Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

Bratkowskiego pożegnanie z rozumem

Schizofrenia paranoidalna to przykra dolegliwość umysłowa, której charakterystycznym objawem są urojenia prześladowcze. Chory nie odbiera otaczającego go świata takim, jakim on jest naprawdę, ale w sposób całkowicie błędny. Co najgorsze te wszystkie omamy i urojenia chory przeżywa, jako otaczającą go rzeczywistość.

W magazynie świątecznym „Gazety Wyborczej” głos zabrał Stefan Bratkowski i jak to ma w zwyczaju znowu wspomniał o naszym tygodniku.
Stefan Bratkowski: Pokojowa wojna domowa.
Gdyby to był zamach stanu, PiS przejąłby najwyższe stanowiska i uprawnienia, i by wystarczyło. A oni, jak zdobywcy po inwazji, biorą wszystko, co daje władzę, dostęp do pieniędzy i panowanie nad aparatem przemocy. […] Nie lubią naszej cywilizacji, a poza perspektywą władzy i tym, co władza daje, nie mają nic, więc chcą mieć coś z tej władzy. Na to się nakłada nacjonalizm, w sporym procencie udawana wierność Kościołowi oraz osobiste urazy i kompleksy. […] Być może PiS sięgnie po gwałt, aresztowania itp., już masowo zwalnia z pracy. Sądząc po agresywności Kaczyńskiego, będzie on podsycał napięcie. Bo u niego wszystko opiera się na niechęci, nienawiści, wrogości. "Gazeta Warszawska" wzywa do pogromu "szubrawców". Szubrawcy chcą gromić szubrawców.

Warto przypomnieć, co mówił Bratkowski, kiedy PiS przez lata było w opozycji i nie miało żadnego wpływu na władzę. Co mówił kiedy u steru byli bliscy mu ludzie, za rządów których strzelano z broni gładkolufowej do robotników, a w słynnej akcji „Widelec” setkami aresztowano niewinnych ludzi, gazowano ich w zamkniętych policyjnych sukach lub kazano im siadać na pałkach postawionych na sztorc, aby wymusić zeznania. Co powodowało bezsenność Bratkowskiego i jego miotanie się nocami w mokrej pościeli w czasach, kiedy oddawano mocz na znicze palone ofiarom „Smoleńska” i nawoływano, aby Jarosława Kaczyńskiego zastrzelić i wypatroszyć? Co przerażało Bratkowskiego w czasach, kiedy mafia przestępców w białych kołnierzykach kradła na potęgę, a treści ustaw oraz skoki na kasę i sposoby niszczenia opozycji uzgadniano na cmentarzach, stacjach benzynowych i przy ośmiorniczkach w restauracji „Sowa&Przyjaciele”?

Stefan Bratkowski w programie „Piaskiem po oczach” mówił wtedy: Chciałbym zapytać za czyje pieniądze to wychodzi, bo przecież nie za pieniądze pana Bachurskiego? Jeżeli gazeta pisowska ta gazeta warszawska wybija „Polacy już czas”. […] Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przewodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP.

Czy jest sens analizować wynurzenia cierpiącego na antypolską psychozę paranoika, dla którego bez względu na to kto i jak rządzi winna wszelkiego zła jest prawica? Niestety obraz kliniczny choroby podpowiada, że tu jest pole do popisu dla lekarzy, a nie publicystycznych polemistów. W przypadku Bratkowskiego trzymajmy kciuki w pełni ufając medycynie i farmacji.
http://www.warszawskagazeta.pl Tekst ukazał się w "Warszawskiej Gazecie". Nowy numer już w kioskach.


© Mirosław Kokoszkiewicz
19 września 2016
opublikowano w: „Warszawska Gazeta”
www.warszawskagazeta.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2