WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Uczmy się od złotej rybki

Wprawdzie jestem pewien, że rewolucjoniści sodomitami pogardzają [...] ale na tym etapie wykorzystują ich w charakterze swoich podopiecznych, dla których walczą o „równouprawnienie” [...] Sodomici myślą, że to wszystko naprawdę... audycja Radia Maryja:

Szanowni Państwo!

Któż z nas nie pamięta bajki o rybaku i złotej rybce? Złota rybka obiecała rybakowi, że w zamian za uwolnienie z sieci spełni trzy jego życzenia. Żona rybaka zażądała najpierw wygodniejszego domu, potem – zamku, a na koniec – żeby została królową, a rybka była u niej na posyłki. Oburzona tym żądaniem złota rybka odebrała chciwej i głupiej kobiecie wszystkie poprzednie dary. Podobnie może być z przewielebnym księdzem prałatem Krzysztofem Charamsą, który w imieniu sodomitów przedstawił ultimatum Kościołowi katolickiemu. Najwyraźniej pomysłodawcy kampanii, zapoczątkowanej w „Tygodniku Powszechnym” krytyczną publikacją przewielebnego księdza prałata, nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, wskutek czego dostali nauczkę, by na przyszłość dobierać wykonawców bardziej przewidywalnych.
Toteż „Gazeta Wyborcza”, zgodnie z leninowskimi normami koordynująca w naszym nieszczęśliwym kraju wszystkie antykościelne i antykatolickie kampanie, nie ukrywa rozczarowania i irytacji samowolką przewielebnego księdza Charamsy, który z zagadkowych przyczyn zdekonspirował się przedwcześnie. Tymczasem tego właśnie trzeba unikać, bo im dłużej Żywa Cerkiew udaje część Kościoła katolickiego, tym większe są nadzieje na rozwalenie go od środka. Z wrogami zewnętrznymi Kościół jakoś daje sobie radę, podczas gdy wróg zakonspirowany może być groźniejszy. Stąd irytacja, że przewielebny ksiądz prałat zmarnował okazję, by siedzieć cicho.

Bo też przewielebny ksiądz Charamsa jest tylko rodzajem mięsa armatniego, podobnie jak wszyscy pozostali sodomici. Tak właśnie traktują ich przywódcy komunistycznej rewolucji, jaka w Europie i Ameryce jest właśnie w pełnym natarciu, wykorzystując dla swoich celów instytucje państwa. Celem tej rewolucji jest zniszczenie znienawidzonej cywilizacji łacińskiej, by mniej wartościowe narody doprowadzić do stanu najpierw psychicznej, a później również fizycznej bezbronności i w ten sposób je ujarzmić, przekształcając w tak zwany „nawóz historii”. Elementem rewolucyjnej strategii jest systematyczne niszczenie organicznych więzi społecznych oraz instytucji zapewniających ciągłość, jak na przykład rodzina. Do rozbijania tych bastionów społecznej struktury przydatne jest właśnie armatnie mięso, między innymi w postaci sodomitów i innych tak zwanych „mniejszości”.

Wprawdzie jestem pewien, że rewolucjoniści sodomitami pogardzają i po ostatecznym zwycięstwie pokażą im „ruski miesiąc” - ale na tym etapie wykorzystują ich w charakterze swoich podopiecznych, dla których walczą o „równouprawnienie” i przeciw „wykluczaniu”. Sodomici myślą, że to wszystko naprawdę i wygląda na to, iż przewielebny ksiądz prałat Krzysztof Charamsa padł ofiarą takiego właśnie nieporozumienia. Tymczasem współpraca rewolucjonistów z sodomitami jest tylko epizodem, rodzajem mądrości etapu.

Rzecz w tym, że rewolucjoniści nie mogą istnieć bez „proletariatu”, którym by się opiekowali i w imieniu którego przemawialiby i walczyli. Rewolucjonista bez proletariatu, to postać groteskowa, coś jak Cygan bez drumli. Jednak tradycyjny proletariat, czyli pracownicy najemni, odwrócili się od rewolucjonistów, którzy w tej sytuacji poszukują proletariatu zastępczego. Nawiasem mówiąc, tradycyjny proletariusz był dla rewolucjonistów sojusznikiem fałszywym. Pragnął bowiem jak najszybciej się wzbogacić, to znaczy – przestać być proletariuszem. Co gorsza, taki wzbogacony proletariusz w jednej chwili stawał się największym wrogiem rewolucjonistów, nie bez powodu podejrzewając ich, że zechcą mu zabrać to wszystko, czego z takim trudem się dorobił. I rewolucjoniści doskonale to wyczuwali, bo z największą nienawiścią atakowali właśnie „drobnomieszczanina”, czyli wzbogaconego proletariusza.

Toteż na proletariat zastępczy rewolucjoniści typują teraz na przykład kobiety, czy właśnie sodomitów. Kobieta bowiem, nawet bogata, kobietą przecież być nie przestanie, więc trzeba jej tylko wmówić, że jest oprymowana przez „męską szowinistyczną świnię”, a więc – najbliższego jej człowieka – przed którą najlepiej obroni ją i od której ją „wyzwoli” właśnie rewolucjonista – obecnie uosabiany przez urzędnika państwowego. Podobnie z sodomitami, których tylko trzeba podjudzić, by nie zadowalali się dotychczasową tolerancją, tylko zażądali, by wszyscy dostosowali się do ich upodobań i pychy. Tego samego żona rybaka zażądała od złotej rybki, a reakcja złotej rybki powinna być wskazówka również dla nas.

Mówił Stanisław Michalkiewicz.


© Stanisław Michalkiewicz
8 październik 2015
Felieton emitowano w programie „Myśląc Ojczyzna” Radia Maryja
www.radiomaryja.pl
www.michalkiewicz.pl ☞ WSPOMÓŻ AUTORA





Notatka: wszystkie podkreślenia pochodzą od redakcji.
Ilustracja: © Ilustrowany Tygodnik Polski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz