UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Matko Boska! Czyli: Matko Kurko: mniej sloganów, więcej myślenia!

Tyle nieporozumień w jednym wpisie... Dla wygody cytuję tekst Matki Kurki pt. Kiedyś Polscy Murzyni mieli „szczęki” teraz mają Allegro – wypad, „liberalni” pajace! - w całości:
Flaki mi się wywracają, gdy słucham „liberałów” i sekciarskich mantr z tą ulubioną, że rynek sam się wyreguluje. Na proste pytanie gdzie jest taka planeta, bo na pewno nie w gospodarczych potęgach takich jak USA, Niemcy, Chiny, „liberałowie” odpowiadają jak Grzegorz Schetyna. Od 14 lat prowadzę rodzinną mikro firmę i wiem doskonale, co to znaczy być polskim przedsiębiorcą w Polsce.
Zaraz po 1989 roku i mniej więcej do 1997 roku mogliśmy zauważyć prawdziwą hossę w sektorze „prywatnej inicjatywy”. Polacy bez większego kapitału masowo otwierali sklepy, firmy rzemieślnicze, hurtownie.
Oczywiście wielki biznes był zarezerwowany dla układów esbeckich i każdy, kto się dorobił czegoś więcej niż średniej firmy, dostawał po łbie. Tak skończył Optimus i Kluska, a jego historia jest doskonale znana, niemniej średnie i małe firmy radziły sobie naprawdę nieźle.
W 1997 roku w ministerstwie finansów ponownie zasiadł Balcerowicz, który wcześniej doprowadził do upadku niemal wszystkie liczące się przedsiębiorstwa państwowe, w tym skazane na sukces, dość wspomnieć bezkonkurencyjne polskie cukrownie. Drugi etap planu Balcerowicza polegał na „schładzaniu gospodarki”. Balcerowiczowi nie podobało się to, że polskie małe i średnie firmy generowały przyrost PKB na poziomie 7%. Razem z innymi szemranymi „autorytetami” przekonywał, że grozi nam przegrzanie, cokolwiek to w języku „liberalnej” sekty znaczy, bo normalni ludzie nazywają taki stan bumem gospodarczym. Z tą chwilą zaczęło się ostateczne dobijanie polskich przedsiębiorców. Małe i średnie firmy padały jak muchy, w miejsce sklepów i sklepików, powstały galerie i sieci korporacyjne. Biedronki praktycznie wykończyły spożywczaki, potem resztę dobiły Lidle i Tesca. Galerie handlowe zajechały lokalne butiki najczęściej sprzedające unikalną odzież z prywatnych zakładów krawieckich, nie jak w tej chwili pięć sieciówek z tym samym tajlandzkim badziewiem.
Oczywiście nie można być ślepym, galerie i sieci handlowe to nie jest polska specyfika, taka jest ogólnoświatowa tendencja. Pełna zgoda, z jednym zastrzeżeniem. W krajach, które z „liberałów” się śmieją, powstają narodowe sieci i korporacje, a rządzący stają na głowie, aby narodowe marki były chronione nie tylko wewnętrznie, ale na rynku zagranicznym. W Polsce 90% rynku spożywczego należy do portugalskich Biedronek, niemieckich Lidlów i brytyjskich Żabek. Całe gałęzie i sektory zostały opanowane przez korporacje zagraniczne, banki, produkcja AGD, usługi kurierskie, materiały budowlane, itd., itp. W trakcie tej grabieży „liberałowie” krzyczeli, że „kapitał nie zna narodowości”, „najważniejsze jest, żeby klient miał tanio”, „podnoszenie płacy grozi bezrobociem”, „świadczenia socjalne to rak” i jeszcze setka podobnych kretynizmów nie mająca nic wspólnego z ekonomią i nawet religią, to są po prostu zdrowaśki sekty. W efekcie mieliśmy w Polsce raj dla „zachodnich inwestorów” i kolonialną tanią siłę roboczą.
Wyprzedaż narodowego majątku, specjalne strefy ekonomiczne dla korporacji, zwolnienia z podatków i wyprowadzanie podatków do krajów, gdzie znajdowały się siedziby korporacji, doprowadziło do tego, że Polak w Polsce stał się Murzynem robiącym za miskę ryżu. Z wolnego rynku pozostały Polakom stare bazarowe „szczęki”, które nawiasem mówiąc są systematycznie wycinane i Allegro, gdzie się handluje chińską tandetą albo chłamem z wystawek i ekspozycji. Dlatego, gdy słyszę o zamachu na wolny rynek, bo w Polsce ustawa zabrania posiadania aptek nie-aptekarzom i stawiania po 6 nowych punktów w Pcimiu Dolnym, to mam tylko jeden komentarz – wypad „liberalne” pajace. Rzecz jasna polska ustawa to nic innego, jak kopia prawa obowiązującego w Niemczech, czy we Francji i stąd rwetes, bo co wolno człowiekowi, to nie Murzynowi. Ustawa spełnia jedno KLUCZOWE zadanie, zapobiega przejęciu kolejnego sektora, w którym jeszcze radzą sobie polskie firmy, reszta nie ma znaczenia.
Znam te scenariusze zatroskane o klienta na pamięć i już tak naprawdę jest za późno, część patologicznych procesów kwitnie od lat. Wchodzi na „wolny rynek” niemiecki szewc, czy angielski tokarz, przejmuje lokale od samorządów za bezcen, wszak on jest „zachodni inwestor” i „daje miejsca pracy”. Stawia „zachodni inwestor” 5 aptek naraz, podatki wyprowadza do swojego kraju albo rajów, obniża ceny o 10% i po roku zabija wszystkie polskie rodzinne apteki. Po „wyregulowaniu rynku” ceny idą w górę o 20% , a w zachodnich sieciówkach robią dawni polscy właściciele aptek, magistrzy farmacji, za całe 700 euro, wliczając w to niedziele. Reszta Polskich Murzynów na Allegro sprzedaje kondomy i suplementy z czarnej rzepy na odchudzanie. „Liberalizm” dla studentów, którym mamusia śle przekazy, polityków utrzymujących się z diet, członków rad nadzorczych i fundacji, dla reszty uczciwie pracujących przedsiębiorców to MURZYŃSKOŚĆ.
Można się tylko cieszyć, że Matka Kurka demaskuje rzekomy liberalizm rządów UD-UW i, niestety, PO – ale przy okazji wylewa aż kilkanaścioro dzieci z tą kąpielą. Postaram się po kolei.

1) Poza jednym, znanym z teorii, przypadkiem („Dylemat Więźnia”) wolny rynek sam się reguluje. To, że w rządzonych d***kratycznie państwach rządy nie potrafią się powstrzymać, by mu w tym nie „pomóc” - nie jest żadnym argumentem przeciwko. Matka Kurka mogłaby równie dobrze napisać: „Zielsko na trawnikach nie rośnie samo – we wszystkich rozwiniętych krajach się je przecież kosi”. Zresztą za chwilę Matka Kurka ten (rzekomy, rzekomy....) wolny rynek z lat 1988 (8!!)-97 chwali.

2) Nie wiem skąd informacja, że polskie cukrownie były „bezkonkurencyjne”, ale za ich „wykończenie” nie odpowiada ani „młody” ani „średni” p.prof.Leszek Balcerowicz – tylko Wspólnota Europejska, do której III RP chciała wejść (i za czym – trudno: d***kracja – opowiada się 72% Polaków). To „wykończenie państwowych przedsiębiorstw” udało się p.Balcerowiczowi słabo: Krajowa Spółka Cukrowa S.A. czyli „Polski Cukier” to, niestety, aż 40 cukrowni i 40% rynku w Polsce (siódmy producent w Europie!); kapitał, oczywiście, państwowy.

3) P.Roman Kluska jest z przekonania liberałem, a „Optimus”, działający legalnie, został cynicznie wykończony – ale, powiedzmy sobie prawdę: „Optimus” osiągnął sukces nie na wolnym rynku, lecz wykorzystując absurdalne przepisy; o ile pamiętam przywoził części do komputerów, eksportował je na Słowację, po czym sprowadzał je z powrotem (czy nawet: demontował komputery i eksportował części). Szczegółów, powtarzam, nie pamiętam, ale wykonywał czynności z punktu widzenia gospodarki absurdalne, uzasadnione jakimś wspomaganiem importu czy eksportu przez ówczesny reżym. Zapewne była to luka prawna stworzona na potrzeby post-ubeckich firm, z której bezczelnie skorzystał jakiś katolik spoza układu – i w dodatku dał to na Kościół – więc bezpieka pokazała pazury i kły.

4) „Schładzanie gospodarki” to nie „średni Balcerowicz” lecz jeszcze p.prof.Marek Belka.

5) Schładzanie świetnie rozwijającej się gospodarki to absurd, zgoda. Tempo rozwoju Polski przed wchodzeniem do WE dochodziło do 8% - a mogło to być i 15 i 20%. Normalna gospodarka wolnorynkowa rozwija się (przerysowuję) tak: pięć lat wzrostu w tempie 20%, potem krach i przez rok -30%, potem znów 20% wzrostu przez pięć lat – i 30% spadku. Niestety: żyjemy w d***kracji i ludzie wolą mieć stabilne 2% przez dwanaście lat – niż mieć po dwunastu latach trzy razy lepiej, ale z dwoma kryzysami po drodze. W d***kracji rząd, który dopuści do kryzysu upadnie – więc schładzają, by nie dopuścić. Dawniej ludzie wierzyli w Opatrzność Boską i nie protestowali przeciwko naturalnym procesom gospodarczym; a jeśli protestowali, to się do nich strzelało – jak do „tkaczy w Lyonie” czy „luddytów” - i kraj mógł się bogacić bez ograniczeń. Obecnie wierzą, że rząd może i powinien „coś zrobić”. Więc rządy robią. Głupoty – bo nic innego zrobić nie mogą.

6) Gdyby Polacy chcieli mieć trzy razy droższą unikalną odzież z polskich zakładzików krawieckich, to te by się utrzymały (naokoło supermarketów nie powstaje pustynia, tylko wyrastają małe sklepiki!) - i supermarkety same by te odzież oferowały. Sęk w tym, że Polak patrzy przede wszystkim na cenę. A kobiety lubią często zmieniać sukienki, więc „tajskie badziewie” jest dla nich w sam raz.

7) siła robocza w Polsce jest tania wskutek bezrobocia sztucznie wytworzonego przez wysokie podatki. Ale korzysta z tego nie obcy kapitał, lecz przede wszystkim kapitał własny, który stanowi znaczną większość gospodarki.

8) Kapitał nie ma narodowości – i te „narodowe” firmy z Francji czy z Niemiec rejestrują się w Luksemburgu, na Bahamach czy Wyspach Dziewiczych, gwiżdżąc sobie na opiekę „własnego państwa”. Gdybyśmy (co chcę zrobić) wprowadzili w Polsce podatki niższe, niż na Bahamach, to by wszystkie hurmem zarejestrowały się w Polsce. Oczywiście: gdyby uwierzyły, ze jutro taka wspaniałomyślna władza nie zostanie d***kratycznie obalona przez wyborczy motłoch domagający się wysokich podatków od zagranicznych kapitalistów.

9) Hasła „najważniejsze jest, żeby klient miał tanio”, „podnoszenie płacy grozi bezrobociem”, „świadczenia socjalne to rak” itd. to mnie „setka kretynizmów” tylko elementarz gospodarczy.

10) „Narodowy majątek” to majątek mój, Marki Kurki i 38 milionów Polaków. Natomiast majątek państwowy należy nie do Polaków, tylko do naszych okupantów, czyli do III Rzeczypospolitej – i obydwaj musimy do niego jeszcze dopłacać: koleje, szpitale, szkoły - sam LOT to miliard rocznie. Matka Kurka twierdzi słusznie, że rządzi ubecki układ – i chciałby, by ten układ rządził jak największą częścią gospodarki!!!!

11) Specjalne strefy ekonomiczne nie są tylko dla zagranicznych korporacyj. Ich odział w tych strefach jest mniejszy, niż średni w gospodarce

12) Proszę nie powielać głupot – tylko podać przykłady, gdzie firma zagraniczna zniszczyła konkurencję oferując towary o 10% tańsze „a po wyniszczeniu konkurencji podniosła ceny o 20%”. Przecież na wolnym rynku na drugi dzień powstałyby sklepiki sprzedające towar taniej!! Czy (po 20 latach!) te supermarkety sprzedają obecnie drożej, niż małe sklepiki???!!?

13) Nie wiem dlaczego Polak harujący w reżymowej kopalni nie jest „polskim Murzynem” - a Polak „sprzedający na Allegro produkty z czarnej rzepy na odchudzanie” - jest? Jeśli czarna rzepa bardziej się opłaca od czarnego złota...

14) Oczywiście „Apteka dla aptekarza” to etatystyczno-socjalistyczna głupota. Apteki nie są po to, by dobrze mieli się aptekarze, tylko by klient miał dostęp do wszystkich leków możliwie tanio.

15) Nie rozumiem: czy jeśli „sieciówka” płaci farmaceucie €700 miesięcznie (nb. proszę o przykład!) to prywatny aptekarz będzie farmaceucie płacił więcej? Jeśli TAK, to musiałby doliczyć to do ceny leków – czyli obciążyć tym klientów... Zwracam uwagę, że jeśli właściciel ma sieć 200 aptek, to koszt utrzymania właściciela w przeliczeniu na jedną aptekę jest znacznie niższy – a jeśli ponadto ten właściciel umie zapłacić podatki na Bahamach, to ho-ho!

No i to by było w skrócie wszystko...


© Janusz Korwin–Mikke
18 maja 2017
źródło publikacji:
www.korwin-mikke.pl





Ilustracja © TV Republika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2