WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Gołąb ostatni do pana prezydenta

Franciszek książę de La Rochefoucauld zauważył, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, że przekonał się o bezskuteczności pierwszego. To święte słowa, o których prawdziwości każdy może przekonać się w naszym nieszczęśliwym kraju, w którym „obalono komunizm”, ale zaraz zaczęto go pospiesznie przywracać, bo okazało się, że komunizm jest żywotną potrzebą tak zwanych „szerokich mas”. Oczywiście z poprawką, polegającą na tym, żeby wyeliminować PZPR, uważaną za ekspozyturę Kremla. Okazuje się, że nie miał racji Józef Stalin mówiąc, że komunizm pasuje do Polaków, jak siodło dla krowy. Może tak było kiedyś, ale z czasem komunizm tak się do Polaków dopasował, że stał się jednym z elementów tożsamości narodowej. Na czym polega komunizm? Na likwidacji własności prywatnej, a w wersji złagodzonej, „socjaldemokratycznej” - na jej pozostawieniu, ale pozbawieniu wszelkiej treści, a przede wszystkim – władzy właściciela nad przedmiotem własności. Tę władzę przechwytują urzędnicy pod pretekstem dbałości o „dobro wspólne”.
Oni właśnie, a więc ludzie, którzy posiedli umiejętność wyszukiwania sobie synekur, to znaczy – lukratywnych posad bez żadnej odpowiedzialności za cokolwiek, wmówili wszystkim pozostałym, że ponieważ posiedli tajemnicę „dobra wspólnego”, to właśnie im powinno zostać podporządkowane całe życie publiczne. Ten sposób myślenia, z całkowitą szczerością (idioci są szczerzy) zaprezentowała pani Elżbieta Jakubiak, w swoim czasie prawa ręka prezesa Kaczyńskiego, w rozmowie z red. Mazurkiem. Powiedziała zupełnie serio, że jej praca, polegająca na wystawianiu zaświadczeń, jest nie tylko niezbędna, ale stanowi warunek sine qua non wszelkiej działalności publicznej z gospodarczą na czele. Ten sposób myślenia podziela bardzo wielu, może nawet zdecydowana większość Polaków, a w każdym razie takie sprawia wrażenie, jakby podzielała. W rezultacie własność nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale w całej Unii Europejskiej, gdzie rewolucja komunistyczna jest w pełnym natarciu, została nie tyle formalnie zlikwidowana, co pozbawiona treści, zwłaszcza – władzy właściciela nad rzeczą. W rezultacie mamy do czynienia z atrapą własności, podobną do orła wypchanego. Taki orzekł niby ma wszystko to samo, co orzeł żywy; skrzydła, dziób, szpony i tak dalej – ale nie lata. Likwidacja własności i podporządkowanie wszystkiego fantomowi „dobra wspólnego”, to jest komunizm. I u nas właśnie przeżywa on drugą młodość, zarówno pod rządami obozu zdrady i zaprzaństwa, jak i pod rządami płomiennych szermierzy patriotyzmu, którzy lansują komunizm w jego wersji pobożnej.

Tymczasem doświadczenie uczy, że rządy nie tylko nie rozwiązują żadnego problemy, tylko czynią je nierozwiązywalnymi. Znakomitym przykładem są tak zwani „uchodźcy”. Gdyby rządy nie wychodziły naprzeciw pragnieniu Izraela zlikwidowania wszystkich zagrożeń, to nie wszczynałyby operacji pokojowych, misji stabilizacyjnych, wojen o pokój i demokrację ani jaśminowych rewolucji, w następstwie których kraje uważane przez Izrael za potencjalne zagrożenie dla jego bezpieczeństwa, zostały wtrącone w stan krwawego chaosu, który stał się przyczyną, pretekstem i pozorem uzasadnienia dla kolejnej wędrówki ludów. Wśród wędrowców przeważają młodzi mężczyźni przed trzydziestką, a więc zdolni do walki. Ogołocenie obszarów Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej z takich mężczyzn, dodatkowo zmniejsza zagrożenie dla Izraela, a zwiększa – dla Europy. Węgierski premier Orban wprost oskarża żydowskiego grandziarza Jerzego Sorosa o stworzenie finansowej inżynierii i linii kredytowych, umożliwiających transfer tak zwanych „uchodźców” do Europy. Co grandziarz z tego ma – trudno zgadnąć, ale znając żydowską mściwość „do dziesiątego pokolenia” nie można wykluczyć, że zarówno postępowaniem grandziarza, jak i żydowskiego lobby w Europie i USA, kieruje pragnienie wywarcia odwetu na europejskich narodach za zmasakrowanie europejskich Żydów w czasie II wojny światowej. Wywołanie krwawego chaosu, inspirującego wędrówkę muzułmańskich mężczyzn do Europy, naraża stary kontynent na krwawą wojnę cywilizacyjno-religijną, której początków właśnie doświadczamy. Zgodnie bowiem z regułami każdej wojny, pierwszym celem strony wojującej jest przeniesienie wojny na terytorium wroga. Toteż mamy w Europie codziennie nowy akt terroru, którego inspiratorzy nawet nie starają się ukrywać takiej właśnie motywacji.

Tymczasem demokracja doprowadziła w Europie do głębokiego kryzysu przywództwa. Demokracja bowiem wymaga, by wszyscy współuczestniczyli w rządzeniu państwami. Wszyscy – a więc również durnie, którzy zresztą w każdym społeczeństwie stanowią większość, o czym każdy może się przekonać choćby z lektury komentarzy w internecie, ale również z publicznych wystąpień politycznych ekspozytur durniów. Niedawno miałem okazję obejrzeć sobie w telewizji wystąpienie takiej osoby, mianowicie pani Katarzyny Lubnauer z dziwnie osobliwej trzódki panienek Ryszarda Petru. Pani Lubnauer zupełnie serio zaproponowała, by każda rzymskokatolicka parafia w Polsce przyjęła przynajmniej jednego „uchodźcę”. Pomijam już gładkie przejście pani Lubnauer nad konstytucyjną zasadą rozdziału Kościoła od państwa – bo tylko tym można wytłumaczyć, że poślica reprezentująca „państwo” snuje plany, które ma wykonać Kościół – ponieważ nie można od głupiątek wymagać ani konsekwencji, ani logicznego myślenia. Ważniejsze jest bowiem to, że demokratyczna ekspozytura durniów może doprowadzić nasz kraj i nasz naród do katastrofy.

Dlatego, chociaż nie mam przekonania, że to coś da, jeszcze raz apeluje do pana prezydenta Dudy o inicjatywę ustawodawczą w sprawie tak zwanych „uchodźców”. Po pierwsze – by od tej sprawy został odsunięty rząd i wszelkie inne organy władzy publicznej. Po drugie – by każdy, kto pragnie przyjąć uchodźcę, musiał złożyć notarialne zobowiązanie, że będzie swego gościa kwaterował, żywił, odziewał, leczył w chorobie i świadczył mu wszelkie inne czynności opiekuńcze bez możliwości wcześniejszego, jednostronnego odwołania takiego zobowiązania – chyba, że sam zainteresowany złoży notarialną rezygnację oraz – po trzecie – by składający takie zobowiązanie złożył również wystarczające poręczenie majątkowe. Dopiero wtedy „uchodźca” mógłby wjechać do Polski, a jedynym obowiązkiem organów władzy publicznej byłoby – po czwarte - dostarczenie go do osoby gwarantującej mu utrzymanie. W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z usiłowaniem kradzieży zuchwałej – bo zapraszanie gości, a następnie narzucanie innym, którzy wcale ich nie zapraszali, obowiązku ich utrzymywania, nosi wszelkie znamiona kradzieży zuchwałej, przed którą władze publiczne mają obowiązek obywateli bronić. Warto przy tym przypomnieć, że „prezydent”, to nic innego, jak”obrońca” i dlatego zwracam się w tej sprawie do pana prezydenta.


© Stanisław Michalkiewicz
6 sierpnia 2016
www.michalkiewicz.pl
☞ WSPOMÓŻ AUTORA






Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz