UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Polak zarabia w Anglii - i...

Zwolennicy Brytyjskiej Partii Narodowej oskarżają pracujących w Anglii Polaków, że ci zarabiają u nich pieniądze – a potem wywożą je do Polski, gdzie za te pieniądze budują sobie domy. I jest to prawda: pracują, zarabiają, wywożą i budują.
Taki Polak wybuduje w Anglii dziesięć domów – i za zarobione pieniądze buduje sobie w Polsce jedenasty.
Teraz wyobraźmy sobie, że ten Polak został w Polsce. Wybudował w Polsce dwadzieścia domów (z uwagi na podatki musiał się dwa razy bardziej naharować) – i wybudował sobie dom w Polsce.
W Polsce słusznie biadolimy, że Polacy wyjeżdżają pracować za granicą. Winne są nasze podatki. Gdyby były tak niskie, że wystarczyłoby w Polsce wybudować osiem domów, by sobie zbudować dziewiąty – ten Polak niewątpliwie pozostałby w Polsce. Jednak jest, jak jest – Zjednoczonym Królestwem rządzą mniej pazerni idioci, niż Rzecząpospolitą. Więc wyjechał. I Wielka Brytania na tym zyskała, a nie straciła. To Polska poniosła stratę. Stratę, której nie widać – bo domu nie wybudowanego zobaczyć nie można.

Gdyby ktoś nam pożyczył na takie domy – a potem, nie otrzymawszy pieniędzy, by je rozwalił buldożerem – o, to najgłupszy d***krata, a nawet socjalista, by dostrzegł tę stratę. Straty z powodu nie wybudowanych domów, nie narodzonych dzieci itp. - nie widać. I dlatego kretyńskie rządy w Polsce otrzymują się przy władzy.
Wracamy do sytuacji. Dzięki temu, że ów Polak wyjechał do Anglii, Anglia zarobiła, a nie straciła. To Polska straciła.
I odwrotnie. Gdyby ten Anglik, zamiast narzekać, przyjechał popracować do Polski, wybudował te 20 domów i wybudował sobie za to dom w Anglii – to Polska by na tym zyskała.
Dokładnie to samo dotyczy wszystkich firm – np. sieci marketów.
Ci ludzie przyjeżdżają do Polski, uczciwie pracują sprzedając nam towary taniej, niż potrafią to zrobić polskie sklepy. Dzięki temu Polacy żyją lepiej – bo jak kupią taniej, to kupią więcej, więc więcej ludzi będzie miało pracę - a oni na każdym takim tańszym towarze zarabiają (legenda głosi, że słynny gigant, „Wal-Mart” zarabia na każdym towarze równo jeden cent) – i te uczciwie zarobione pieniądze wywożą za granicę.
Ale Polska na tym nic nie straciła! Oni wywożą nie nasze, tylko swoje pieniądze!
Powiedzmy, że właściciele wielkiej sieci „Aurelio” są piromanami. Za wszystkie zarobione w Polsce pieniądze kupują – tu, na miejscu – przemycone z Wietnamu fajerwerki – i codziennie urządzają sobie taki pokaz.

W efekcie nie wywożą z Polski ani złotówki. Czy jednak Polsce od tego stało się lepiej?!?
Powtarzam tezę poprzedniego odcinka: pieniądze w Polsce mają zazwyczaj swojego właściciela. I jeśli Arbuzowski posiada milion dolarów i wywiezie je za granicę – to bogactwo innych Polaków: Burakowskiego, Cybulskiego, Dyniowskiego... ... Zielonoogórkowskiego nie zmalało od tego ani trochę.
Oczywiście, że jeśli Arbuzowski ma ten milion w Polsce, to może za to wybudować dom. Ale przecież może postąpić jak ów Polak z Anglii: przywieźć je do Polski ponownie i ten dom wybudować. I wybuduje go tam, gdzie są lepsze warunki nie tylko podatki od nieruchomości, ale i np. klimat – całkowicie niezależnie od tego, czy pieniądze spoczywają w w banku w Londynie, czy w banku w Warszawie. Całkiem możliwe, że większość domów w Polsce buduje się za pieniądze trzymane w Anglii, a nie w Polsce. Bo każdy wie, że jeśli III Rzeczpospolita nie chce, by Arbuzowski wywiózł je za granicę – to trzeba się mieć na baczności! Na pewno planuje jakąś ustawę, która obrabuje Arbuzowskiego z jego pieniędzy.
I wszystkich innych, przy okazji, też!
Więc Arbuzowski – i nie tylko – woli trzymać pieniądze w Londynie.
Ba! Arbuzowski może wywieźć ten milion z Polski, w Anglii je pomnożyć – i wybudować za kilka lat w Polsce dwa, albo i trzy domy.
I powtarzam na zakończenie – bo trzeba to odmawiać, jak mantrę:
Pieniądze Kowalskiego, „REAL”a, czy Rothschilda to nie są „nasze” pieniądze – a pieniądze Kowalskiego, „REAL”a, czy Rothschilda. Calkowicie niezależnie od tego, jak i gdzie zostały zarobione.
Chyba, że w głębi duszy planujemy obrabowanie Kowalskiego z tych pieniędzy. Wtedy, rzeczywiście: łatwiej go obrabować, gdy pieniądze są w Polsce.


© Janusz Korwin–Mikke
28 września 2016
źródło publikacji:
www.korwin-mikke.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2