WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, OBYWATELOM UB, KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Jakie drzewo taki klin, jaki ojciec taki syn

Zacznę od kongresu Prawa i Sprawiedliwości, który przed dwoma tygodniami odbył się w Przysusze, ale ów kongres stał się raczej tylko pretekstem do napisania mojego dzisiejszego felietonu. Jednym z głównych mówców obok Jarosława Kaczyńskiego był minister rozwoju wicepremier Mateusz Morawiecki i słuchając go przyszły mi się do głowy pewne przemyślenia nasuwające kilka pytań. Ilu Polaków jeszcze dwa lata temu wiedziało o jego istnieniu? Kto miał wtedy wiedzę, że jest to syn legendarnego założyciela „Solidarności Walczącej”, Kornela Morawieckiego? Pójdę dalej i zapytam, ilu młodych ludzi urodzonych już po 1989 roku wiedziało przed dwoma laty, kim jest Kornel Morawiecki i jakie są jego zasługi dla Polski? Zarówno ojciec jak i syn to byli aktywni działacze podziemia antykomunistycznego i to tej jego najbardziej radykalnej i bezkompromisowej opcji, która wykluczała jakiekolwiek konszachty i porozumienia z komunistami, a jedynym ich celem było całkowite wybicie się Polski suwerenność. Podziemna struktura stworzona przez Kornela Morawieckiego była najbardziej hermetyczną dla komunistów opozycyjną organizacją, której nigdy nie rozgryźli, choć do walki z nią Służba Bezpieczeństwa rzuciła wszystkie swoje siły. Oddzielne działania w tym samym kierunku prowadziła wschodnioniemiecka STASI z takim samym mizernym skutkiem.
Morawiecki i jego syn przez całe lata trzymani byli w propagandowej medialnej niezwykle szczelnej trumnie gdyż nijak nie pasowali pseudo elitom III RP wyrosłym z geszeftu zawartego w Magdalence między Chamami i Żydami. Ostatnio głośno zrobiło się o zamieszczonym w „Newsweeku” wywiadzie lewaka, prof. Wojciecha Sadurskiego, w którym stwierdził on, że po ostatnich wyborach w Polsce do władzy doszedł plebs. Czy Sadurski na przykładzie Morawieckich, ojca i syna nie dostrzega, że właśnie do głosu dochodzi dzisiaj prawdziwa elita gdzie syn odwagę, dumę, poczucie honoru i patriotyzm dziedziczy po ojcu w myśl przysłowia: Jakie drzewo taki klin, jaki ojciec taki syn?

Zaliczający sam siebie do elity Sadurski jest synem żołnierza Batalionów Chłopskich, Franciszka Sadurskiego, który w PRL niestety poszedł na kolaborację i wstąpił do satelickiego wobec PZPR, Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, z ramienia którego przez 20 lat zasiadał z komuchami w peerelowskim sejmie. W „elitarnym” politycznym obozie Sadurskiego jest też Lecha „Bolek” Wałęsa, którego syn wsławił się działalnością konspiracyjną polegająca na kradzieży świec zapachowych z hipermarketu zaś córka Viktoria już bez zbędnej konspiracji demonstrowała do kamer swoje krocze. Nie będę już pisał o smutnym życiu zmarłego niedawno innego syna Wałęsy.

Pokaż mi jak wychowałeś swoje dzieci, a powiem ci, kim jesteś mówi stare powiedzenie. I tak obecna pani premier wychowała swego syna na kapłana. A czym może się pochwalić Donald Tusk, ojciec Michała? Najpierw jego synalka przytuliła „Gazeta Wyborcza” a później, „aby się „sprawdzać i rozwijać” poszedł na garnuszek do oszusta od afery Amber Gold wiedząc, że był on osobą karaną. Mało tego, tak Tusk senior jak i junior doskonale zdawali sobie sprawę, że cały ten Amber Gold Marcina P. to jak się wyraził Michał Tusk, zwyczajna „lipa”. Córka obecnej pary prezydenckiej to wzorowa studentka prawa, która niedawno wraz z trzema innymi studentami została wyróżniona jako najlepsza uczennica w Szkole Prawa Amerykańskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jak na jej tle prezentuje się inna prezydencka jedynaczka, Aleksandra Kwaśniewska? Po maturze ukończyła kurs instruktorski trenera salsy i stała się celebrytką występującą na antenie TVN w „Tańcu z gwiazdami”. Spadała z każdym rokiem coraz niżej kończą w programie „Mała czarna” w TV4.

Niestety mieniących się elitami beneficjentów III RP muszę sprowadzić na ziemię i uzmysłowić im, że to oni są tym plebsem. Ich ojcom podobnie jak im samym nie udało się nigdy pokonać pewnej genetycznej bariery, co skutkuje tym, że chamy mimo wielopokoleniowych prokreacyjnych wysiłków płodzą kolejnych chamów. Warto tym „sadurskim elitom” przypomnieć, że w Rzeczpospolitej grzbiety podobnego jak oni chamstwa polskie rycerstwo wykorzystywało przy dosiadaniu koni.


© Mirosław Kokoszkiewicz
17 lipca 2017
opublikowano w: „Warszawska Gazeta”
www.warszawskagazeta.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz