Nie pozwól aby przepadły stare fotografie, filmy czy pamiętniki! Podziel się nimi ze wszystkimi Polakami i przekaż do zasobów Archiwum Narodowego IPN!
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głupota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głupota. Pokaż wszystkie posty

Spychologia służby zdrowia

Uciąłem sobie nogę „boszem”, co nastąpiło w wyniku remontu elewacji drewnianego domu, zmęczenia i niestety głupoty. Generalna rada na przyszłość dla wszystkich majsterkowiczów, jeśli czujesz, że masz pył z lakieru i drewna w oczach, jeśli ledwie ze zmęczenia trzymasz „kątówkę”, to przynajmniej nie przytrzymuj drewnianego parapetu nogą. Latającą maszynę w powietrzu też staraj się odłączyć z prądu, zamiast bawić się w korridę. Dla głupoty nie mam litości, własnej również, dlatego piszę jak było i widać na pierwszy rzut oka, że było wyjątkowo głupio. Opłukałem ranę, zawiązałem tym co miałem pod ręką i miałem zamiar zostać w chałupie, bo takich przygód i miałem w życiu wiele i przeżyłem. Rodzinne konsylium zdecydowało inaczej – z girą trzeba jechać do lekarza.

Od tego momentu kończy się moja głupota i zaczyna paranoja polskiej służby zdrowia. Pierwsza rzecz, którą trzeba wymyślić, to gdzie w ogóle jechać.

Pudrowanie gangreny

Mam przed sobą zbiór zadań do matematyki dla klasy V-VI szkoły podstawowej. Autorzy: Tadeusz Korczyc i Jerzy Nowakowski. Wydawnictwo WSiP 1985. Z tego zbioru korzystały moje dzieci. Chodziły do zwykłej, dzielnicowej, mocno skomunizowanej szkoły imienia Wojska Polskiego, razem z dziećmi lokalnego marginesu. Ani moje dzieci, ani dzieci marginesu, które przychodziły czasami do mnie z zadaniami z matematyki nie miały z ich zrozumieniem żadnych poważnych problemów.
Daję zadanie z tego zbioru tegorocznym maturzystom, których douczam w ramach kursu przygotowawczego.
Oto inkryminowane zadanie: „Doświadczenie polega na trzykrotnym rzucie monetą. Czy zdarzenie: wypadnie przynajmniej jeden orzeł jest tak samo prawdopodobne jak zdarzenie: wypadną dokładnie dwie reszki?”.

W gębę od parobka

Moja znajoma, kiedyś piękna i elegancka kobieta, elektronik z wykształcenia po wielu latach bezrobocia zmuszona była szukać pracy. Jej bezrobocie nie wynikało bynajmniej z lenistwa. Urodziła dziecko z problemami zdrowotnymi i poświęciła się temu dziecku. Osiągnęła co chciała, całkowicie wyprowadziła syna na prostą, lecz zajęło jej to kilkanaście lat. W dziedzinie elektroniki już kilka lat nieobecności na rynku pracy oznacza praktycznie utratę zawodu. Jako osoba dojrzała próbując znaleźć pracę sekretarki czy asystentki zgłaszała się na liczne rozmowy kwalifikacyjne i jak twierdziła doprowadziło ją to do depresji. Nie obraziłaby się gdyby potencjalny szef powiedział jej wprost, że jest za stara jak na jego wymagania, uważałaby to za realne i nawet usprawiedliwione. Do rozpaczy doprowadzał ją jednak poprawny politycznie sposób odmowy, tak zwana odmowa po amerykańsku. „Będziemy w kontakcie”- słyszała nieodmiennie ale nigdy nikt z rozmówców się nie zgłosił.

Zombie nie rzucają cienia, a w gabinecie PO same osobliwości

Grzegorz Schetyna kolejny raz uspokoił wszystkich swoich wrogów, przeciwników i politycznych konkurentów. Widowiska z tańcem cieni, które się dziś obyło, przy największych chęciach nie da się traktować poważnie. „Gabinet cieni” w wydaniu PO niby powstał, ale próżno go szukać na topach medialnych. Oglądałem tę stypę jednym okiem i najbardziej uderzyło mnie to, że nic mnie nie uderzyło. Dopiero później dowiedziałem się, że w ogóle padły jakieś nazwiska ministrów, których dla higieny ciała i ducha nie wymienię. Dość powiedzieć, że gabinet składa się z samych degustatorów carpaccio z żubra i miłośników ciepłej wody w kranie.

Dodajmy dramatyzmu!

        Wprawdzie pojawiają się doniesienia wskazujące na odzyskiwanie poczucia rzeczywistości przez narody, ale na razie są samotne jaskółki, które niekoniecznie muszą zwiastować wiosnę. Na przykład w Niemczech właśnie taktownie powiesił się w celu Syryjczyk podejrzewany o terroryzm. Taktownie – bo w Niemczech – podobnie jak w naszym nieszczęśliwym kraju kara śmierci została zniesiona, a unijni jacyś idioci, pewnie w rodzaju przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, niemieckiego niedouka Martina Schulza, znieśli tę karę nawet na wypadek wojny! Nic dziwnego, że praworządni żołnierze holenderscy nie chcieli strzelać do nikogo w Srebrenicy w dawnej Jugosławii, wskutek czego doszło tam do straszliwej masakry bośniackich muzułmanów. Ale skoro kara śmierci jest zakazana nawet w czasie wojny, to znaczy, ze nikomu nie wolno wydać rozkazu pozbawienia kogokolwiek życia, a w tej sytuacji żołnierze mogliby co najwyżej wrogów chwytać.
Ale jak tu ich chwytać, kiedy są uzbrojeni i nie respektują zakazu wykonywania kary śmierci?

Polit-poprawne matolstwo prof. dr hab. Środowej

Przeczytałem właśnie wywody p.prof.dr hab.Magdaleny Środowej broniącej zasad polit-poprawności – LINK – i ręce mi opadły. Przywykłem już do chamskich i debilnych komentarzy w Sieci – zwłaszcza ze strony miłośników neo-komuchów z PiSu, bluzgających, gdy ktoś tę lewacką partię zaczepi - na które jedyną właściwą reakcją jest: „...i po cholerę tych ludzi na siłę uczono czytać i pisać!”. Przywykłem też do kretynizmów postępowców, jak np. wypowiedź p.prof. Moniki Płatkowej (LINK/ – najlepsza wypowiedż zaczyna się od 18 minuty – a najlepszy fragment po 21'08” ), które można skwitować: „A jakie gimnazjum dało tej idiotce dyplom?”. Tu jednak (na wypadek, gdyby p.prof.dr hab.Magdaleny Środowa chciała ten kompromitujący tekst usunąć, zamieszczam go na końcu) mamy do czynienia z wykręcaniem kota ogonem – wykonanym znakomitą polszczyzną, przy użyciu pozornie nienagannego aparatu naukowego.

Tanio czy dobrze?

Minęły już czasy, w których można było odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Im produkt bardziej skomplikowany, a do nich, wbrew pozorom, należy zwłaszcza żywność ze swej natury, tym trudniej ocenić jego rzeczywistą wartość.
Oszuści wszelkiej maści wciskają nam drogi kit na równi z tanimi podróbkami. Tu nareszcie zapanowała równość, chociaż nie braterstwo, ani tym bardziej wolność. Oszukuje się zarówno biedaków, jak i bogaczy. Każdemu według zasług – jak głosiło socjalistyczne hasło. Warto też może zauważyć, że zdolność kredytowa przekłada się na zdolność bycia niewolnikiem.

Chyba nigdy wcześniej złoty cielec nie zawrócił ludziom głowy do tego stopnia. Wystarczy wmówić, że jest się bogatym, żeby niemy zachwyt wyparł resztki rozsądku.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2