WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Oskarowy wrzask polit-poprawnego matolstwa

Najważniejszą wiadomością absolutnie wszystkich stacji telewizyjnych Ameryki było dzisiaj odkrycie, że „wszyscy aktorzy i aktorki nominowani do nagrody Oskara w tym roku są BIALI. Drugi rok z rzędu”. Nikt jak dotąd nie zaprotestował przeciw tak jawnemu rasizmowi udającemu "anty-rasizm".
W kraju, w którym Czarni (podążając za terminologią autorów - gdyż osobiście uważam, że jedynym adekwatnym słowem jest "Murzyn") stanowią coś około 12% społeczeństwa, a 90% aktorów i aktorek jest Białych, nie powinno więc dziwić, że ogromna większość nominowanych statystycznie powinna jak najbardziej składać się z Białych.
Nominacje Akademii przyznawane są przez jej członków za wybitne (ich zdaniem) osiągnięcia filmowe w ubiegłym roku, a nie za kolor skóry aktorów - tak oczywista logika w dziwny sposób umknęła uwadze reporterów amerykańskich wiadomości głównego ścieku.
Albo nie została dopuszczona do emisji lub druku.


Jak podaje Los Angeles Times: wiadomość o nominacji „samych Białych” wywołała oburzenie:
za © Los Angeles Times / tłumaczenie: © Sunt Facta dla Ilustrowany Tygodnik Polski

To kolejny żenujący sequel z Hollywood.

Już drugi rok z rzędu, Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej nominowała tylko Białych.
Tegoroczna lista nominowanych do Oscara pominęła popularnych Czarnych aktorów występujących w filmach "Creed" i "Straight Outta Compton" z 2015 roku, takich jak Idris Elba, Samuel L. Jackson i Will Smith.

Wiadomość ponownie wywołała oburzenie i odświeżyła stare pytania na ten sam temat: czy przemysł filmowy, który szczyci się swoją postępowością i liberalizmem, w rzeczywistości uparcie tkwi w przeszłości?
- Z dwóch czarnych filmów, które zarobiły 100 milionów dolarów w kinach, a więc trafiły w gusta odbiorców i były artystycznie "świeże", tylko Biali ludzie zostali nominowani. Więc jak to jest z tymi nominacjami? - zapytała producentka i członek Akademii Stephanie Allain, odnosząc się do filmów "Creed" i "Compton". 
Grupa jednorodnych rasowo nominowanych 20 aktorów i aktorek przydarza się Akademii drugi rok z rzędu i to w czasie, gdy sama Akademia przechodzi reorganizację i stara się jak najbardziej zdywersyfikować pod względem rasowym. Dla Akademii ważny jest nie tylko sposób, w jaki jej nagrody są odbierane, ale także biznes: ta niedochodowa organizacja korzysta z praw telewizyjnych do transmisji z rozdania nagród Oscara jako podstawowego źródła przychodów i chce przyciągnąć jak najszerszą widownię.

W ubiegłym roku członkowie Akademii wybierający nominowanych byli krytykowani za wybór tylko-Białych aktorów i aktorek, pomijając np. Davida Oyelowo, Czarnego aktora który według wielu powinien był zostać nominowany i nagrodzony za rolę Martina Luthera Kinga w filmie "Selma".

Na kilka tygodni przed ogłoszeniem zwycięzców wiemy już, że ponownie tylko Biali aktorzy otrzymają Oscara w 2016 roku, co wzbudziło ruch społeczno-medialny #OscarsSoWhite [pol: OskaryTakieBiałe] i wywołało gorące dyskusje m.in. zastanawiające się nad tym, jak naprawić Akademię.
- W czerwcu Akademia przyjęła 322 nowych członków, niezwykle dużą i demograficznie zróżnicowaną grupę, która odzwierciedla kierunek "normalizacji naszego członkostwa do reprezentowania zarówno przemysłu, jak i kraju jako całości - powiedziała prezydent Akademii, Cheryl Boone Isaacs.
W listopadzie Boone Isaacs ogłosiła także nową inicjatywę, "A2020", mającą na celu promowanie przyjęcia do Akademii jej pracowników.

Ale mimo publicznych i wewnętrznych wysiłków zarządu Akademii, jest to wielka organizacja powolnie reagująca na zmiany. W kwestii zróżnicowania rasowego świat filmu pozostaje daleko w tyle za telewizją, gdzie w ubiegłym roku rekordowa liczba 18 czarnych wykonawców została nominowana do nagrody Emmy.

Pozostała część tego idiotycznego artykułu z Los Angeles Times jest taka sama w tonie i w swej politycznie-poprawnej głupocie. Wymieniając i podkreślając słowo "Biali" (a więc rasę / kolor skóry) autorzy nawet nie dostrzegają rasizmu w swym usilnym nawoływaniu do nominowania Czarnych aktorów właśnie tylko za ich kolor skóry.
Dla politycznie-poprawnego matolstwa nie jest nawet dziwne, że aż 18 Czarnych zostało nominowanych do nagrody Emmy, dla nich jest to coś oczywistego! A przecież w telewizji tak jak i w filmie Czarni stanowią przecież mniejszość wśród Białej większości - jest więc logicznie i statystycznie niemożliwe, aby aż tylu nominowanych było Czarnych. Można to wytłumaczyć jedynie rasizmem!
Pomijanie Białych wykonawców za ich kolor skóry - a więc rasizm - jest jednak według nich normalne i nie jest uważane za rasizm. Tylko pominięcie Czarnych jest rasizmem, nawet, jeśli według jak najbardziej demokratycznych głosów członków Akademii (wśród których jest także wielu Czarnych) żaden z nich wyraźnie nie zasłużył na nominację - jest to nieważne. Nieważny kto i nieważne za co, ważne, aby ktoś Czarny był nominowany! Inaczej jest to rasizm.
Według politycznie-poprawnych idiotów jakiś Czarny po prostu musi być co roku nominowany niezależnie od tego, czy na to zasługuje, czy nie.
Ciekawe, że wcale nie mała liczebnie grupa aktorów i aktorek Żółtych (proszę wybaczyć to idiotyczne określenie, ale podążam tutaj za terminologią użytą przez autorów - Biali, Czarni, a więc i "Żółci") nigdy dotąd nie domagała się żadnych przywilejów w zatrudnieniu lub gwarantowanych miejsc na uniwersytetach, (jak to mają Czarni), ani też - obowiązkowej nominacji do Oscara! Czyżby "Żółci" nie zaliczali się do "mniejszości skórnych" w Ameryce, i ten wątpliwy przywilej był zarezerwowany jedynie dla Czarnych? Wydawałoby się, że coś tu nie pasuje, ale wcale tak nie jest: nawet najbiedniejsi "Żółci" zamiast tworzyć gangi zdobywają wykształcenie i rzadko kiedy mają problem ze znalezieniem pracy, dlatego żadne przywileje z tytułu swego koloru skóry przysługujące Czarnym nigdy im nie były potrzebne i nigdy ich nie domagali się. Zaś każdy "Żółty" zdobywca Oscara rzeczywiście na to zasługiwał, czego nie możemy powiedzieć o jakże wielu Czarnych (aby nie być gołosłownym: proszę przypomnieć sobie Oscara dla Willa Smitha, którego otrzymał za swój najgorszy w całej karierze film!).

W telewizji jest tak samo.
Pomimo cierpliwego przejrzenia ponad 20 "wiadomości" stacji lokalnych i ogólnokrajowych, nie natrafiłem nawet na jednego reportera, który odważyłby się zwrócić uwagę na tak jawny rasizm! Jeżeli wszystkie media mogą dzisiaj wręcz otwarcie wciskać swym widzom takie głupoty - a przypomnijmy, że w USA ogromną większość widzów nadal stanowią Biali - znaczy to, że stan umysłów tych Białych ludzi jest już poniżej minimum potrzebnego do logicznego myślenia.
A to z kolei niedobrze świadczy o przyszłości nie tylko Białych ludzi, ale po prostu całej cywilizacji...



Komentarz i tłumaczenie na język polski:
© Sunt Facta
Manhattan, 15 stycznia 2016
Specjalnie dla Ilustrowany Tygodnik Polski




źródło: Rebecca Keegan i Steven Zeitchik "Oscars 2016: Here's why the nominees are so white -- again" / Los Angeles Times
ilustracja: autor nieznany / Los Angeles Times

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz