WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Wielopiętrowa kompromitacja ORMO – nagłośnili pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”

Tytuł może się wydawać nieco mylący, a może nawet irytujący, w końcu nie jakieś pajace w gatunku Kijowskiego i Szumełdy stanowią o sile wyjątkowej uroczystości, która miała miejsce wczoraj. 
Wszytko prawda i niczego podobnego nie twierdzę, zwracam jedynie uwagę na jeszcze jeden aspekt tragifarsy. Oni poszli na mszę w Gdańsku w konkretnym celu, co do którego nikt nie może mieć wątpliwości. Chodziło o zrobienie zadymy i odwrócenie uwagi od pogrzebu, na który Polska czekała ponad 70 lat. Stało się dokładnie odwrotnie, chociaż błazny dostały swoje pięć minut, czego należało się spodziewać, to zdecydowana większość komentarzy odnosi się do konkretnego kontekstu. Krótko pisząc najczęściej pojawiająca się odpowiedź dla ORMO-wców dotyczyła bohaterstwa siedemnastoletniej „Inki” i „Zagończyka”, którzy byli torturowani i ostatecznie zamordowani. Fakty te w zestawieni z zabandażowanym kciukiem Szumełdy musiały budzić szczery śmiech.
Jeśli prowokatorzy po prowokacji muszą się tłumaczyć z całkowicie przeciwnych do zamierzonych skutków, to mamy totalną klęskę prowokacji. Tak też było, dlatego niespecjalnie zgadzam się z opinią, że Polacy zamiast mówić o bohaterach, zajęli się pajacami i ich wygłupami. W pewnym sensie rzeczywiście tak było, ale z tą zasadniczą różnicą, że kompromitacja ORMO-wców jeszcze dobitniej pokazała niezłomne charaktery bohaterów, natomiast całe zamieszanie pozwoliło dotrzeć do szerszej grupy odbiorców z przekazem, kim byli Ci wyjątkowi żołnierze. Polacy żywo interesujący się naszą historią nie potrzebują dodatkowych impulsów, ale są przecież i tacy i jest to niestety większość, która w niedzielę po południu szuka powtórek kabaretów, nie transmisji narodowych uroczystości. Do tej grupy udało się również dotrzeć, dzięki spalonej prowokacji ORMO, bo nic tak nie przykuwa ludzkiej uwagi, jak kuriozum.

Ludzie podróżując leniwie po telewizyjnych kanałach trafili na dorosłego faceta, który machał do kamery paluszkiem owiniętym w gazę. Od pierwszego rzutu oka taki obrazek przyciąga i wywołuje uśmiech, a przynajmniej każe zadać pytanie – O co tutaj chodzi? Na nieszczęście ORMO-wców, w każdym serwisie informacyjnym, podawano pełną wiedzę. Po krótkim opisie żenady z udziałem lewackich aktywistów, każdy mógł się dowiedzieć, że „zajście” miało miejsce w Gdańsku, w trakcie uroczystej mszy, na której żegnano bohaterów. Gorzej, to znaczy lepiej! Nie wyłączając TVN w relacjach padały jednoznaczne sformułowania: „ofiary komunistycznej zbrodni”, „zabici dla zemsty”. No i jeszcze przy tych wszystkich niebywałych cudach, na koniec puszczano fragmenty wybitnego przemówienia Andrzeja Dudy. W zaistniałej sytuacji wypada obiektywnie stwierdzić, że operacyjna klapa ORMO pomogła, chociaż miała zaszkodzić, przywracaniu pamięci o bohaterach. Byłby to koniec fatalnych wieści dla ORMO, ale jeszcze są dwa gwoździe do trumny. Jak zwykle za pierwszy gwóźdź robi Internet. W ułamku sekundy pojawiło się dziesiątki, potem setki zdjęć pokazujących, że kumpel Kijowskiego przyszedł na demonstrację z zawiniętym paluszkiem. Siłą rzeczy posypały się dowcipy: „Ten pan przyszedł demonstrować z tym bandażem i z tym bandażem wychodzi”. Wystarczy powiedzieć, że na stronie Wyborczej komentujący nie zostawili suchej nitki na KOD, aby poznać skalę kompromitacji.

Drugi gwóźdź musi boleć znacznie bardziej. Takie zachowania, czyli wkładanie palca między drzwi jest charakterystyczne dla gwiazd jednego sezonu albo gwiazd na emeryturze. Spotykamy się z podobnymi akcjami regularnie, dziś też pokazali jakichś aktorów Teatru Polskiego we Wrocławiu, których pierwszy raz widziałem na oczy, odgrywali operę mydlaną na przywitanie Cezarego Morawskiego. Jedynie temu zawdzięczają, że wieczorem zostaną pokazani w „Dzienniku”. ORMO dotyczą oba stany jednocześnie. ORMO się wypala, było gwiazdą jednego sezonu i od razu na emeryturze. Brak jakiegokolwiek spójnego przekazu społecznego i średnia wieku 68 lat doprowadziło do wyjałowienia. Aktoreczki i śpiewaczki w takich razach pokazują kawałek tyłka albo cycka na imprezach, w których zajmują ostatnie rzędy. ORMO-wcom w zasadzie to samo przyszło do głowy, tylko pokazali paluszka i tym się nikt podniecał nie będzie, to się i do kabaretu nie nadaje. Naturalne objawy gaśnięcia i nie pomaga żaden skandalik. Trudno tu mówić i o równi pochyłej, no chyba, że desce grobowej pochylonej w stronę dołu. Innymi słowy ORMO oddało Polsce pierwszą i ostatnią przysługę, swoją żałością podkreślili wielkość bohaterów.


© MatkaKurka
29 sierpnia 2016
źródło publikacji:
www.kontrowersje.net










Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz