WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Takie rzeczpospolite będą...

Nawet najwięksi przeciwnicy rządów „dobrej zmiany” muszą przyznać, że reforma systemu oświaty jest obecnie bezwzględną koniecznością. Nieefektywny system, który sprowadził poziom polskiej oświaty na ostatnie pozycje w listach rankingowych generował liczne patologie. Gimnazja funkcjonujące jako trzyletnia przechowalnia młodzieży stały się miejscem niebezpiecznym dla ucznia. Do gimnazjów przeniosła się ze struktur więziennych i z wojska fala. Dzieci terroryzowane, poniżane i okradane przez rówieśników posuwały się – zdarzało się- do samobójstwa nie znajdując pomocy w świecie dorosłych równie jak one bezradnych wobec młodocianych bandytów. W obronie gimnazjów stają obecnie członkowie ZNP pod wodzą Sławomira Broniarza. Przypominamy, że gdy tworzono gimnazja pan Broniarz też protestował. Ten typ po prostu tak ma.

Wady podziału edukacji szkolnej na trzy etapy są ewidentne. Przede wszystkim młodzież kilka razy zmuszona jest przeżywać stres związany z adaptacją do grupy i walczyć o jej akceptację. Ostatni rok szkoły podstawowej, ostatni rok gimnazjum oraz ostatni rok liceum marnowane są na przygotowywanie do końcowych egzaminów testowych. Egzaminy testowe jak wiadomo sprawdzają przede wszystkim umiejętność zdawania egzaminów testowych. Na realizację bardzo rozbudowanego programu zostaje zarówno w gimnazjum jak i w liceum dwa lata.
Egzamin testowy mierzy odporność psychiczną na stres egzaminacyjny, poziom bezczelności pozwalającej zgadywać prawidłową odpowiedź, oraz poziom oportunizmu umożliwiającego dostosowywanie odpowiedzi do obowiązującego klucza. W najniższym stopniu mierzy poziom wiedzy ucznia. O ile można sobie wyobrazić rozsądnie sformułowany test z chemii czy biologii, testy w dziedzinie nauk humanistycznych zawsze są formą jak to mówił Gombrowicz „ gwałcenia przez uszy”. Doskonale wiedzą to uczniowie i światli nauczyciele.
Wyniki maturalne jako podstawa przyjęć na wyższe uczelnie też się nie sprawdzają. Kiedyś każda uczelnia przeprowadzała egzaminy wstępne według własnych kryteriów. Maturzysta musiał się liczyć z faktem, że zdanie matury nie wystarcza aby dostać się na studia. Musiał dostosować się do wymagań swojej wybranej uczelni i odpowiednio przygotować do egzaminu.

Drastyczne obniżenie poziomu kandydatów na studia rejestrują wszyscy nauczyciele akademiccy. Na niektórych wydziałach tworzy się tak zwany rok zerowy dla osób, które nie są w stanie poradzić sobie z programem akademickim. Pisałam o tym wielokrotnie ale jak widać pewne informacje trzeba nieustannie powtarzać. Zadania ze słynnego zbioru Gdowskiego i Plucińskiego przeznaczonego dla uczniów szkół średnich są obecnie zbyt trudne nawet dla maturzystów zdających maturę z matematyki na poziomie rozszerzonym. Zadania z analizy matematycznej z tego podręcznika, rozwiązywane w latach siedemdziesiątych bez problemu w klasach ogólnych sprawiają teraz kłopot studentom pierwszych lat uczelni technicznych i ekonomicznych.

Pozwolę sobie omówić zadania z egzaminu maturalnego z matematyki zdawanej na poziomie rozszerzonym w maju 2017 roku. Pierwsze cztery zadania były to tak zwane zadania zamknięte czyli testowe wymagające zaznaczenia bez uzasadnienia właściwej odpowiedzi. Pierwsze z nich sprowadzało się wyłącznie do znajomości wzorów skróconego mnożenia, drugie wymagało obliczenia prostej granicy ciągu, w trzecim trzeba było znaleźć miarę kąta wpisanego w okrąg zaznaczonego na podanym rysunku, a w czwartym trzeba było obliczyć współrzędne wektora. Jak na maturę rozszerzoną zadania tak łatwe, że wręcz humorystyczne. Kolejne piąte zadanie ( już otwarte) wymagało znajomości twierdzenia o reszcie z dzielenia wielomianu przez dwumian, szóste - umiejętności znalezienia równania stycznej do wykresu funkcji w danym punkcie według wzoru który uczeń ma w tablicach. Kolejne dwa zadania były na dowodzenie (w tym jedno geometryczne), następnie zadanie z geometrii przestrzennej, równanie trygonometryczne, zadanie z rachunku prawdopodobieństwa , zadanie z parametrem dotyczące funkcji kwadratowej, poszukiwanie równania okręgu z geometrii analitycznej, zadanie z ciągów i wreszcie zadanie optymalizacyjne dotyczące walca o danej powierzchni całkowitej i poszukiwanej objętości maksymalnej. Zadania raczej poprawne merytorycznie ale zupełnie bez polotu, nie wymagające zastanowienia, a wyłącznie znajomości mikro-algorytmów ( termin używany przez profesora Janusza Czyża) rozwiązań.

Uczniowie nie skarżyli się w tym roku na zadania maturalne gdyż były po prostu bardzo łatwe. Podobnie z zadowoleniem przyjęli łatwy ich zdaniem egzamin pisemny z języka polskiego. Satysfakcja uczniów ma jednak niewiele wspólnego z właściwą oceną egzaminu. Łatwy egzamin nie poprawia wbrew pozorom ich szans w przyjęciu na wyższa uczelnię. Jak wiadomo jeżeli wiele osób osiągnie porównywalny wynik w grę zaczynają wchodzić kryteria pozamerytoryczne. Poza tym tak naprawdę nie ma powodu do radości- nawet tak łatwy egzamin z matematyki okazał się zbyt trudny dla 17% zdających w liceach i dla 25% zdających w technikach. Średnia ocena z egzaminu z matematyki na poziomie podstawowym wynosiła w liceach 60% natomiast na poziomie rozszerzonym 47%. W technikach odpowiednio 47% i 17% . Ten ostatni wynik można nazwać skandalicznym. Widać jak bardzo zaniedbane zostało szkolnictwo zawodowe. Utopijna wizja średniego i wyższego wykształcenia dla wszystkich zaowocowała lekceważeniem problemów młodzieży, która nie chce studiować albo po prostu nie nadaje się na studia.

Demokratyzacja oświaty z konieczności musi wiązać się z obniżeniem poziomu wymagań a zatem i poziomu nauczania. Przez obniżenie poziomu wymagań można uzyskać pozornie lepsze wyniki egzaminów wyrażające się jednak nieadekwatnymi miarami. Matematycy powinni być szczególnie uwrażliwieni na możliwości manipulowania statystyką.
Niestety sama słyszałam jak matematyk, przewodniczący CKE powiedział: „drodzy koledzy musimy poprawić wyniki nauczania przez obniżenie wymagań”. I nie był to bynajmniej lapsus.


© Izabela Brodacka Falzmann
5 sierpnia 2017
źródło publikacji: blog autorski
www.naszeblogi.pl





Ilustracja © DeS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz