UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

11 maja – Dzień Liczb

Zajrzałem do informatora, właściwie kalendarza świąt nietypowych. Czegoż tam nie znalazłem, właściwie odkryłem. Wczorajszy dzień, 10 maja, był – jak się dowiaduję – Światowym Dniem Przytulania. Światli i nowocześni obchodzą także Dzień Wzajemnej Adoracji, Dzień Ukrytej Miłości, a także Dzień Osób Nieśmiałych, i właśnie święto tych, których powinno się przytulić.

Bez tych dni specjalnych ludzie już niczego nie potrafią, nie mogą?
Dzisiaj, dzień 11 maja oświeceńcy obchodzą jako Światowy Dzień bez Śmiecenia. Zaglądam do internetu, o co chodzi z tym nieśmieceniem, i jak go też mam obejść, oczywiście jak najszerszym łukiem. Okazuje się, że hasłem tegorocznym jest sumienie. Dowiaduję się, że tegoroczna edycja ma na celu wywołanie w społeczeństwie – uwaga, Czytelniku – rachunku sumienia.
W społeczeństwie, czyli u kogo? U nikogo. W piersi mają się bić wszyscy, czyli nikt.
Żadnego mojego rachunku, przynajmniej dzisiaj, ale Dzień Liczby jest potrzebny jak najbardziej.

Czytam, że rośnie świadomość ekologiczna naszego społeczeństwa i zwiększa się ilość odbieranych odpadów segregowanych. Krzepią nadwiślańskich ekologów liczbami, zachęcają informacją, że podobno z 35 poddanych recyklingowi butelek można wyprodukować jedną bluzę polarową.
To zapewne doskonała informacja, ale mam ją w nosie. Ile bluz polarowych mają w szafach dbające o zdrowie i tężyznę fizyczną redaktorki z Tefałenu czy Polsatu? Każda po pięć? Dziesięć? W różnych kolorach i odcieniach, na każdą porę dnia i roku? Powinienem do felietonu dołączyć empetrójkę z nagraniem, jak gromkim śmiechem wybuchnąłem.
Ekolodzy jak ciemna cholera – 35 butelek = polarowe wdzianko. Recykling butelek w głupiutkich, pustych łepetynach.

A czy policzyli, jak zniszczyła, jak zdegradowała środowisko taka redaktorka Olejnik, pokazująca się – czytać należy: widywana na ekranie telewizora – w nieprawdopodobnej liczbie butów? Nie mówię, że miałaby po telewizyjnym studio zasuwać na bosaka, ale czy nie mogliby schować jej nóg zapakowanych w domowe kapcie pod redakcyjny stolik? O ileż światowy efekt cieplarniany byłby mniejszy, i dziura ozonowa też.
Pamiętam, jak zachwycił się świat, gdy kilkanaście lat temu któraś z królowych ludzkich serc na ekologiczną aukcję charytatywną oddała dwie ze swoich – liczbę podaję z pamięci, z dokładnością do połowy setki – tysiąca dziewięciuset sukien. Czytelniku! To dopiero jest i była hipokryzja. Jej szczyt. Jakże się nie mogli nachwalić nad Wisłą królewskiej troski o zdrowe powietrze i ekologię. I świecenie przykładem. Autentycznie, tak było.

Świat głupieje na potęgę, a nie ma Światowego Dnia Głupoty. Ani nawet Dnia Bez Głupoty. Są święta ruchome, np. Dzień Sprzątania Biurka, Godzina dla Ziemi, jest Święto Uwalniania Książek, i Dzień Sprzątania Świata, a nie ma Dnia Czyszczenia Mózgownic. Nie ma, Czytelniku, Dnia Ciszy ani Dnia Mądrości. I nie ma Dnia Liczby, co mnie dzisiaj najbardziej obchodzi.
Gdyż dzisiaj właśnie jest taki dzień, dziesiątek i setek liczb, przerażających liczb, i porażających, zaskakujących. Zapewne będą analizowane przez cały tydzień. Tydzień Liczb. Poczekam na sejmowy stenogram, wolę czytać, Dzień Oszczędzania Ludzkiego Czasu, jest gdziekolwiek na świecie obchodzony? Np. bez reklam telewizyjnych?

Dzisiaj jest Dzień Wstępnego Audytu po rządach PO–PSL. Piszę i jednocześnie dopisuję, co słyszę i co podczytuję. Oto na ekranie telewizora tweet eksministra Trzaskowskiego: W dzisiejszym dniu PiS próbuje znów dowieźć, że Polska jest w ruinie. Pisownia oryginalna.
Oczywista manipulacja, może pospolite kłamstwo albo objaw właśnie głupoty – czyli nierozumienia tego, co się słyszy. Państwo, z winy rządów PO–PSL straciło 340 miliardów złotych – taką liczbę przedstawiła po dokonanym audycie premier Beata Szydło. I tyle. Nie usłyszałem słowa ruina, usłyszałem marnotrawstwo. Najlepszym audytem rządów PO–PSL jest inna liczba, wzrost PKB – tłumaczy się Ewa Kopacz.
Wzrost PKB? To był wzrost nie za zasługi, ale za długi – powiedział godzinę temu wicepremier Morawiecki. I uszczegółowił. Na początku rządów PO–PSL dług publiczny wynosił 511 mld zł, a dzisiaj wynosi okrągłe 900 mld. Jeżeli dodamy160 mld złotych przechwyconych z OFE, to się okaże, że przez ostatnie lata, średnio (średnia właściwie zastosowana) deficyt roczny wynosił około 130 mld zł.
Słyszę w jakiejś stacji wyjątkową głupotę, że audyt ma zasłonić/przesłonić sobotni marsz KOD-u. Takich mamy dziennikarzy, reporterów sejmowych. Miażdżące dane, liczby trudne do podważenia, a ten o 35-tysięcznej manifestacji.
Zresztą do dzisiaj się kłócą, ilu było demonstrantów. Proponują uśrednić. Policja podała liczbę z początku marszu – 35 tys., Ratusz – 240 tys., a więc było 130-140 tys. kodziarzy – policzyli w studio dziennikarze. Ale przecież internauci również liczyli, i blogerzy, i socjologowie. Nauczyć liczenia średniej? Jakiej średniej? Prawda leży po środku? Nie ma mowy o średniej arytmetycznej, redaktorze X (przez sympatię przemilczę nazwisko), któremu wyszło jakieś 100 tysięcy.
Manifestacja to jedna wielka klapa, jesteście ślepi i głupi?

Jakże jest potrzebny Dzień Głupoty, i Dzień Liczby także.
Miażdżące dane, liczby, które będą trudne do podważenia, a ten myśli, może nie tyle myśli, co przekonuje słuchaczy, że dzisiaj przedstawiany audyt ma przesłonić Marsz Uśmiechniętych, 35-tysięczną manifestację radosnych Michników?
Swoją drogą, czy gdziekolwiek można znaleźć informację, ile setek demokratów przyprowadzili ze sobą pracownicy spółek zaprzyjaźnionych z Czerską i Wiertniczą? Dzisiaj czytam w jakimś tygodniku, że młodszy Kijowski z kitką ma dwadzieścia tysięcy działaczy. To łatwy rachunek, jeżeli ich do Warszawy przybyłoby około 5 tysięcy z rodzinami, to byłoby manifestantów dwadzieścia tysięcy. A gdzie autokary z platformiakami, a gdzie nowocześni, a gdzie chłopi z PSL, a gdzie Partia Kobiet, a gdzie oderwani bezpośrednio od „koryta”, z całymi rodzinami, przecież ta manifestacja sobotnia była jedną wielką katastrofą. Czy to do nikogo nie dotarło?

Na ekranie pojawia się kolejny tweet Trzaskowskiego: Premier Morawiecki skarży się, że banki były sprzedawane zagranicznym inwestorom – to już jest szczyt hipokryzji! Gdzie Pan pracował?
Co ma piernik do wiatraka, panie pośle? Co jest tutaj hipokryzją? Minister Morawiecki stwierdził, że 65 proc. sektora bankowego znajduje się w rękach podmiotów zagranicznych. I tyle. Sprzedawał banki? Podał inną liczbę. 2/3 eksportu to eksport firm z kapitałem zagranicznym. Marże i zyski, pośle Trzaskowski, do czyjej kieszeni wędrowały przez te wszystkie lata?
Liczby, liczby i liczby – dzisiaj jest Dzień Rachunku Sumienia, sumień zaśmiecających świat. A zaśmiecających umysły? Zakłamanych dziennikarzy?
W telewizorze przez osiem lat zielona wyspa i wojna z dopalaczami, błyskotki dla telewidzów – przedstawia wynik audytu premier Beata Szydło. Słyszę: egoizm, marnotrawstwo oraz pogarda – trzy słowa, w których można zawrzeć rządy PO i PSL.

W telewizorze pada zapowiedź premier Beaty Szydło, [że] zwróci się do Wysokiej Izby z wnioskiem o powołanie komisji śledczej w sprawie afery Amber Gold. Minister infrastruktury miażdży peowsko-peeselowskie państwo teoretyczne, olbrzymie liczby, 10 miliardów – roszczenia, setki firm, bankructwa, tysiące ludzi straciło pracę.
Pisałem, drugim okiem spoglądając na sejmową salę. I wiem, że dzisiaj jest Dzień Liczb. Przejdzie do historii jako taki dzień. Niech obrońcy demokracji i nowocześni przemyślą, czy chcą podżyrować osiem lat rządów koalicji PO–PSL.


© Rekontra
16 maja 2016
źródło publikacji:
www.warszawskagazeta.pl




Ilustracja © domena publiczna / Ilustrowany Tygodnik Polski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2