WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Minął tydzień (4) Duda szantażuje PiS

Czy Kaczyński zrobi wreszcie audyt (czystkę) wewnątrz PiS-u?

Cieszę się, że nagłaśniana przeze mnie po tylekroć potrzeba czystki (audytu) wewnątrz PiS-u podjęta została wreszcie piórem znakomitego nonkonformistycznego publicysty prawicowego Witolda Gadowskiego, i to na łamach bardzo lizusowatego wobec luminarzy PiS-u tygodnika „Gazety Polskiej”. Rzecz to bardzo nieoczekiwana. Jak taki „heretycki” tekst mógł przejść przez sito arcycenzora „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza? W artykule zatytułowanym „Półmetek rządzenia” („Gazeta Polska” z 12 lipca 2017 r.) Gadowski pisze m.in.: „Twarda ręka wymiaru sprawiedliwości musi dosięgnąć także środowiska lokalne, gdzie - niestety - działacze PiS szybko weszli w komitywę z aferzystami z PSL, postkomunistami i działaczami promowanymi przez PO. (Podkr.- JRN). W tym wypadku kary powinny spadać solidarnie i na przedstawicieli PiS uwikłanych w lokalne gangi i na nietykalnych do tej pory samorządowych baronów. PiS musi bezwzględnie karać przede wszystkim własnych ludzi nie respektujących zasad, na których rozpoczęto proces odbudowy kraju.
Karanie lokalnych przedstawicieli nowej władzy, którzy postanowili dorobić się na dobrej zmianie -powinno być bezwzględne i natychmiastowe. PiS musi być twardy przede wszystkim dla swoich.(Podkr.- JRN). Tylko wtedy będzie miał poparcie, które pozwoli mu wygrać następne wybory (...) Dwa ostatnie lata tej kadencji powinny przebiegać pod znakiem eliminowania z kręgów władzy ludzi przypadkowych i interesownych oraz logicznego i twardego karania aferzystów”.

Święta prawda, pod którą można podpisać się oburącz!

Wielka szkoda, że wyjątkowo odważne, demaskatorskie teksty typu artykułu Gadowskiego są tak rzadkie w patriotycznej prasie. Najwyższy czas „na półmetku rządzenia”, by bardzo uważnie przyjrzeć się terenowym kadrom PiS-u i wyciągnąć z tego nader ostre, konkretne wnioski. Tylko, że w parze z oczyszczaniem własnych szeregów z ludzi pazernych i karierowiczy, różnych małych Hofmanów, powinno iść dużo szersze niż dotąd otwarcie na inne środowiska patriotyczne, dotąd pomijane lub lekceważone. Przytoczę tu dla przykładu nazwiska: Cezarego Mecha, b. twórcy programu gospodarczego PiS-u w 2005 r. i b. wiceministra finansów, najlepszego znawcy wojskowości na prawicy Romualda Szeremietiewa, dziwnie pomijanego za obecnych rządów, Jana Łopuszańskiego jednego z niewielu posłów z ZChN prawdziwie wiernego ideałom patriotycznym Janusza Dobrosza, b. wicemarszałka Sejmu, Witolda Tomczaka. b. europosła z LPR-u. Sugerowałbym też dużo szersze zbliżenie z politykami typu Grzegorza Brauna, kukizowcami , czy narodowcami. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego u władz PiS-u większe zaufanie od nich budzili byli członkowie antynarodowej Unii Wolności, tacy jak Andrzej Duda czy Piotr Gliński? W ogóle to przedziwne jest w PiS-ie, że w tej partii tak łatwo ufano ludziom o naturze zdradzieckiej typu B. Borusewicza czy A. Urbańskiego, i to , że nadzwyczaj silnie promowano skrajnych karierowiczów typu Michała Kamińskiego czy Joanny Kluzik Rostkowskiej. A jak określić to, że w Telewizji Publicznej i w TV Repu8blika starannie dba się o to, by nie było dosłownie żadnej wzmianki o znakomitym tygodniku prawicowym - „Warszawskiej Gazecie”, która przekroczyła już ponad 100 tysięcy nakładu? Czy wynika to głównie z zawiści o „Warszawską” zatrwożonych o swój monopol redaktorów ‘Gazety Polskiej”?

Podnieść kulturę z obecnego upadku!

Od dawna należę do nielicznego kręgu sympatyzujących z rządem Zjednoczonej Prawicy osób, które tak jak reżyserzy filmowi Jerzy Zalewski i Krzysztof Wojciechowski, czy poeta i pisarz Bohdan Urbankowski wciąż alarmują z powodu przewlekłego upadku narodowej kultury. Dodam, że za obecnego rządu faktycznie nic się nie robi dla poprawy sytuacji w tej sferze, choćby ze względu na postać zarządzającego kulturą nadzwyczaj nieudolnego ministra Piotra Glińskiego,. Ten dość zarozumiały były naukowiec, a dziś stetryczały urzędnik, faktycznie nie ma zielonego pojęcia o sytuacji kultury i potrzebie jej naprawy. Stąd wynikają problemy, o których wspomina w drugiej części swego cytowanego wyżej jakże ważnego tekstu w „Gazecie Polskiej” Witold Gadowski. Jak pisze ten mój ulubiony publicysta: „Pomimo upływu wielu miesięcy sfera kultury nadal znajduje się w rękach ludzi namaszczonych przez postkomunistyczne środowiska. (Podkr.-JRN). Nadal znaczącą rolę odgrywają w niej nagrody przyznawane przez media niechętne suwerenności naszego kraju- Paszporty tygodnika „Polityka”, nagroda „Nike”, opanowana przez środowisko Adama Michnika, rozliczne nagrody przyznawane w każdej dziedzinie sztuki. Na czele największego mecenasa krajowej produkcji filmowej -Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej -nadal stoi Magdalena Sroka, była zastępczyni postkomunistycznego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Osoba pozbawiona kompetencji, jednak wyznająca poglądy zgodne z życzeniami „Gazety Wyborczej”: i TVN (...) Jeśli film najmocniej przemawia do wyobraźni publiczności, to należy zdać sobie sprawę z faktu, że w tej dziedzinie nie dokonała się jeszcze żadna zmiana. Stary postkomunistyczny układ trwa tu w najlepsze i okopuje się, a finanse z budżetu państwa wydawane są na tefałenowskie komedyjki i filmy ukazujące Polskę i polskość w jak najgorszych barwach. Ministerstwo Kultury dało się zakrzyczeć przez zorganizowany chór klakierów i politruków, którzy dbają o to, aby do środowiska filmowego nie wdarł się nawet przebłysk twórczej swobody. Zarówno w teatrze, jak i w filmie niezmiennie panuje brutalna cenzura narzucona przez środowiska rodem z PRL. (...) Nie może być, że garstka upolitycznionych pseudotwórców trzęsie całym środowiskiem, a Ministerstwo Kultury nie znajduje sposobu, aby wprowadzić w ten obszar prawdziwą wolność i promować niezależne postawy i myśli”. (Podkr.- JRN). Można tylko oburącz podpisać się pod tak ostrą krytyką rządzonego przez Glińskiego Ministerstwa kultury. Trudno jednak dość nadziwić się temu, że J. Kaczyński dotąd nie zareagował i nie wpłynął na wyrzucenie ministra -niedojdy Glińskiego.

Warto dodać, że Gadowski, choć bardzo skrótowo dotyka słabości obecnej telewizji publicznej, zarządzanej przez Jacka Kurskiego. Pisze wprost, że „słabnąca pozycja mediów publicznych wynika z błędów popełnianych prze obecne kierownictwo -- dotyczy to szczególnie telewizji publicznej”.

Trzymanie balcerowiczowskich kadr w gospodarce

Wielokrotnie słyszałem od znajomych ekonomistów, że Mateusz Morawiecki ma wyjątkową słabość do kadr z balcerowiczowskiego wychowu. Np. w styczniu 2017 r. wytypował na stanowisko szefa warszawskiej giełdy liberała Rafała Antczaka. Ekonomista ten przez 12 lat pracował w Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE – założonym przez Ewę i Leszka Balcerowiczów Dodajmy, że w 2005 roku Antczak był głównym ekspertem ekonomicznym PO i współtworzył program gospodarczy partii. Znakomity niezależny ekonomista Janusz Szewczak, obecnie poseł PiS w swym najnowszym artykule gospodarczym we „w Sieci” (nr z 17 lipca 2017 r.) ostro zaprotestował przeciw zalewaniu życia gospodarczego nominacjami balcerowiczowskich liberałów. Jak pisał Szewczak : : „Sami sobie też nie podkładajmy nóg. Nie promujmy i nie awansujmy ludzi związanych z dawnymi właścicielami III RP, oligarchami czy wreszcie przez lata współpracujących z prof. Balcerowiczem. (Podkr.- JRN). Kompetentnych ekspertów i prawdziwych fachowców, zachowujących wysokie standardy i przestrzegających zasad etycznych, po prawej stronie wcale nie brakuje. Co najmniej zdziwienie budzi to, że w sektorze finansowym i bankowym nie brakuje zaś nominatów, którzy niegdyś ochoczo popierali wyprzedaż polskiego sektora bankowego podmiotom zagranicznym, a dzisiaj powierza im się realizacje słusznej przecież idei repolonizacji”. (Podkr.-JRN).(Cyt. za J. Szewczak : Fakty same się nie obronią, „w Sieci” z 17 lipca 2017 ). Szczególnej pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że posła Szewczaka, czołowego krytyka banksterów niedawno utracono (nie bez wiedzy Morawieckiego) , gdy był wysuwany jako doskonała wręcz kandydatura na funkcję szefa KNF (Kontroli Nadzoru Finansowego ). Zamiast niego dano na tę tak kluczową dla kontroli działań banków jakiegoś mało znanego i doświadczonego doktora ekonomii. Warto przypomnieć, że to właśnie Morawiecki utrącił rok temu kandydaturę J. Szewczaka na prezesa Orlenu. Jak widać nazbyt woli balcerowiczowskich liberałów!

Fiasko pomysłu M. Morawieckiego na nowy podatek

17 lipca 2017 r. prezes PiS J. Kaczyński ogłosił publicznie wycofanie pomysłu na podwyższenie ceny paliw. A ten niebywale głupi pomysł był przypuszczalnie inicjatywą szefującego gospodarce wicepremiera M. Morawieckiego. Czy ten nadmiernie przechwalany szef gospodarki nie widzi innych możliwości działania niż podwyższanie podatków. Dlaczego wzorem Węgier nie zabierze się za obniżenie tak strasznie rozbudowanej biurokracji ? Według Romana Kluski biurokracja za obecnego rządu jeszcze się zwiększyła. Najwyższy czas, by zabrać się za ponowne przedyskutowanie bezkrytycznie akceptowanej gospodarczej polityki Morawieckiego.

Parada bankrutów politycznych w manifestacji przed Sejmem

15 lipca 2017 r. doszło do dość groteskowej manifestacji przed gmachem Sejmu na znak protestu przeciwko reformie sądownictwa. Groteskowej, bo przewodzili jej obok liderów obecnej „totalnej opozycji” różni bankruci polityczni. Dość wymienić takie nazwiska jak Adam Michnik dawniej bardzo wpływowy redaktor, a dziś lider dogorywającej „Gazety Wyborczej”, której czytelnictwo spadło o ponad dwie trzecie, Władysław Frasyniuk , b. lider upadłej Unii Wolności, Leszek Balcerowicz, b. pracownik Instytutu marksizmu-leninizmu, a później współtwórca przestępczego Planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza, który zniszczył podstawy egzystencji materialnej milionów ludzi, oraz inni liderzy upadłej Unii Wolności Henryk Wujec ,Jan Lityński i Andrzej Celiński , znany z przeskoczenia z UW do postkomunistów. Prawdziwym „hitem” manifestacji stał się chamski wybryk Michnika, który nawymyślał od skurwysynów dziennikarzowi, który zapytał go o samorozliczenie się jego brata - mordercy sądowego Stefana Michnika. A propos skurwysynów- warto przypomnieć, czyim synem jest Adam Michnik .Otóż jego ojcem był Ozjasz Szechter, ,skazany za zdradę kraju przez sąd Polski Niepodległej, Jego matką była zaś Helena Michnik, niebywałai kłamczucha, politruczka, ucząca historii w najciemniejszym duchu stalinowskim. Widząc na manifestacji paradę tych bankrutów, czy raczej trupów politycznych, tym mocniej odczuwam ogromne zaniechania tak źle kierowanej przez Kurskiego telewizji publicznej. Już dawno powinna ona odsłonić rodowody i antynarodowe działania rozlicznych liderów Unii Wolności, postaci takich jak Balcerowicz, Frasyniuk, Michnik etc. Kiedy wreszcie dojdzie do usunięcia z szefostwa telewizji Jacka Kurskiego, który „tak zmienia, aby nic nie zmieniać” i znany jest z nadto wielu fatalnych posunięć personalnych, choćby takich jak opisany wcześniej na blogu awans fanatyka Dawida Wildsteina.

Przeraziły go taczki stoczniowców

W najnowszym numerze „ w Sieci” (nr z 17 lipca 2017 r.) Ryszard Makowski robi sobie jaja z Lecha Wałęsy w związku z jego rzekomą choroba, która nie pozwoliła nobliście zdobyć się na zapowiadany udział w protestacyjnej manifestacji przed Sejmem. Jak pisze R. Makowski w tekście „Cykorus pospolitus”: „Lech Wałęsa w szpitalu! Sam zainteresowany udostępnił L4 na Facebooku. Dołączył imponujący serwis zdjęciowy. A to z gołym torsem pozuje przy bardzo apetycznej pielęgniarce, a to na łóżku w ubraniu ściska dłoń szczęśliwego lekarza. Jeśli ktoś wyrzeka na naszą służbę zdrowia, wystarczy mu pokazać, jak leczą w Gdańsku. Personel roześmiany od ucha do ucha, a pacjent zadowolony i wyluzowany. Co tu dużo mówić. Lech Wałęsa zaniemógł na cykorus pospolitus. Gdy się dowiedział, że czekają na niego stoczniowcy z taczkami, i to może pójść w świat, zwyczajnie skrewił (...)”. (Podkr.-JRN).

Biedny zidiociały „Bolek”

Wałęsa przeskoczył nawet siebie w rozmiarach zidiociałych kłamstw. Świetnie go wypunktował Rafał A. Ziemkiewicz w tekście Syndrom „Bolka” w najnowszym numerze „Do Rzeczy”(nr z 17 lipca 2017 r.), pisząc o Wałęsie: „Człowiek , kreowany na bohatera, autorytet i przywódcę, wije się od lat jak przyłapane na podrobieniu zwolnienia dziecko, potykając się o własne kłamstwa i codziennie sam sobie zaprzeczając. Jednak w ubiegłym tygodniu, występując po raz kolejny u Moniki Olejnik ( u której, mówiąc nawiasem, kiedyś twierdził, że oczywiście był agentem, bo jako przywódca „musiał grać” ) pobił nawet własne wyśrubowane rekordy. On nie był agentem SB, tylko esbekami rządził, bo jeśli chciał pieniędzy, to mu przynosili, a jeśli chciał mieszkanie, to mu dali, a właściwie, jak natychmiast zmienił wersję, nie chciał, tylko siłą mu to mieszkanie dali, żeby go wyrwać z hotelu robotniczego”. Ziemkiewicz zapomniał przytoczyć kolejne groteskowe tłumaczenie Wałęsy - to, że esbecy chcieli go wyrwać z hotelu robotniczego, żeby nie „demoralizował politycznie kolegów robotników! Grotecha.

A propos wygłupów „Bolka” . Przyjaciele z Polonii amerykańskiej wytłumaczyli mi kiedyś, dlaczego Wałęsę tak często zapraszano w ostatnich latach do USA, na „wykłady”, głównie na żydowskie uczelnie. Przyczyna była bardzo prosta. Podczas spotkań na tych uczelniach Wałęsa niczym się nie krepując plótł jak największe farmazony, tokował tak, jak tylko on potrafi. A żydowscy szefowie uczelni dokładnie nagrywali jego żałosne wystąpienia. A potem wyświetlano je Żydom z komentarzem: „Polacy to wyjątkowo głupi naród. Jeśli ich prezydent opowiada takie głupoty, to cóż można powiedzieć o zwykłych Polakach”. Smutne!

Mężczyźni nie jedźcie do Zimbabwe

Dorota Łosiewicz w swej świetnej rubryce we „w Sieci” (nr z 17 lipca 2017 ) opowiada alarmującą historyjkę z Zimbabwe. Pewien tamtejszy nauczyciel został porwany przez gang kobiet z przystanku autobusowego. Cztery nabuzowane seksem megiery nafaszerowały go narkotykami i wielokrotnie zgwałciły. Wcześniej kierowca autobusu zaoferował nauczycielowi podwiezienie do pobliskiej miejscowość, a w autobusie już czaiły się dyszące od żądzy seksualnej Afrykanki .W związku z tym przypomniała mi się historia z doby jaruzelszczyzny. W owych czasach z nudy uparcie wertowałem Mały Rocznik Statystyczny. Szczególnie bulwersujące były tam dane o stanie kultury. Okazywało się, że wielu dziedzinach (np. ilości miejsc w kinach, ilości przeczytanych książek na mieszkańca itp.) Polska była na przedostatnim miejscu w krajach RWPG, tuż przed Albanią. Ta Albania była wielkim pocieszeniem, że wcale nie jesteśmy na końcu, zawsze była jeszcze zamykająca peleton Albania. Najbardziej frapowała mnie jednak rubryka gwałtów. Okazało się, że przez osiem lat w rubryce gwałty mężczyzn na kobietach podawano z 9 tysięcy przypadków. Natomiast w rubryce gwałty kobiet na mężczyznach przez 8 lat co roku odnotowywano tylko jeden przypadek tego typu. Ciekaw byłem, czy tą sprawczynią gwałtu wciąż bywała za każdym razem ta sama sprośna seksualna recydywistka.

Duda szantażuje PiS. (Kukułcze jajko prezydenta)


Ostrzegałem od dawna, iż skrajny mięczak prezydent A. Duda może okazać się zawalidrogą w realizacji reform PiS. I stało się - ultimatum Dudy z 18 lipca pod adresem PiS może bardzo mocno osłabić skuteczność. realizacji najważniejszej reformy rządu Dobrej Zmiany- gruntownych zmian w sądownictwie. Zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę poprawki do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przede wszystkim zmieniają tryb jej wyboru: sędziowie będą wybierani przez trzy piąte ustawowego składu Sejmu w obecności co najmniej połowy posłów. „Żeby nie było takich podejrzeń, że to jest skok jednej partii na Krajową Radę Sądownictwa, żeby uwolnić te kwestie od bieżących sporów partyjnych” - powiedział rzecznik prezydenta. Krzysztof Łapiński. Aby wzmocnić swój nacisk na PiS w tej sprawie prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeżeli nie zostaną wprowadzone proponowane przez niego zmiany do ustawy o KRS. Co więcej prezydent Duda zażądał zwiększenia jego kompetencji kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro w odniesieniu do zmian w Sadzie Najwyższym.

W niespodziewanym ultymatywnym wobec PiS wystąpieniu prezydenta Dudy widziano przede wszystkim chęć umocnienia własnego Ego przez prezydenta Dudę i pozyskania poparcia przynajmniej części elektoratu opozycji przez wyraźne ustępstwo wobec niej, zakładające uzależnienie reform od uzyskania poparcia trzech piątych posłów Sejmu. Wiadomo jak trudne będzie uzyskanie poparcia tego typu dla PiS przy obecnym składzie Sejmu. Będzie to wyraźnie zmuszało PiS do ustępstw wobec opozycji przy dokonywaniu zmian. Ta niewytłumaczalna ustępliwa postawa Dudy skrajnie odbiegała od jakże twardego wystąpienia sejmowego premier B. Szydło w sprawie potrzeby gruntownych reform w sadownictwie.. Ale to ona zawsze zachowuje się jak twardy mężczyzna w odróżnieniu od mięczaka Dudy.

Szczególnie ostro skrytykował ultimatum Dudy wobec PiS znany politolog i historyk dr Jerzy Targalski w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” w dniu 18 lutego 2017 r. Targalski stwierdził, że patrzy na inicjatywę prezydenta w trzech płaszczyznach. –„ Po pierwsze jest to sabotaż pod pretekstem demokracji. Można wprowadzać zasadę wyboru KRS trzema piątymi głosów, ale nie w Sejmie, w którym reprezentowana jest targowica, która walczy o interesy dawnego układu, który żerował na Polsce, ale także zagranicy, konkretnie interesy niemieckie” – mówił. Dodał, że w praktyce oznacza to, że w sądownictwie nic się nie zmieni. – Będzie to miało to będzie miało katastrofalne skutki dla PiS-u, bo będzie odebrane przez przeciętnego wyborcę jako coś ukartowanego, że PiS nie jest zdolny do przeprowadzenia zmian, bo miał ich dokonać , nie pudrowania, ale zmiany systemu”. Zdaniem Targalskiego: „propozycja prezydenta uderza w jego środowisko politycznym To bardzo poważny cios ze strony prezydenta dla PiS-u, bo odbije się to w wyborach samorządowych, ale to także bardzo poważny cios i w rząd, i w prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Myślę, że prezydent dał pokaz infantylnego stosunku do polityki. . Naoglądał się „Ucha prezesa” i daje sobą manipulować. Skutki tego poniesie rząd i Polska”.

Z kolei b. wiceprezes partii „Ruch Narodowy”, polityk i publicysta Marian Kowalski z Telewizji „Idź pod prąd” powiedział, że „ gdyby dzisiejsza opozycja miała na uwadze dobro Polaków, to gest prezydenta uznałby za prodemokratyczny. – Ta opozycja będzie robić awanturę o każdą sprawę. Uważam, że prezydent postąpił bardzo źle i dał paliwo polityczne wrogom Polski”.

Powszechna krytyka ultymatywnych żądań prezydenta A. Dudy


Godny uwagi jest fakt, że ultimatum Dudy spotkało się z powszechna krytyką w internecie. Oto kilka charakterystycznych głosów:

Szymon Wasal
Chief executive officer w firmie Własna działalność gospodarcza
Pierwszy raz od czasów wyborów Andrzej Duda mnie zawiódł. Bardzo mocno mnie zawiódł.Dekomunizacja w sądach będzie postępować bardzo wolno, o ile w ogóle, bo prezydent chciał się przypodobać elektoratowi opozycji, która w podzięce za jego czyn wykrzykuje teraz przed pałacem „będziesz siedział”. Z Kukizem i PSL będzie bardzo ciężko dojść do porozumienia przy głosowaniu a bez 3/5 głosów ani rusz.

Bartlett, Illinois
Czy prezydent dostał wytyczne z Brukseli i się ześwinil ?ł Konstytucję

Wrocław
To dziwne, że prezydent, którego lubię, robi tak bulwersujące rzeczy. Mam nadzieję, że to jakaś gra.

Mariusz Anczarski
Prezydent A. Duda przed podjęciem tej niespodziewanej inicjatywy przeprowadził rozmowę telefoniczną z liberalno-lewicowymi ośrodkami decyzyjnymi w Niemczech i USA. Widocznie reprezentuje interesy nie tylko Polaków.

Edward Lacosta
Kaczor nie dasz rady z tymi Polskimi reformami to p .Duda ma większość, jego następnym ruchem będą nowe wybory Jest mi wstyd za takiego prezydenta

Maciej Wiak
Glosowałem na Dudę ,po tym co zrobił jest u mnie spalony. Jaro zrobił z niego prezydenta a on tak
dziękuje PiS. Niedługo wybory, co budyń (podkr.-JRN) zrobi bez PiS. Przez jego 3\5 zmiany w sądownictwie będą zablokowane. Będzie obstrukcja. Czekam na ruch Jaro jako stratega.

Zwiększenie kompetencji prezydenta Dudy kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro


Prezydencki minister Krzysztof Szczerski stwierdził, że: „Poprawki do ustawy o SN zwiększą kompetencje Prezydenta RP”. Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Lapinski zaakcentował, że prezydent zgłosił pewne swoje poprawki czy uwagi do ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak już wiemy, posłowie PiS zgłoszą to jako poprawki - zostaną wzmocnione kompetencje prezydenta kosztem wzbudzających kontrowersje kompetencji ministra sprawiedliwości” - mówił Łapiński. Jak podkreślił, nie będzie już tak, jak straszyła opozycja, że minister sprawiedliwości, będzie decydował o obsadzie stanowisk w Sądzie Najwyższym. Dodał :„Na przykład nie będzie tego zapisu, że jeżeli prezes Sadu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku, to pełniącym obowiązki będzie osoba wskazana przez ministra sprawiedliwości; to będzie osoba wskazana przez prezydenta”.

To Duda, a nie minister Ziobro będzie decydował o tym, kogo z sędziów Sądu Najwyższego zostawi się, a kogo pośle na spoczynek. To rozwiązanie wskazuje na małostkowość działań Dudy, wyraźnie zawistnego o szczególnie akcentowaną ostatnio rolę ministra Zbigniewa Ziobry w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Małostkowość ta jest tym bardziej szokująca, że to właśnie minister sprawiedliwości Z. Ziobro w 2005 r. wyciągnął nieznanego przedtem Dudę dosłownie z niebytu i dał mu jego pierwsze w życiu znaczące stanowisko - wiceministra sprawiedliwości./ Pan Duda jakoś nie lubi o tym wspominać, bo wdzięczność w ogóle nie należy do jego największych zalet.

Forsowanie zapisu o większych kompetencjach w odniesieniu do Sądu Najwyższego dla prezydenta Dudy kosztem ministra Ziobro wywołało osobne krytyczne komentarze. Np. Mariusz Anczarski napisał w internecie: „Tylko oddanie reformy wymiaru sprawiedliwości ministrowi Z. Ziobrze będzie dawało szansę na prawdziwą i skuteczną jej realizację. Prezydent A. Duda odsłonił się już swoją propozycją wyboru członków KRS 3/5 głosów, co w praktyce uniemożliwi skuteczną naprawę wymiaru sprawiedliwości. Jeśli teraz będzie decydował o tym, jaki będzie regulamin Sądu Najwyższego w drodze rozporządzenia zamiast ministra sprawiedliwości i o tym, kto spośród sędziów pozostanie w SN po uchwaleniu nowej ustawy to będzie oznaczać paraliż reformy i kosmetyczne zmiany. Widoczne stało się że prezydent A. Duda nie działa w interesie Polaków, którzy go wybrali. Wpływy obcych państw są aż nadto widoczne w tym przypadku, a P.A.D. im ulega”.

Zgadzam się z tym komentarzem. I nie chodzi tu tylko o ewentualną zależność mięczakowatego prezydenta A. Dudy od wpływów obcych państwa. W świetle dotychczasowych praktyk działania prezydenta A .Dudy obawiam się, że jego decyzje personalne będą nazbyt subiektywne i stronnicze, uderzając w radykalizm reform sądowniczych. Dość przypomnieć jego głupią, niczym nie wytłumaczalną kumoterską decyzję powołania w skład tak ważnej instytucji jak KRRiT ojca byłej sympatii córki prezydenta Kingi - Andrzeja Sabatowskiego. Osobnik ten znany był zawsze jako liberał, który na dodatek skompromitował się jako pełnomocnik do spraw etyki Hajdarowicza, gdy ten usuwał red. P. Lisickiego i licznych innych dziennikarzy z „Rzeczpospolitej”. (Jako pierwszy bardzo ostro skrytykował bezrozumną decyzję Dudy w sprawie Sabatowskiego znakomity publicysta Witold Gadowski)

Niejednokrotnie wskazywano na dość fatalny wybór doradców do Narodowej Ray Rozwoju przy Prezydencie A .Dudzie. Znalazł się wśród nich skrajny karierowicz i b. agent kontrwywiadu Adam Daniel Rotfeld (później sam ustąpił) i liczni ekonomiści o poglądach balcerowczowskich (m.in. szef doradców ekonomicznych prezydentów A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego prof. Witold Orłowski. Dość fatalnie wygląda stan kancelarii prezydenckiej Dudy, w której ciągle dochodziło do różnych zgrzytów i rezygnacji (ostatnio rezygnacji najlepszego profesjonalisty w tej kancelarii red. Magierowskiego). Długo można wyliczać nieszczęsne błędy polityki odznaczeniowej Dudy, choćby przyznanie orderów Orła Białego dla faryzeusza i roszczeniowca wobec Polski Szewacha Weissa, czy dla kardynała Stanisława Dziwisza, który niczym szczególnym sobie nie zasłużył, poza wsadzeniem A. Kwaśniewskiego do papamobile.

Obecny krok Dudy, wychodzący na przeciw postulatom opozycji każe przypomnieć o licznych wcześniejszych nieprzemyślanych przymilnych posunięciach Dudy w stron opozycji, o których już wcześniej pisałem. Najbardziej nonsensowne pod tym względem było jego wystąpienie z 10 kwietnia 2016 r., gdy prezydent Duda wystąpił z inicjatywą, aby środowiska rządzące i opozycja nawzajem sobie powybaczały przeszłość. Pytanie, co mają wybaczać obozowi patriotycznemu ludzie z SLD, PO, Nowoczesnej, KOD-u. Kaczyński jeszcze tego samego 10 kwietnia olstro polemizował z nieszczęsnym apelem A. Dudy.

"Rodzina, ach rodzina..."


Obawiam się, że miękkawy prezydent A. Duda ,tak trafnie charakteryzowany w „Uchu Prezesa” jako Adrian, prezydent popularnie zwany Duduś, nadmiernie ulega niekorzystnym wpływom swej najbliższej rodziny. Przypomnę tu, że ojciec A. Dudy Jan Andrzej Duda, skądinąd bardzo elegancki profesor Politechniki Krakowskiej, niejednokrotnie występował publicznie w sprawach politycznych, choć nie ma o nich ani dostatecznej wiedzy, ani kompetencji. Ostatnio wystąpił 24 czerwca 2017 r. w wywiadzie dla „SuperExpressu” wbrew jakże słusznej polityce obecnego rządu Zjednoczonej Prawicy za przyjęciem nielegalnych imigrantów w Polsce. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec prezydenta przeszkadza takimi swoimi wystąpieniami polityce rządu.? Dwa lata temu, dosłownie w tydzień po wysunięciu przez J. Kaczyńskiego w krakowskim klubie Sokół kandydatury A. Dudy na prezydenta RP profesor Duda uczestniczył w spotkaniu ze mną w tym samym klubie. W odpowiedzi na mój ostry postulat rozliczenia wszystkich afer po 1989 r. profesor Duda mitygował, że tak nie można, trzeba dążyć do pojednania. Byłem przerażony taką postawą ojca naszego kandydata do prezydentury.

Z kolei teść prezydenta A. Dudy poeta Julian Kornhauser jest żydowskim polakożercą, który „wsławił się” haniebnym oszczerczym wierszem o Kielcach w 1946 r., za który dotąd nie przeprosił kielczan. W zeszłym roku J. Kornhauser był jednym z sygnatariuszy listu do ministra kultury P. Glińskiego, atakującego politykę kulturalną PiS.

Szwagroszczak Dudy Jakub Kornhauser jest też poetą, choć raczej niskiego lotu. W młodości był anarchistą , podebrał ojcu pieniądze i uciekł z domu. Ten zajadły leming i lewak, kiedyś zbierał podpisy dla Anny Grodzkiej! Uczestniczył w paru manifestacjach KOD-.u W czerwcu 2016 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” publicznie zaatakował prezydenta Dudę za jego związki z PiSem,. Stwierdził, że Duda łamie konstytucję. – „To jest dla mnie jasne i przeciw temu protestuję. Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu” .Wkrótce potem dostał od lewaków nagrodę W. Szymborskiej na sumę 100 tysięcy złotych. Na tym tle mądra żona prezydenta Agata przynajmniej milczy i nie ujawnia swych poglądów. Za to wraz z córką olały premierę filmu „Smoleńsk”, wybierając akurat tego dnia komedię żydowskiego reżysera Woody Allena. Szwagier Dudy Jakub Kornhauser ujawnił dziennikarzom, że „jego siostra wcale nie ma tak konserwatywnych poglądów, jak jej mąż”. Jakub Kornhauser uważa, że „Agata jest bardziej umiarkowana pod względem politycznym”. Sam A. Duda był jeszcze po 2000 r. działaczem antynarodowej Unii Wolności, kierowanej przez tak nędzną postać jak W. Frasyniuk. Trudno zrozumieć, co skłoniło Dudę do tak głupiego, wręcz beznadziejnego wyboru politycznego? Wszystko to jest jakieś pokręcone!


© Jerzy Robert Nowak
18-19 lipca 2017
źródło publikacji:
www.jerzyrnowak.blogspot.com






Ilustracja © brak informacji

UAKTUALNIENIE: 2017-07-19-21:06

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz