WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Udział prezydenta A. Dudy w pogrzebie A. Wajdy - specjalisty od plugawienia i fałszowania historii Polski

Szczerze zdumiało mnie uczestnictwo prezydenta A. Dudy w pogrzebie Andrzeja Wajdy. Chodzi nie tylko o to, że Wajda był jadowitym przeciwnikiem rządów Dobrej Zmiany, ale także o to, że przez dziesięciolecia bez wahania plugawił historię Polski w imię swoistego masochizmu narodowego. O ileż mądrzejszy od prezydenta A. Dudy okazał się w sprawie zachowania po śmierci Wajdy Jarosław Kaczyński. Kiedy posłowie przyjmowali uchwałę, w której Sejm uczcił pamięć zmarłego reżysera Andrzeja Wajdy, prezes PiS, Jarosław Kaczyński wstał i... ostentacyjnie opuścił salę posiedzeń!
Jako jeden z pierwszych poznał się na wymowie twórczości Andrzeja Wajdy nieoceniony Stefan Kisielewski („Kisiel”). W swych „Dziennikach” zapisał pod datą 13 grudnia 1969 r.: „W kinie widziałem po raz pierwszy „Lotną” Wajdy. To ostatnie oburzyło mnie okropnie, choćby jako żołnierza Kampanii wrześniowej. Jak można było na tle narodowego dramatu wykoncypować tak niesmaczną bzdurę, istną antologię stereotypów z Mniszkówny rodem, to już tajemnica tego reżysera (Wajdy), który nie wiedząc o tym lubuje się w karykaturowaniu polskości (...)”. (Podkr. -JRN) Por. S. Kisielewski : „Dzienniki”, Warszawa 1996, s.311).

Antypolskie fałsze w filmach Wajdy


Andrzej Wajda był niewątpliwie największym reżyserem powojennego polskiego kina, słynnym z malarskości jego filmów. Stworzył kilka prawdziwie wielkich filmów, choćby „Ziemię Obiecaną”, „Człowiek z marmuru”, „Bez znieczulenia” i „Wesele” oraz wybitnych filmów takich jak „Człowiek z żelaza” czy „Korczak”. A jednak zbyt liczne filmy Wajdy, nawet prawdziwie dobre artystycznie, tak jak „Popiół i diament” były przesiąknięte koniunkturalizmem politycznym. Wajda był bowiem zawsze typem karierowicza, gotowego mnożyć fałsze w swoich filmach dla przyspieszenia osobistej kariery. Sam Wajda po latach wyznawał w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 2-3 marca 1996 r., że połowy filmów chętnie by się pozbył ze swego dorobku twórczego. Myślę, że jeszcze gorszy był bilans „dokonań” Wajdy po 1989 r.

Debiut Wajdy, skażony podłymi fałszami -„Pokolenie”


Już pierwszy film Wajdy „Pokolenie” wyprodukowany w 1955 r. był wyrazem niebywałego skundlenia i lizusostwa Wajdy wobec komunizmu. Przyznawał to nawet tak zaprzyjaźniony z Wajdą Adam Michnik, pisząc w bardzo skądinąd panegirycznym wobec Wajdy tekście o „Pokoleniu”: „Zaczynał (Wajda- JRN) tyleż typowo, co paskudnie. „Pokolenie”, film, według powieści Bogdana Czeszko, nie różni się niczym od reszty produkcji artystycznej socrealizmu: historyczne kłamstwo i bolszewicki moralizm, sentymentalizm i artystyczna tandeta. Film przedstawia wyjątkowo wprost zakłamany obraz okupacji i antyhitlerowskiego ruchu oporu. Polak- fabrykant, współpracuje z AK i kolaboruje na potęgę z Niemcami. Armia Krajowa to jakieś paskudne typy, które wzbudzają odrazę i powtarzają o staniu z bronią u nogi. Religia, to opium dla mas, odwodzące od walki o wyzwolenie. Jedynymi sprawiedliwymi są naturalnie komuniści”.(Podkr.-JRN. Cyt. za szkicem A. Michnika :Popiół ułan polonez, „Magazyn Gazety Wyborczej” z13 maja 1994 r.)

Złamanie przez Wajdę przysięgi, złożonej w AK


Wśród łajdactw popełnionych przez Wajdę przy reżyserowaniu służalczego filmu komunistycznego „Pokolenie” najpodlejsze wydaje się złamanie przysięgi złożonej w AK 13 lat wcześniej - w 1942 r. Szkalowanie AK, Narodu i Kościoła było niezwykle ordynarnym przejawem wiarołomstwa Wajdy w kontekście tej przysięgi. Jak przyznawał sam Wajda tekst tej przysięgi był bardzo jednoznaczny i zobowiązujący do realizacji ideałów patriotycznych. Brzmiał on jak następuje: „W obliczu Boga Wszechmogącego, Najświętszej Marii, Królowej Korony Polskiej, kładę rękę na ten święty krzyż, znak męki i zbawienia, i przysięgam, że będę wiernie i nieugięcie stać na straży honoru Polski i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć będę zawsze i ze wszystkich sił moich, aż do ofiary z mojego życia. Wszystkim nakazom będę posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dokonam, cokolwiek by mnie spotkać miało”. (Cyt. za: „Gazetą Wyborczą” z 7-8 czerwca 1997 r.)

Realizując swój filmowy paszkwil Wajda faktycznie złamał wspomniana przysięgę i zarazem popełnił jaskrawą targowicką zdradę Narodu, któremu wcześniej zobowiązał się służyć. Okazał się człowiekiem bez honoru. Tłumaczył się z tego dość dziwacznie : „Gdy dziś czytam te słowa, włosy mi się jeżą na głowie, jak mogłem wziąć takie zobowiązania na siebie, ale równocześnie jest w tym coś pięknego, wspaniałego i do dziś pamiętam krzyż, pamiętam mieszkanie, w którym ta przysięga się odbyła”.(Por. tamże).
W kontekście złamania przez Wajdę przysięgi z AK trzeba dodać, że było to tylko pierwsze z wielu kłamstw i oszczerstw przeciw Narodowi, które popełnił Wajda w następnych latach, choćby w osławionej „Lotnej”. Jakże prawdziwe w odniesieniu do tych nikczemnych działań Wajdy wydają się stwierdzenia George’a Orwella w jego tekście, piętnującym kłamstwa brytyjskiej prasy w 1944 r. o Powstaniu Warszawskim. Liczni brytyjscy dziennikarze, a nawet intelektualiści, przekupieni przez ambasadę sowiecką, atakowali Powstanie Warszawskie jako rzekomą szkodliwą antysowiecką ruchawkę. Oburzony Orwell zaatakował ich antypowstańcze kłamstwa, pisząc m.in.: „Oto moje przesłanie dla lewicowych dziennikarzy i do intelektualistów- generalnie. Pamiętajcie, że zawsze płaci się za nieuczciwość i tchórzostwo. Nie myślcie, że przez całe lata będziecie liżącymi buty propagandystami sowieckiego reżimu, a potem nagle powrócicie do duchowej przyzwoitości. Gdy się raz stało kurwą, jest się zawsze kurwą. (Podkr.-JRN). Cyt. za: R. Umiastowski : „Poland, Russia and Great Britain 1941 -1945. A Study of Evidence, London 1946 . Por. również G. Orwell : „I ślepy by dostrzegł. Wybór esejów i felietonów, tłum. Bartłomiej Zborski), Kraków 1990, s. 150) i J. R. Nowak :„Myśli o Polsce i Polakach”, Katowice 1994,s .254).Myślę, że to ostatnie podkreślone przez mnie zdanie w pełni można odnieść do Wajdy, przypominając choćby tak kurewsko zakłamany jeden z ostatnich jego filmów - panegiryk na cześć L. Wałęsy.

„Bajdy pana Wajdy” w antypolskiej „Lotnej”


Niewiele lepsze były, kilka z późniejszych filmów Wajdy na czele z osławioną „Lotną”.
Służąc PRL-owskiej kampanii obrzydzania historii Drugiej Rzeczpospolitej, Wajda ośmieszył jako wyraz skrajnej głupoty polskiej w filmie „Lotna” rzekomą szarżę polskich ułanów na niemieckie czołgi. Ani przez chwilę nie troszczył się przy tym, o taki „drobiazg”, iż nigdy w rzeczywistości nie doszło do takiej wymyślonej przez niego szarży. Ani o to, że powielał w ten sposób tylko fałsze dawnej propagandy nazistowskiej, próbującej banialukami o rzekomej szarży ośmieszyć polski opór w świecie.

Bardzo ostro napiętnował „Lotną” słynny krytyk i eseista Andrzej Kijowski. W tekście: Jak powstaje szmira, „Przegląd Kulturalny” , nr 44 z 1959 r., Kijowski pisał: „W tym filmie wszystko jest tak głupie i fałszywe, tak potworne w swej ślepocie artystycznej, tak sprzeczne z nastrojami i współczesną kulturą polskiego społeczeństwa”. Ostro atakował wymowę „Lotnej” wybitny poeta i prozaik patriotyczny Jerzy Narbutt. Jak akcentowała Julia M. Jaskólska: „Jerzy Narbutt we felietonie „Bajdy pana Wajdy” przypomniał, że ta znana absurdalna scena z „Lotnej” (szarży polskich ułanów na czołgi- JRN), to powtórka z Goebbelsa, który, chcąc w opinii światowej ośmieszyć Polskę i Polaków, pierwszy puścił w obieg owe kłamstwo. „Czy pan Wajda musiał być tym drugim, który postanowił goebbelsowską fikcję kolportować dalej, wiedząc przecież, że niczego podobnego w Kampanii Wrześniowej nie było i być nie mogło, gdyż kawaleria polska nie składała się z idiotów?”- pytał Narbutt”. (Por. J. M. Jaskólska: Bajdy pana Wajdy - reaktywacja?, „Nasza Polska” z 8 grudnia 2009 r.)

Sam Wajda, w poczuciu bezgranicznej buty, wyraźnie nie przejął się krytykami jego ordynarnych fałszów historii w „Lotnej”. Złe krytyki tłumaczył tym, że: „Na atakowaniu tego filmu skonsolidował się polski nacjonalizm”. (Por. Gry i zabobony. Mówi Andrzej Wajda. Spisał Marek Sadowski, „Rzeczpospolita” 13-14 kwietnia 1991 r.)

„Popiół i diament” jako „Gówno i zamęt”


Szkody wyrządzane obrazowi historii narodowej Polski przez tak głośne filmy polskiej szkoły filmowej jak „Popiół i diament”, Kanał” czy „Popioły” Wajdy były tym większe, im wyższy był ich poziom artystyczny. Ułatwiało to zauroczenie widzów i nieświadome przejmowanie ich przesłania, częstokroć całkowicie sprzecznego z prawdą historyczną Wiele osób przyciągał pięknem swej wizji artystycznej „Popiół i diament”, co na ogół powodowało przymykanie oczu na kryjące się w tym filmie . wyjątkowo wyrafinowane zafałszowanie obrazu antykomunistycznego podziemia wraz z końcową sceną, każącą umrzeć Maćkowi Chełmickiemu na śmietniku -los przeciwników tzw. władzy ludowej). Film Wajdy szedł tu w ślad za swym kłamliwym pierwowzorem - napisaną na zamówienie Jakuba Bermana książką Jerzego Andrzejewskiego o tym samym tytule. Słynna pisarka Maria Dąbrowska już w lipcu 1948 r. pisała o „Popiole i diamencie”, że jest „paszkwil, na młodzież polską”, na Polskę w ogóle, nazywany powszechnie „Gówno i zamęt”(...) Breza mówił o entuzjazmie, jaki wzbudził Andrzejewski u czytelników - wszystko nieprawda; wzbudził entuzjazm tylko u ludzi rządu, i to nie wszystkich, i u komunistów- i to nie wszystkich. (Por. M. Dąbrowska: „Dzienniki powojenne 1945-1948”, Warszawa 1996.,t.1,s.260). Wiele lat później również Sławomir Mrożek bardzo ostro zdemaskował prokomunistyczne fałsze w powieści Andrzejewskiego, pisząc: „W tej/ książce Armia Czerwona przesuwa się przez ziemie polskie dyskretnie krokiem elfów, czyli leśnych duchów (...) Według tej książki Polska w 1945 składała się tylko z durniów, oszustów, morderców, błaznów zdegenerowanych inteligentów (...), czyli przedstawicieli i obrońców Starego (...) oraz ze szlachetnych, mądrych komunistów, czyli przedstawicieli Nowego”. (Por. S. Mrożek : „Popiół i diament”, paryska „Kultura” nr 1-2 z 1983 r.). Wiele laty później słynny reporter Krzysztof Kąkolewski nazwał książkę Andrzejewskiego „oszczerczą i wyjątkowo nienawistną wobec Polski”. (Por. K. Kąkolewski : Generałowie giną w czasie pokoju (85), „Nasza Polska” 22 marca 2000).
Kłamstwa Andrzejewskiego w „Popiole i diamencie” nie przeszkodziły Wajdzie w służalczym sięgnięciu po ekranizację tak skrajnie prokomunistycznej powieści. Andrzejewskiego. Przypomnijmy, co Dąbrowska pisała o tej ekranizacji. Stwierdziła m.in.,: „Od strony techniki filmowej, kompozycji i gry aktorów - świetne. Potwierdza na nowo, że w filmie jesteśmy partnerem o znaczeniu nie już europejskim, ale światowym”. Od strony treści - przereklamowane. Nie podoba mi się to, co nie podobało się w powieści. Jak powieść, film jest zafałszowany - znowu te same schematy: eks-hrabiowie, eks-ziemianie jako jedyni wrogowie sytuacji, jaka się w 1945 r. wytworzyła. Ten sam, co zawsze dotąd brak zróżnicowania, du bien discernement. Wrogość do roku 1945 i następnych była rzeczą bardzo zróżnicowaną - a istniała przede wszystkim w masach. Jej symbolem może być ten chłop z Kieleckiego, przypadkiem zgarnięty przez rosyjskie wywozy i który po powrocie z sześcioletniego zesłania, zabił w swej chałupie okna od wschodu na znak, że nie chce nawet patrzeć w tę stronę (...)”.(Por. M. Dąbrowska: „Dzienniki... op. cit., t. 3, s. 336 ). Ekranizacja „Popiołu i diamentu” przez Wajdę jeszcze mocniej utrwaliła, i to w wyobraźni milionów widzów szkodliwe proreżimowe kłamstwa Andrzejewskiego.

Antypolska wymowa filmu Wajdy „Popioły”


Były naczelny redaktor „Wprost” Marek Król komentował: „Nikt tak konsekwentnie nie zwalczał w tamtych czasach popieranego przez partię i rząd zjawiska wajdalizmu jak twórca tego zapomnianego określenia – Antoni Słonimski. Co było istotą wajdalizmu, wyjaśnia następny cytat z felietonu Słonimskiego. „Niechęć swoją do romantycznych kart naszej historii wyraził już Wajda w «Popiołach» Żeromskiego. Już nam pokazał, że napoleonidzi, którzy nieśli do Polski sztandary wolności i hasła rewolucji francuskiej, to były żałosne łachudry, kondotierzy spraw przegranych, niepochowane trupy ziemi jałowej”. Mijały lata i wydawać by się mogło, że wajdalizm rósł w siłę. Wizja Polski jako brzydkiej panny na arenie międzynarodowej, niezbyt lubianego członka rodziny europejskiej, zdominowała, wydawało się, serca i umysły Polaków”. (Por. M. Król : Nie polezie orzeł w GWna,wprost.pl.19 kwietnia 2010 )..

Atakujące polskie „rzucania się” w historii filmy Wajdy w pierwszym dziesięcioleciu po 1956 r. wyraźnie wpasowywały się jako wsparcie głównego hasła komunistycznego przywódcy W. Gomułki z 1956 r.: „Tylko spokój może nas uratować”, ostrzegały, że polskie bunty były wyłącznie bezsensowne i kosztowne Prawdziwy masochizm narodowy, zajadła wręcz niechęć do polskiej historii przebijały z kolejnych filmów A. Wajdy. Zafałszowując wymowę powieści „Popioły” Stefana Żeromskiego przedstawił w swej ekranizacji tej książki niebywale ponury obraz niepodległościowych walk polskich w dobie napoleońskiej. Jego filmowe „Popioły” kończyły się sekwencją okaleczonych i pół - ślepych polskich żołnierzy wracających spod Moskwy. Zaginęła w tym filmie prawda o nadziejach epoki, prawda o tym, że właśnie w dobie Napoleona po tylu wcześniejszych klęskach armia polska wkraczała triumfalnie do stolic zaborców, prawda, że u boku francuskiego sojusznika. Prawda o „roku owym” i znaczeniu ówczesnego powrotu naszego kraju na mapę Europy, dzięki czemu mogło powstać nawet późniejsze polskie Królestwo Kongresowe. Jak wielkie były ówczesne polskie nadzieje najlepiej świadczy powstały w owych latach tak piękny i dziarski mazurek Dąbrowskiego. Jerzy Narbutt pisał w swych „Bajdach pana Wajdy” o zafałszowaniach historii Polski w „Popiołach: „A co tymczasem robi Wajda w swych filmowych „Popiołach"? Tworzy film w konwencji realistycznej, a jednocześnie gwiżdże sobie na dokonane przez nowszą historiografię ustalenie, iż na San Domingo to Francuzi, a nie Polacy, dokonali rzezi na tubylcach. (Przeciwnie, Polacy odmówili wykonania niemoralnego rozkazu, co po pewnym czasie wytworzyło tam zwyczaj noszenia czapek o kroju rogatywki - taki symbol wdzięczności rdzennych mieszkańców za postawę Polaków sprzed lat). Żeromski mógł podać w swym dziele fałszywą wersję wydarzenia, bo do tego sprostowania historycznego doszło dopiero po jego śmierci - ale Wajdy nic nie tłumaczy z jego nieuctwa”. Dodajmy do tego końcowy uogólniający komentarz J. Narbutta o filmach Wajdy: „Wajda dość szybko zauważył, że zarówno wśród cmokierów krajowych, jak i w międzynarodowym lobby antypolskim można zyskać uznanie, kpiąc z Polaków oraz ich ethosu. Trudno nie powinszować sprytu, choć nie sposób gratulować wyboru”.
Z kolei w filmach „Samson” i „Krajobraz po bitwie” Wajda atakował rzekomy polski „antysemityzm”, mocno przyczyniając się do upowszechniania kłamstw na ten temat w świecie. Pisano, że w tym ostatnim filmie roiło się od „niesfornej polskiej mierzwy, rzeczników Polski biskupio - pułkownikowskiej”. Wrogowie polskiego patriotyzmu z tym większą werwą chwalili Wajdę właśnie za ośmieszanie i „karykaturowanie polskości”. Nikczemny antypolski paszkwilant Zygmunt Kałużyński perorował w 1963 roku: „Film polski(…) zabrał się do obdzierania ze skóry głównego mitu narodowego o patriotycznym poświęceniu. Film nasz zachował się tutaj wyjątkowo bezkompromisowo, brutalnie i nawet nie bez masochistycznego nihilizmu. W „Kanale” wszyscy co do jednego ginęli głupio i bez potrzeby”. Faktycznie Wajda był zawsze pełen pogardy dla Polski i polskości. W postkomunistycznym „Przeglądzie cytowano wypowiedź Wajdy na temat Polaków : „ Albo Niemcy, albo Sowieci, albo carat, zawsze ktoś i coś Polaków tłumaczy. Polacy nie chcą przyznać się do własnej nieudolności, do braku inicjatywy, do głupoty”. (Cyt. za „Przeglad” z 13 stycznia 2008 r.)

Wajda, tak wsławiony później za swe prosolidarnościowe filmy „Człowiek z marmuru” i „Człowiek z żelaza”, wcześniej przez całe dziesięciolecia był wzorem skrajnego koniunkturalisty. Piotr Łopuszański pisał w tekście „Twarze artysty” („Tygodnik Solidarność” z 22 grudnia 2009 r.) o Wajdzie: „Był kameleonem, który dostosowuje się do sytuacji, (podkr.- JRN). Gdy w latach 60. modny stał się temat żydowski nakręcił „Samsona”, po latach, gdy znowu przyjdzie moda, jeszcze „Korczaka”(...). Za Gierka brylował na salonach władzy, dostał nagrodę państwową, później oddał hołd honorowemu górnikowi PRL, Jarosławowi Iwaszkiewiczowi i zrealizował „Panny z wilka”. Gdy było modne kino moralnego niepokoju, nakręcił utrzymany w tej konwencji film „Bez znieczulenia”.(...) Gdy w połowie lat 70. powstały organizacje opozycyjne wobec władzy, które wystosowywały listy protestacyjne, Wajda po cichu sympatyzował z nimi, lecz nigdy listu otwartego do władz nie podpisał - nawet w sprawie skandalicznych zmian w konstytucji. Za to dostawał paszport i liczne nagrody od władz PRL”. Jak przypomniał Bronisław Wildstein w odniesieniu do zachowania się Wajdy po puczu Jaruzelskiego w grudniu 1981 r.; „Bardzo pryncypialny Jacek Kaczmarski napisał wtedy piosenkę pełną pretensji, że artysta milczy za granicą na temat stanu wojennego. To wciąż refleks jego reputacji gracza i ugodowca”. (Por. B. Wildstein : O Wajdzie raz jeszcze, „ w Sieci” 127-23 października 2016 ).

