UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Alternatywa świetnie przygotowana

Jak pamiętamy, w drugiej połowie roku 2013 prezydent USA Obama zresetował swój poprzedni reset w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, co zaowocowało przewrotem politycznym na Ukrainie. Do realizowania tej polityki Ameryka potrzebowała dywersantów i Polska ponownie podjęła się tej niebezpiecznej funkcji... - felieton radiowy pana Michalkiewicza:

Szanowni Państwo!

Wśród spiżowych sentencji, jakie na temat demokracji wygłaszał wybitny klasyk demokracji Józef Stalin jest i ta, że jeszcze ważniejsze od liczenia głosów jest przygotowanie odpowiedniej alternatywy politycznej dla wyborców. A po czym poznać, że alternatywa została przygotowana prawidłowo? Po tym, że bez względu na to, kto wybory wygra – będą one wygrane. I oto właśnie mamy niemal podręcznikowy przykład trafności tej stalinowskiej sentencji. Żeby lepiej zrozumieć całą dowcipną finezję tej operacji, musimy przypomnieć sekwencję wydarzeń poprzedzających niedzielne wybory w Polsce.




Jak pamiętamy, w drugiej połowie roku 2013 prezydent USA Obama zresetował swój poprzedni reset w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, co zaowocowało przewrotem politycznym na Ukrainie i w ogóle – powrotem Stanów Zjednoczonych do aktywnej polityki w Europie Wschodniej. Do realizowania tej polityki Ameryka potrzebowała dywersantów i Polska ponownie podjęła się tej niebezpiecznej funkcji. Wymagało to odpowiedniej przebudowy sceny politycznej, ponieważ Platforma Obywatelska z Donaldem Tuskiem, nie bez powodu uważanym za faworyta Naszej Złotej Pani z Berlina, wprzęgnęła Polskę w rydwan polityki niemieckiej, której filarem pozostawało strategiczne partnerstwo z Rosją, w czym na tubylczym terenie specjalizowało się Polskie Stronnictwo Ludowe. Toteż gwałtownie reaktywowane w naszym nieszczęśliwym kraju Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie rozpoczęło wypieranie wpływów Stronnictwa Pruskiego, a Stronnictwo Ruskie w ogóle zostało zepchnięte do głębokiej defensywy.

Świadectwem tych operacji były jedna za drugą afery uderzające w Platformę Obywatelską i PSL – afery, które wcześniej byłyby tuszowane i starannie przemilczane – ale teraz, gdy trzeba było dokonać przebudowy politycznej sceny pod kątem potrzeb polityki amerykańskiej, w ich piętnowanie włączyły się nawet niezależne media głównego nurtu. To z kolei oznaczało, że bezpieczniaccy dysponenci tych mediów musieli dojść do przekonania, iż powrót USA do aktywnej polityki w Europie Wschodniej nie jest chwilowym kaprysem, tylko tendencja trwałą, do której również bezpieczniacy muszą się przystosować. Ten proces odwracania sojuszów mogliśmy zaobserwować już podczas wyborów prezydenckich, kiedy to gołym okiem widać było, że prezydent Komorowski został pozostawiony własnemu losowi, a przysłowiową kropką nad „i” stała się Międzynarodowa Konferencja Naukowa „Mosty” z udziałem ubeków polskich i izraelskich. Jak mówiłem na antenie, było to wydarzenie polityczne najwyższej rangi, oznaczające, iż RAZWIEDUPR, rekomendowany przez Izraelczyków, złożył Amerykanom ofertę trzymania w ryzach mniej wartościowego narodu tubylczego w zamian za pozwolenie dalszego pasożytowania na nim – i że oferta została przyjęta.

Świadectwem bezpieczniackiego zaangażowania po jasnej stronie Mocy było powstanie i gwałtowny rozwój Niezależnej, czyli partii pana Ryszarda Petru, która – powstając z niczego – od razu zyskała rosnącą popularność, nie mówiąc już o środkach na intensywną propagandę. Podobnie było z partią Razem, z tym, że ona miała zadanie wyeliminowania z politycznej sceny pogrobowców komuny. Naprzeciw tym staraniom wyszedł stary kiejkut, czyli pan Leszek Miller, zawiązując z biłgorajskim filozofem i mężykami stanu drobniejszego płazu koalicję, co podniosło próg wyborczy dla SLD do wysokości – jak się okazało – nie do przebycia.

W rezultacie tych przygotowań politycznej alternatywy mamy taką oto sytuację, że uznane za zwycięzcę tych wyborów Prawo i Sprawiedliwość zaledwie balansuje na granicy większości potrzebnej do utworzenia rządu. Gdyby Platforma Obywatelska, Nowoczesna i PSL zawiązały koalicję, miałyby prawie tyle samo szabel w Sejmie, co Prawo i Sprawiedliwość, bo dysponują zaledwie o 0,7 procenta głosów mniej, a większość mogłyby sobie zapewnić podbierając odpowiednie grono posłów z trzódki pana Kukiza, która – jak sądzę – już niedługo stanie się największym skupiskiem tak zwanych „posłów niezależnych”. Nawiasem mówiąc, PiS decydując się na samodzielne rządy, będzie musiał zrobić to samo, bo przewaga jednego posła, czy nawet pięciu nie gwarantuje stabilności.

Jak widzimy, alternatywa polityczna przygotowana przez RAZWIEDUPR daje naszym sojusznikom w naszym nieszczęśliwym kraju pełną swobodę manewru, z wygrywaniem jednej frakcji przeciw drugiej. Trzeba powiedzieć, że z tego punktu widzenia została przygotowana prawidłowo – ale bo też bezpieczniacy nasi akurat w tej dziedzinie mają spore doświadczenia, z których nasi sojusznicy chętnie korzystają.

Mówił Stanisław Michalkiewicz


© Stanisław Michalkiewicz
Październik 2015
Felieton emitowano w „Radio Maryja”
www.michalkiewicz.pl ☞ WSPOMÓŻ AUTORA





Ilustracja: ©2014 Nate Beeler / The Columbus Dispatch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2