze!) i krytykowana, ale nie za afery gospodarcze nominantów, nie za ich czerwoną przeszłość, ale za wygląd, wiek i zbyt małe doświadczenie (co może być prawdą, owszem). Minister nie wpadł nigdy na podniesieniu do kluczowych stanowisk rosyjskich szpiegów czy funkcjonariuszy niespecjalnie polskich służb specjalnych, ale to nie jego poprzednicy stali się gwiazdorami memów, a te, nolens volens, przekładają się na słupki poparcia… Dlatego, uwzględniając beznadziejnie niski stan oceny sytuacji polskiego sektora zbrojeniowego przez lemingi, – trzeba przyznać, że nominacje Macierewicza były bardzo słabe, propagandowo fatalne, a chodzi o trzy z nich. To jednak pikuś przy tym, o czym później. Zobaczmy, komu i za co się dostaje.

Pierwszy został postawiony pod pręgierz Edmund Janniger, zaledwie 20-latek, który został doradcą ministra obrony, a wcześniej był działaczem w biurze poselskim Macierewicza i jednym z ogniw jego sztabu wyborczego. Janniger, podobnie jak jego utytułowani naukowo rodzice (matka doradza ministrowi Kuwejtu, a w PRL-u była działaczką opozycyjną, ojciec posiada 20 tytułów honoris causa), chciał zająć się nauką. W momencie wyboru na doradcę szefa MON był studentem Rutgers University School of Public Affairs and Administration i członkiem Prezydium Senatu tej uczelni. Wydawałoby się, młody i zdolny… taki, na jakich miała podobno stawiać Platforma Obywatelska. Janniger ma za to specyficzną, a do tego dziecięcą urodę. I to stało się głównym orężem kpiny. A podobno lemingi są takie tolerancyjne i nie potępiają za wygląd?

Kolejny młody, bo 26-letni, któremu się oberwało, to szef gabinetu politycznego ministra Obrony Narodowej Bartłomiej Misiewicz. Najpierw dostał się pod obstrzał dziennikarzy, po tym jak szef MON odznaczył go Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju (z uzasadnienia wynika, że głównie za to, że jest życzliwy i taktowny), zrównując go z żołnierzami odznaczonymi tym samym medalem, wielokrotnie rannymi w trakcie pełnienia służby na misjach wojennych, nazywanych błędnie pokojowymi. To było przegięcie i chyba wszyscy (poza „Gazetą Polską”, ale pism partyjnych nie liczymy) to zauważyli. Teraz Misiewicz został jeszcze członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Faktem jest, że MON musi mieć tam swoje osoby, ale dlaczego Misiewicza? Facet zapewne jest w porządku (nikt nie jest w stanie, nawet w mediach antyrządowych zarzucić mu jakichś afer, przekrętów, kompromitujących zaszłości itd.), ale nie zmienia to faktu, że ławka PiS-u jest bardzo krótka.

Inny negatywnie opisywany to Paweł Kurtyka, to nowy szef rady nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego. Ten z kolei ma 25 lat, ale jest synem śp. Janusza Kurtyki. Osiągnięcia? Założył w 2010 r. stowarzyszenie Studenci dla Rzeczpospolitej, największą obecnie konserwatywną organizację studencką w Polsce. Trochę mało, ale zapewne młody Kurtyka jest dobrze wychowany, inteligentny, być może uczciwy… no, jednak gdyby nie wspomniana krótka ławka PiS-u i Macierewicza, pewnie mógłby startować z nieco niższego pułapu. Dla odmiany na początku dobrej zmiany, kiedy zmieniono prezesa Agencji Mienia Wojskowego, nowym szefem AMW został Mateusz Mroz, człowiek o bogatym CV, ekspert w sprawach wojskowych, doświadczony samorządowiec itd. Dzisiaj PiS sięga po młodzież, to co będzie w 2017 r.?

W każdym razie, głównymi zarzutami opozycji dla nowych ludzi Macierewicza są młodość i brak należnego doświadczenia. To porównajmy ten kaliber z wojskowymi nominacjami Komorowskiego (też byłego ministra obrony narodowej, a później prezydenta, a więc zwierzchnika Sił Zbrojnych RP) czy ministra Klicha z PO. To dwa różne światy, tyle że tego drugiego michnikowszczyzna i banda lemingów facebookowych nie chce dostrzec.

Doświadczeni „fachowcy”

Od czasów katastrofy smoleńskiej za szereg nominacji w wojsku odpowiedzialny był ówczesny minister obrony narodowej, marszałek Sejmu, a później prezydent RP Bronisław Komorowski, którego bliskie związki z PRL-owską generalicją oraz z ludźmi WSI są doskonale znane. Jednak dziennikarze, rozdzierający dzisiaj szaty nad młodym Jannigerem, Misiewiczem czy Kurtyką, wówczas milczeli. Przypomnijmy więc, kogo promowała poprzednia władza.

Mieczysław Cieniuch – szlify generalskie otrzymał 15 sierpnia 2010 r., tuż po zaprzysiężeniu Komorowskiego. Cieniuch w 1982 r. ukończył moskiewską Akademię Wojsk Pancernych ZSRR, a w 1992 r. także Akademię Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w Moskwie. Co ciekawe i skandaliczne zarazem, Cieniuch miał pójść na emeryturę, ale specjalnie dla niego przesunięto wiek emerytalny wojskowych z 60 do 63 lat, by jako szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego mógł dotrwać do końca trzyletniej kadencji… Wcześniej pełnił też funkcje doradcze w ministerstwie dowodzonym przez Bogdana Klicha, ale nikt z lamentujących dzisiaj nad Macierewiczem wówczas nie czepiał się moskiewskiego generała.

Leszek Cwojdziński – także został mianowany generałem w 2010 r. przez Komorowskiego. Pełnił funkcję szefa Szkolenia Sił Powietrznych. W latach 1989–1992 był słuchaczem rosyjskiej Wojskowej Akademii Lotniczej w Monino (23 km od Moskwy), czyli absolwentem uczelni, z której wychowanków chciał oczyścić armię śp. Lech Kaczyński.
Janusz Bronowicz, Krzysztof Szymański, Bogusław Samol – to kolejne nominacje Komorowskiego ludzi po radzieckich uczelniach wojskowych, a lista ta jest oczywiście dłuższa, ale warto przejść do ludzi „Komora” z WSI… (Komorowski jako jedyny poseł Platformy głosował przeciwko ustawie likwidującej WSI).

Janusz Bojarski – został awansowany na generała brygady przez Komorowskiego w listopadzie 2010 r.. Absolwent Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego. W latach 80. pełnił służbę w Naczelnej Redakcji Programów Wojskowych Polskiego Radia. Był wiceszefem WSI (przez chwilę objął szefostwo tej służby, po odsunięciu przez PiS od kierownictwa gen. Marka Dukaczewskiego). Powrócił do łask w wojsku, kiedy PO odzyskała władzę – wówczas minister Bogdan Klich mianował gen. Bojarskiego dyrektorem Departamentu Kadr MON, czyli głównym kadrowcem polskiej armii.

Leszek Soczewica – to kolega wspomnianego gen. Bojarskiego z Biura Ataszatów Wojskowych MON, które było kontrolowane przez WSI. Będąc generałem brygady, w 2014 r. Soczewica został awansowany przez Komorowskiego do stopnia generała dywizji.
Janusz Nosek – były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (powstałej na skutek likwidacji WSI) – został generałem w listopadzie 2010 r. dzięki Komorowskiemu. Co prawda, to już nie WSI, ale za rządów PO służba ta czerpała zdaje się ze starych wzorców. Jak pisał Paweł Siergiejczyk w „Naszej Polsce”: Wymowny jest także fakt, że w maju 2013 r. prezydent Putin polecił rosyjskiej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa zawarcie porozumienia o współpracy z polską Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, choć FSB to służba cywilna, której odpowiednikiem jest nasza Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Kiedy więc dawni wojskowi „eksperci” rodem z WSI czy dziennikarze z różnych zbliżonych do PO, UW, KOD-u, .Nowoczesnej redakcji będą pastwić się nad jakimś 20-latkiem, który został jednym z wielu doradców ministra Macierewicza, pamiętajmy o tym, że armia i sektor zbrojeniowy to wielkie pieniądze, potężne wpływy, wojna wywiadów i także za rządów PiS-u ścierają się tam dobre i fatalne kandydatury (obecnie taka gra toczy się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej) i naprawdę nie chodzi o jakiegoś Misiewicza…


© Robert Wyrostkiewicz
3 października 2016
źródło publikacji: „Kadry Macierewicza kontra kadry Komorowskiego. Ujawniamy, czym się różnią nominacje PiS od PO”
www.warszawskagazeta.pl





Ilustracja © brak informacji / YouTube

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz