UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Służyła Polsce

Felieton radiowy Stanisława Michalkiewicza:

Szanowni Państwo!
„Wzniósł buławę, spojrzał wkoło groźno i rzekł: Królu! Dałeś ją za późno!” - napisał Antoni Czajkowski w wierszu „Śmierć Stefana Czarnieckiego”. W poniedziałek odbył się w Warszawie pogrzeb pani Marii Adamus, która przez ostatnie 20 lat, wbrew niezliczonym przeszkodom i przeciwnościom, wydawała tygodnik „Nasza Polska”, w którym od samego



początku, aż do samego końca, to znaczy – do końca ubiegłego roku, kiedy z powodów finansowych przestał wychodzić, współpracowałem jako felietonista. Prezydent Andrzej Duda pośmiertnie udekorował panią Adamus Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, do rodziny i uczestników pogrzebowej uroczystości wystosował specjalny list, a w pogrzebie wzięła udział kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Można powiedzieć, że te wyrazy uznania, te honory, chociaż należne, przyszły za późno, podobnie jak buława dla hetmana Stefana Czarnieckiego, chociaż z drugiej strony – przecież lepiej późno, niż wcale.

Pani Maria Adamus służyła Polsce dosłownie do ostatniej chwili życia – bo w wieku 83 lat umarła nagle podczas spotkania w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Wprawdzie dzisiaj Polsce służy mnóstwo ludzi, niektórzy nawet nałogowo – ale pani Maria Adamus służyła Polsce bezinteresownie, a nawet bardziej, niż bezinteresownie – bo również kosztem własnego mienia. To już jest znacznie rzadsze, można nawet powiedzieć, że wyjątkowe – ale bo też pani Maria Adamus reprezentowała pokolenie, które służbę Polsce traktowało nie jako wygodną synekurę, ale jako moralną powinność. Nie tylko reprezentowała tamto pokolenie, ale również - taką rodzinę. Jej ojciec Władysław Jedliński, jako żołnierz Armii Krajowej, był nawet skazany na karę śmierci, ale szczęśliwie w 1957 roku doczekał amnestii. Podobnym represjom zostało poddanych jeszcze ośmioro członków tej rodziny.

Wbrew modnej dzisiaj opinii, że wszyscy są równi, że wszyscy są fajni i każdemu należy się pierwsza nagroda, pochodzenie rodzinne jednak ma znaczenie. Jedni pochodzą z rodzin które dla Polski znosiły prześladowania, a inni - z rodzin prześladowców, które na prześladowaniu polskich patriotów zbudowały swoją pozycję społeczną i materialną. Może to pochodzenie rodzinne nie miałoby znaczenia, gdyby nie to, że potomstwo prześladowców uzurpuje sobie prawo musztrowania kolejnych generacji prześladowanych i w rezultacie mamy w Polsce sytuację, kiedy drugie, a nawet trzecie pokolenie UB walczy z drugim, a nawet trzecim pokoleniem Armii Krajowej.

Szykany nie ominęły również pani Marii Adamus, a ich przyczyną była właśnie „Nasza Polska”. Samo istnienie tego tygodnika było solą w oku dla środowisk, które po staremu próbują musztrować mniej wartościowy naród tubylczy, chociaż już nie pod pretekstem socjalizmu, tylko pod pretekstem tolerancji i politycznej poprawności. Ale pani Adamus, podobnie jak wydawany przez nią tygodnik, nie uznawały jurysdykcji uzurpatorów bez względu na generację, ani bez względu na preteksty i ani w tej, ani w żadnej innej sprawie. Nie poddawała się terrorowi politycznej poprawności, więc przez przeciwników była cierpliwie i metodycznie spychana na margines i w społeczny niebyt, przy biernej postawie większości środowisk, które „Naszej Polsce” wiele zawdzięczają. Dało się to zauważyć również na pogrzebie, na którym zauważyłem zaledwie dwóch parlamentarzystów, chociaż na uroczystość przybyli Polacy z zagranicy, nawet z dalekiej Australii. W rezultacie, właśnie wtedy, gdy w tunelu powinno ukazać się światełko nadziei, po długiej walce w przeciwnościami i administracyjnymi szykanami, tygodnik upadł z powodów finansowych. Dla pani Marii Adamus musiał to być bardzo ciężki cios, który powalił ją również w sensie dosłownym.

Odchodzą ostatni przedstawiciele pokolenia Armii Krajowej, odchodzi coraz więcej Polaków urodzonych przed II wojną światową. Na szczęście znaczna część młodego pokolenia odkrywa nie tylko korzenie narodowej tożsamości, ale w dodatku rozsmakowuje się w patriotycznej tradycji. To budzi nadzieję, że narodowa ciągłość pokoleniowa nie zostanie przerwana, że mimo wysiłków kolejnych generacji prześladowców, Polska nie zginie.

Mówił Stanisław Michalkiewicz


© Stanisław Michalkiewicz
16 czerwca 2016
Cotygodniowy felieton radiowy emitowany jest w:
Radio Maryja, Telewizja Trwam
☞ WSPOMÓŻ AUTORA



Ilustracja i wideo © Radio Maryja / Telewizja Trwam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2