UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Hartman, zabieraj swoje łapy od śp. ks. Kaczkowskiego

No i znowu będzie o profesorku Janie Hartmanie z żydowskiej loży „Synów Przymierza” i dawnym doradcy Ruchu Palikota. Hartman to człowiek wyjątkowo pokrętny, obłudny i podły. Jego antypolskie i antykatolickie wyskoki są powszechnie znane. Pamiętam jak toczył pianę na wieść, że w budowanej w Toruniu z inicjatywy ojca Tadeusza Rydzyka, świątyni będącej wotum wdzięczności za pontyfikat Jana Pawła II powstanie kaplica pamięci, w której na czarnym granicie umieszczone zostaną nazwiska Polaków ratujących z narażeniem życia Żydów. Hartman pisał wtedy:
Słyszymy, że ojciec Tadeusz Rydzyk buduje „kaplicę pamięci” o tych, którzy ratowali – jak wyraził się szef Radia Maryja – „naszych braci Żydów”. Prowokujesz, księże, bezczelnie?
Walisz zapamiętale w stół? Więc odzywają się nożyce: wara ci, cyniczny hipokryto, od naszych Sprawiedliwych, którzy ratowali życie naszych rodziców! Zabieraj od nich swoje brudne łapy i zajmij się liczeniem kasy. Przewrotność i obłuda antysemity musi znaleźć granice – a są to granice życia i śmierci. Przeto nie waż się pluć w twarz Sprawiedliwym, ich dzieciom i wnukom!
Kiedy ktoś z wiatrówki zastrzelił Hartmanowi psa, ten emocjonalnie nie wytrzymał i wyrzucił z siebie wszystko to, co jego środowisko oraz żydowska loża, której jest członkiem założycielem skrzętnie od lat skrywają. Oto jak z Hartmana wylała się cała nienawiść do polski katolickiej:
Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. — A jak nie na was, to na wasze dzieci.
Wynika z tego, że hartmanowego psa nie zastrzelił jakiś wykolejeniec sadysta. Salwa padła nie z jednej, ale milionów wiatrówek. Egzekucji według niego dokonała: „zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest”.

Dzisiaj Hartman przekroczył kolejną granicę niegodziwości, nikczemności i łajdactwa. W tekście, „Zabierajcie łapy od ks. Kaczkowskiego” – wykorzystał śmierć kapłana do tego, aby dalej przemycać swoje lewackie, antypolskie i antykatolickie fobie. Oczywiście zrobił to w typowym dla siebie faryzejskim stylu apelując do innych, aby nie wykorzystywali śmierci księdza do własnych celów. We wpisie na jego blogu czytamy:
A ci, którzy znęceni sławą Jana Kaczkowskiego, chcieliby go teraz „ubrązowić” i „przejąć” dla swoich świątobliwych celów, niechaj usłyszą: noli tangere! Nie ruszajcie, zabierajcie łapy! „Ubogacajcie” się gdzie indziej i na kim innym!
Jakie ma prawo Hartman by tak pisać? On kreuje się na wielkiego przyjaciela śp. ks. Jana Kaczkowskiego, bo spotkał się z nim kilka razy, a kiedyś nawet pomógł mu wejść po schodach.

Ja proponuję, aby to profesorek Hartman zabrał swoje brudne łapy od ks. Kaczkowskiego, bo tylko tych kilka poniższych cytatów mówi nam wprost, o co mu chodzi w tej rzekomej obronie dobrego imienia zmarłego będącej tak naprawdę kolejnym pokazem podłości i cynizmu tego do szpiku kości podłego lewaka. Czytamy, że:
Kościół płakał, Kościół zgrzytał zębami, a Kaczkowski tylko się uśmiechał i robił swoje – zawsze otoczony paczką przemiłych gejów i ateistów, zawsze z kluczem do ludzkich serc.
Bliską przyjaciółką Jana była na przykład dziennikarka „Gazety Wyborczej” Bożena Aksamit, pogromczyni księży pedofilów, która pomogła mu pisać i redagować artykuły. Cała ta ferajna nader nieortodoksyjna, trzeba przyznać. Może dlatego taka świetna – sami mądrzy, uczciwi i pełni radości ludzie.
Może siedzi za stołem ze szklaneczką trunku i opowiada innym świętym wesołe anegdoty o nietrzeźwych biskupach? Tak czy inaczej tam, gdzie trafił kochany ksiądz Jan, z pewnością jest wesoło!
Powtarzam jeszcze raz, zabieraj swoje brudne łapy od ks. Kaczkowskiego obrzydliwy zdegenerowany lewaku, bo to ty sam „znęcony sławą Jana Kaczkowskiego” wykorzystałeś cynicznie jego śmierć dla swoich lewackich, antypolskich i antykatolickich celów. Zapomniałeś dodać, że śp. ks. Jan Kaczkowski był przede wszystkim katolickim kapłanem, prezbiterem, doktorem teologii, dyrektorem hospicjum pw. Św. Ojca Pio oraz wykładowcą bioetyki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W jego ostatniej woli czytamy:
Bardzo proszę mnie pochować w sutannie, z humerałem, w albie, z cingulum i stułą na krzyż, z manipularzem, w takim ładnym, czarnym ornacie, żeby dzieci mojego rodzeństwa, wiedziały, że wujek nie wyparował, nie zniknął. I że śmierć jest czymś zupełnie realnym i normalnym. Zdarza się to nam śmiertelnikom.
Nie był też tak „postępowo zakręcony” jak chciałby Hartman i spółka i sam siebie nazywał tradycjonalistą choćby w takiej wypowiedzi:
Błagam, nawet jeżeli w wyjątkowych sytuacjach korzystamy z kremacji (znowu odzywa się we mnie tradycjonalista), to nie stawiajmy prochów na kominku albo nie rozsypujmy ich w ulubionym miejscu. Chrześcijanin, katolik, powinien mieć swój grób, z którego mógłby zmartwychwstać. Choć oczywiście Pan Bóg sobie poradzi z tymi, których ciała wyparowały w piecach hutniczych albo zostały pochłonięte przez morskie odmęty.
Kończąc, po raz trzeci powtarzam: Hartman, jak najdalej ze swoimi brudnymi lewackimi łapami od śp. ks. Jana Kaczkowskiego i ciszej hieno nad jego trumną.


© Mirosław Kokoszkiewicz
12 kwietnia 2016
źródło publikacji:
www.warszawskagazeta.pl




Ilustracja © DeS / www.1obrazkiem.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2