Andrzej Horubala przypomniał za „Małą Apokalipsą” T. Konwickiego charakterystykę Wajdy jako skrajnego kameleona, podaną w tej głośnej niegdyś książce: „Wyznaje w „Małej Apokalipsie”
reżyser Władysław Bułat, będący oczywistą karykaturą Andrzeja Wajdy : „Polskę zgwałcono (...) Ja także zostałem zgwałcony. Ruchają mnie bydlaki, a ja się poddaję i nie poddaję zarazem, pojękując z cicha i gryzę ,gdzie mogę. Jestem gwałcony i nie ukrywam tego, że mnie gwałcą (...) Zgorzkniały (Bułat-JRN) zwierza się idącemu ku samobójstwu narratorowi: „Popatrz zacząłem od filmu, który szkalował AK, czyli środowisko, z którego wyszedłem, następnie skręciłem obraz gloryfikujący to nieszczęsne AK. (...) Mój życiorys artystyczny to curriculum vitae poputczyka (...) Ja na kolorowo zrealizowałem linię partii, razem z nią kulałem od błędu do błędu”.(Cyt. za A. Horubala: Wajda jak PRL, „Do Rzeczy” 1 maja 2013 r.)

Jak filmy Wajdy były wykorzystywane za granicą dla kształtowania antypolskich wizji


Eksportowane bardzo często za granicę filmy Wajdy faktycznie przynosiły wielką szkodę wizerunkowi Polski i Polaków. Utrwalały fałszywy wizerunek Polaków jako szaleńców, rzucających się z lancami na czołgi (przejęty po propagandzie Goebbelsa obraz polskich ułanów w „Lotnej), i zajadłych antysemitów („Samson”, „Krajobraz po bitwie”, „Wielki tydzień” ,etc.). A oto kilka próbek z zagranicznych recenzji filmów Wajdy - fragmenty z kilku recenzji węgierskich:

- Z recenzji Istvána Csika z filmu „Samson” A. Wajdy w czasopiśmie „Film, színház muzsika” z 2 listopada 1963 r. :
„Nowy film Andrzeja Wajdy „Samson”. Młody, pełen zapału do działań Jakub wyrusza uczyć się na uniwersytecie i kończy dzień w więzieniu. Upokarzają go, łamią, doprowadzają poprzez nagonkę do zabójstwa, tylko dlatego, że jest Żydem. W jego losie A. Wajda wyraził los milionów. Jakub jest tylko jednym spośród wielu. Jasno widzi, że antysemityzm nie jest wynalazkiem niemieckim, nie jest przywilejem Hitlera. (Podkr.- JRN). (...) Tragedia Jakuba nie zaczęła się od wybuchu wojny; jego los był już dawno przesądzony. Nacjonalistyczna, półfaszystowska Polska równie mocno groziła jego egzystencji jak rzesza hitlerowska, tylko jej metody były bardziej początkujące (...) Niemcy tylko kontynuowali podstępnie nieludzkie dzieło swych polskich poprzedników, doprowadzili do urzeczywistnienia ich marzeń z otwartym okrucieństwem”. (Podkr.- JRN).
- Z recenzji Istvána Nemeskürtiego (od 1972 r, jednego z szefów kinematografii węgierskiej) na temat filmu „Lotna” Wajdy:
„Film ten na przekór mylnym interpelacjom, nie jest niczym innym niż dowodem daremności i bezmyślności polskiej nacjonalistycznej pychy. Historia wypowiedziała swój wyrok nad tym nacjonalizmem. Jest tylko rzeczą tragiczną, że wykonanie wyroku powierzyła niemieckiej armii”.
- Z recenzji I. Nemeskürtiego z filmu Wajdy „Popiół i diament”:
„Tam krząta się, tam oddycha cała Polska, nie tylko dawna, podeptana przez niemieckie buty, ale również i elegancka, tańcząca mazurka w stylu Piłsudskiego, której zmarłych ponowne wskrzeszenie byłoby prawie tak samo niebezpieczne, jak zwycięstwo faszyzmu”. (Obie recenzje cytuję za książką Nemeskürtiego: „A filmművészet nagykorúsága” (Dojrzałość sztuki filmowej), Budapest 1966,ss. 526, 531-532).
Oto, jaki obraz Polski kreowały zagranicą filmy A. Wajdy, nawet w tak przyjaznych nam Węgrzech. Można sobie tym bardziej wyobrazić jakie efekty wywoływały te same filmy Wajdy w dużo mniej dla nas sympatycznych środowiskach Niemiec, Izraela, USA czy nawet Francji.


© Jerzy Robert Nowak
12 czerwca 2017
źródło publikacji:
www.jerzyrnowak.blogspot.com



ZOBACZ TAKŻE:
Smaż się w piekle, Wajda!





Ilustracja © kadr z filmu „Lotna” / domena publiczna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz