UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Niebezpieczne złudzenie jedności

Postulat jedności czy zgody społecznej jest stary jak demokracja, albo nawet i starszy. Tyle, że o ile nie ma faktycznej jedności, czyli równości, równej odpowiedzialności, równych praw i obowiązków, to brzmi on nieco surrealistycznie, albo pobrzmiewa pogróżką.

Zgoda społeczna jest możliwa wtedy, gdy za umową społeczną wyrażoną w prawie (np. Konstytucji) idzie realizacja postulatów równościowych, zarówno w sferze ekonomicznej jak politycznej i społecznej.
Najbliżej takiego stanu sytuują się społeczeństwa krajów nordyckich Norwegii, Szwecji Finlandii. Być może dlatego najsłabiej słychać tam nawoływań do jedności. Najbliżej, nie znaczy jednak blisko.
Jedności nie da się zadekretować. Jeśli jej nie ma, to żadne czary mary, apele czy żądania nie sprawią, że się nagle pojawi.
Być może dlatego, tam gdzie nie ma na nią widoków. pojawiają się nawoływania do jedności częściowej, jedności narodowej, rasowej, kulturowej. Jedności wyobrażonej i zastępczej a jednocześnie wygodnej z punktu widzenia rządzących bo nie jest to jedność dla wszystkich . Zawsze zostawia część jednostek poza społecznością jednoczących się, a nawet czyni z nich wrogów jedności.

Rasy ludzkie nie istnieją biologicznie. Przesądzono to już dawno temu. Genetycznie jesteśmy jednym gatunkiem. Narody nie istnieją biologicznie, każda społeczność jest mieszanką genotypów. Uczyniono w XIX wieku z pojęcia narodu maszynkę do tworzenia narodowych armii w celu uzyskania armatniego mięsa. To dzięki „narodowej jedności” mieliśmy dwie ogólnoświatowe masakry i kilka mniejszych.

Narody wydawały się potrzebne by uzasadnić istnienie państw, w których nierówności między jednostkami miały być naturalne a przynależność do narodu, najlepiej „narodu panów” miała kompensować niedogodności marnego statusu społecznego. Być może pojęcie „narodu” było koniecznym etapem przejściowym by móc zaproponować nieco jednak lepsze pojęcie społeczeństwa obywateli. Przy okazji jednak miliony istnień przeszły w niebyt.

Tak, jak nie istnieją narody, tak samo nie istnieją kultury narodowe. Kultura w której żyjemy jest wytworem wszystkich naszych przodków, bez względu na to jakim językiem mówili, w jakim języku pisali. Tym bardziej ,że wszystkie współczesne języki europejskie „narodziły się” w XIX wieku, wtedy gdy pojawiło się powszechne nauczanie.
Nie da się oddzielić jednej kultury językowej od innych. Istota kultury jest inspiracja, przetwarzanie, (za)pożyczanie. Miał tego świadomość Ludwik Zamenhof tworząc, esperanto, światowy język pokoju.
Jednak pamięć o wojnach przemija, mimo że wojny trwają, tyle że nie całkiem u nas. Nie próbując rozwiązywać realnych problemów odrywamy się od rzeczywistości. Takie rozwiązywanie problemów, prowadzi do tego, że jednym się realnie poprawia a niektórym może się względnie pogorszyć. Więc ci, którym może się pogorszyć bronią status quo.

Posługując się duchami historii, których nigdy nie było i wyobrażonymi trumnami twórców dawno nieaktualnych koncepcji – „Dmowscy” wszystkich krajów wstają z grobów.
Ideologiczne ekshumacje w pełnym toku.


© Adam Jaskow
17 listopada 2016
źródło publikacji:
www.obserwatorpolityczny.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2