UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Przemijanie i polityka

Felieton wideo Stanisława Michalkiewicza:

Szanowni Państwo!

„Byli inni przede mną, przyjdą inni po mnie, bo życie wiekuiste, a śmierć płonna.” - napisał poeta. Te słowa nabierają szczególnej aktualności właśnie dzisiaj, kiedy obchodzimy Dzień Zaduszny, w którym wspominamy naszych zmarłych: dziadków, rodziców, krewnych, przyjaciół, znajomych, wreszcie – osobistości życia publicznego.



Te indywidualne okruchy pamięci tworzą pamięć zbiorową, która z kolei przekłada się na historię i teraźniejszość kraju, a następnie – na naszą narodową tożsamość. Ojczyzna bowiem, to dziedzictwo. Nasze pokolenie ojczyzny nie stworzyło. Ono ją zastało w postaci stworzonej przez pokolenia poprzednie i z tego tytułu spoczywa na nas obowiązek przekazania tego dziedzictwa pokoleniom następnym, tym, które przyjdą po nas, w postaci ubogaconej, a przynajmniej – nie uszczuplonej. Dlatego taka ważna jest postawa konserwatywna, nastawiona na ochronę tego dziedzictwa oraz na jego ubogacanie przez rozmaite nowości – ale takie, które nie działają na nie niszcząco. Nie wszystko bowiem co jest nowe – jest zarazem dobre. Trafiają się tam rzeczy szkodliwe, zarówno takie, których szkodliwy charakter można rozpoznać natychmiast, jak i takie których opłakane skutki ujawniają się dopiero po latach. Dlatego otwierając się na nowości, powinniśmy działać z rozeznaniem, którego brakuje czcicielom nieubłaganego postępu. Mają oni ambicję poprawiania świata, to znaczy – reformowania tego, co już zastali. Taka ambicja to w zasadzie nic złego, ale warto pamiętać, że oprócz tego świata, na którym teraz jesteśmy, jest jeszcze tamten świat, na którym wszyscy się kiedyś znajdziemy. Tamten świat cieszy się znacznie lepszą reputacją od tego świata, co jest o tyle osobliwe, że o tamtym świecie niewiele wiemy, prawdę mówiąc – tyle, co nic. Jedno jednak wiemy o nim na pewno – że mianowicie na tamtym świecie nigdy nie było, nie ma i nie będzie żadnych reform, podczas gdy ten świat jest nieustannie wstrząsany jakimiś reformami. Być może to właśnie jest przyczyna, dla której tamten świat cieszy się znacznie lepszą reputacją, niż ten. Powinniśmy tedy wyciągnąć z tego wniosek, że skoro już na tym świecie bez reform wytrzymać niepodobna, to jednak trzeba przy reformowaniu zachować dużą ostrożność. Lepsze jest bowiem wrogiem dobrego i nawet w najlepszych intencjach możemy zepsuć to, co jeszcze jako tako funkcjonowało. Dotyczy to zwłaszcza ekonomicznych, politycznych i moralnych fundamentów życia narodowego, a także – fundamentów wspólnoty szerszej niż narodowa – mianowicie wspólnoty cywilizacyjnej. Cywilizacja łacińska, która również nas wykołysała, wspiera się na trzech filarach: greckim stosunku do prawdy, zasadach prawa rzymskiego i etyce chrześcijańskiej, jako podstawie systemu prawnego. Dzisiaj każdy z tych filarów jest atakowany przez zwolenników nieubłaganego postępu; grecki stosunek do prawdy – przez relatywizm, wypływający z poglądu, że obiektywnej prawdy nie ma. Taki pogląd nie wytrzymuje krytyki już na pierwszy rzut oka, bo przynajmniej to zdanie – że mianowicie prawdy nie ma – musi być prawdziwe. A skoro tak, to... - i tak dalej. Zasady prawa rzymskiego – na przykład: volenti non fit iniuria, co się wykłada, że chcącemu nie dzieje się krzywda – podważane są i niszczone przez socjalistów i komunistów. Pod pretekstem obrony pokrzywdzonych, wtrącają ich w coraz głębszą i sroższą niewolę, której tamci nawet nie zawsze są świadomi. Przykładem niech będzie rewolucja bolszewicka w Rosji, o której mówiono, że może i zdjęła ludziom z nóg kajdany – ale razem z butami. Wreszcie chrześcijański filar łacińskiej cywilizacji atakowany jest przez odwiecznych wrogów chrześcijaństwa, którzy posługują się rozmaitymi pretekstami – ostatnio w postaci uprzejmości – niby żeby nikogo nie urażać. W tym celu zasady etyki chrześcijańskiej są metodycznie i cierpliwie usuwane z podstaw systemu prawnego – czego jesteśmy świadkami również w naszym nieszczęśliwym kraju. A przecież nikt chyba nie ma złudzeń, że tak zwane „wściekłe kobiety” nie zbudują nam nowej cywilizacji, nawet jeśli będzie wspierał je naczelny redaktor żydowskiej gazety dla Polaków – bo takie zadanie przerasta i to znacznie, zarówno jego, jak i ich możliwości. Przed tymi wszystkimi zagrożeniami powinniśmy cywilizacji łacińskiej bronić - i tak oto od refleksji nad przemijaniem przeszliśmy do polityki – bo od polityki uciec niepodobna.

        Tymczasem świat zastyga w oczekiwaniu na najbardziej spektakularne widowisko polityczne w postaci amerykańskich wyborów prezydenckich. Tym razem widowisko to przybiera osobliwy wygląd; polityczni mandaryni i celebryci w rodzaju księcia-małżonka, czyli pana Radosława Sikorskiego lansują kandydaturę pani Hilarii Clintonowej, podczas gdy tak zwani „prości ludzie” woleliby „anty systemowego” Donalda Trumpa. Ciekawe, że i jedni i drudzy używają retoryki demokratycznej, wywołując w ten sposób wilka z lasu. Demokracja może przemówić w sposób niemiło zaskakujący mandarynów i celebrytów. Ciekawe, czy wtedy zaczną nam opowiadać nowe bajki, a jeśli tak – to jakie?

Mówił Stanisław Michalkiewicz

© Stanisław Michalkiewicz
2 października 2016
Cotygodniowy felieton radiowy emitowany jest w:
Radio Maryja, Telewizja Trwam
☞ WSPOMÓŻ AUTORA



Ilustracja i wideo © Radio Maryja / Telewizja Trwam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2