UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Pokazówka przerażonego Baćki

W obecnej sytuacji nie ma pytania, czy Białoruś będzie demokratyczna, lecz czy pozostanie pod władzą Łukaszenki, a raczej czy będzie rządzona przez Łukaszenkę czy Putina.

Po raz kolejny dowiadujemy się, że zły dyktator Aleksander Łukaszenko uciska swój naród. Po raz kolejny pokazał swą straszliwą twarz i zaczął wprowadzać terror w swym państwie. I po raz kolejny słyszymy, że powinniśmy potępić Łukaszenkę, bo “zakończyła się odwilż”. Czy rzeczywiście sytuacja na Białorusi, z punktu widzenia polskiej racji stanu, wygląda tak czarno-biało?

Oczy opinii międzynarodowej zwróciły się na Białoruś: 25 marca 2017 r. w Mińsku, Witebsku, Homlu, Brześciu i Grodnie odbyły się demonstracje zawiązane z 99. obchodami Dnia Wolności – rocznicy powstania Białoruskiej Republiki Ludowej.
Te wystąpienia miały być kumulacją toczących się od 17 lutego protestów przeciw “dekretowi o pasożytach”, nakładającemu kary na osoby niepracujące w roku więcej niż 183 dni i nie będące zarejestrowane jako bezrobotni. Protesty przeciw temu dekretowi są symbolem ogólnego niezadowolenia wynikającego z pogarszającej się sytuacji gospodarczej kraju; gromadzą nie tylko opozycję, ale i zwyczajnych Białorusinów.

W Mińsku, w którym protestowało parę tysięcy osób, doszło do ostrego zdławienia demonstracji. Władza wyprowadziła na ulice bardzo duże siły porządkowe. Liczba ludzi i ciężkiego sprzętu była przytłaczająca w stosunku do liczby protestujących. Celem było zatem szybkie zdławienie wystąpień i dokonanie demonstracji siły, transmitowanej na cały kraj. W wyniku tych działań zatrzymano, z użyciem siły, kilkaset osób. Następnego dnia również miały miejsce niewielkie protesty, też rozbite. Większość zatrzymanych 25 marca – zwolniono. Od 27 marca rozpoczęły się procesy ponad 100 zatrzymanych, zwykle skazywanych na kilkunastodniowe kary aresztu i grzywny. Na pierwszy rzut oka widzimy dyktatora, który przytłaczającymi siłami miażdży nieduże protesty rozgoryczonych obywateli. Ktoś by mógł rzec: sprawa prosta – zły „Baćka”, dobry lud. Wiadomo, kogo wspierać… Nie do końca. Na tej planszy jest więcej graczy, a Łukaszenko ma powody, by tak ostro reagować.

Białoruś obecnie przeżywa bardzo poważny kryzys gospodarczy, z którym boryka się od 2015 r. Metodą na wcześniejsze problemy było pozyskiwanie tanich kredytów oraz preferencyjnych cen na ropę i gaz od Federacji Rosyjskiej, a także prywatyzacja przemysłu, którego głównym beneficjatem była FR. Jednak taka polityka doprowadzała do jeszcze większego uzależnienia Białorusi od Rosji, co ograniczyłoby wpływy Łukaszenki i ostatecznie doprowadziło do utraty przez niego władzy. By tego uniknąć, Łukaszenko postanowił zwrócić się o pomoc gospodarczą do Zachodu i Chin. Otwarcie to próbuje wykorzystać również Polska. Nie oznacza to, że Łukaszenko chce przyłączyć Białoruś do Zachodu; chce zachować równowagę pomiędzy NATO/UE a Federacją Rosyjską, szczególnie że teren Białorusi staje się coraz ważniejszy wojskowo w kontekście napięcia militarnego pomiędzy FR a NATO.

Jednak coraz bardziej asertywna polityka Łukaszenki i próby stabilizacji wewnętrznej kraju, które nie prowadzą do jeszcze głębszego podporządkowania Białorusi FR, są nie na rękę władzom rosyjskim. Szczególnie, że ta asertywność przejawia się również w kwestiach wojskowych, np. blokowania budowy rosyjskiej bazy lotniczej w Bobrujsku. Łukaszenko i jego władza na Białorusi staje się realnym problemem dla FR i, czego „Baćka” się obawia, Rosjanie postanowili ten przeszkodę usunąć. Istnieje parę sposobów. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobnym, bo dającym całą gamę możliwości, jest właśnie wywołanie społecznego buntu: białoruskiego „majdanu” – scenariusza, którego od dłuższego czasu Łukaszenko się obawia. Ma on kilka wariantów: 1. Protesty zostają krwawo stłumione, reżim białoruski zostaje izolowany przez Zachód, a co za tym idzie nie ma innych możliwości jak współpraca z Rosją. 2. W czasie protestów następuje przewrót pałacowy, którego beneficjentem zostaje osoba bardziej wobec Rosji spolegliwa niż Łukaszenko. 3. Na pomoc służbom nie radzącym sobie z rosnącym „majdanem” białoruskim przybywa, znajdująca się na terenie białoruskim, bratnia armia rosyjska. W czasie walk “znika” Łukaszenko.

Taki scenariusz dałby władzom rosyjskim podwójny sukces: nie tylko pełną dominację nad Białorusią, ale również sukces propagandowy, tak potrzebny w sytuacji coraz większego niezadowolenia spowodowanego sytuacją ekonomiczną w samej Rosji. Jest on tym bardziej możliwy, jeśli weźmiemy pod uwagę duże siły rosyjskie, planowane na tegoroczne manewry Zapad 2017. Zadając sobie sprawę z możliwych scenariuszy, Łukaszenko postanowił z całą determinacją dławić w najmniejszym zarodku objawy możliwego „majdanu”. Nie chodzi o to, by uważać za słuszne moralnie działania Łukaszenki, ale by je zrozumieć. W obecnej sytuacji nie ma pytania, czy Białoruś będzie demokratyczna, lecz czy pozostanie pod władzą Łukaszenki, a raczej czy będzie rządzona przez Łukaszenkę czy Putina.

W tym kontekście władze Polski muszą zbudować pragmatyczną politykę oraz jednolity przekaz wobec Białorusi, wybierając mniejsze zło. Nie sprzyja temu dwugłos polskich instytucji: stonowana krytyka dokonywana przez polski MSZ i pełna afirmacja protestów przez Biełsat . Należy prowadzić dalej dialog z Białorusią. Białoruś izolowana lub w pełni pod kontrolą rosyjską będzie oznaczała porażkę.


© Adam Michalak
30 marca 2017
źródło publikacji: „Nowa Konfederacja” nr.3/2017 (81)
www.nowakonfederacja.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2