WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, OBYWATELOM UB, KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Proszę wstać, sąd z kiełbasą w rękawie idzie!

Tak się dzisiaj zastanawiam czy to sędziowie nagle zaczęli na potęgę kraść czy może nastąpiła zmiana klimatu i opinia publiczna jest dzisiaj o tych skandalach informowana? Sędzia z Wrocławia wraz z żoną kradną elektronikę, a sędzia ze Szczecina zawinął z budowlanego marketu jakąś część do wkrętarki. Z kolei pani sędzia z Łodzi postanowiła ukraść spodnie w łódzkiej „Manufakturze”. Skromniejszy był sędzia z Tarnobrzega, który ze sklepu spożywczego próbował wynieść kawałek kiełbasy wartości 6 zł., ukrywając go rękawie. Żeby było śmieszniej, na słynnym już kongresie sędziów to towarzystwo okazało się być tak zadowolone i dumne z siebie, że nazwało się „nadzwyczajna kastą ludzi”. Jest jeszcze w tym wszystkim coś bardziej bulwersującego. Ci przyłapani na gorącym uczynku złodzieje nie mieli oporów by zasłaniać się immunitetem i pokazywać policjantom swoje legitymacje sędziowskie.
Gdzie dbałość o reputację całej korporacji? Gdzie poczucie wstydu? Jak wiemy zdarzali się posłowie, którzy zatrzymani za jakieś wykroczenia drogowe bez zastanowienia płacili mandaty nie informując, że są parlamentarzystami wyposażonymi w immunitet. Właśnie to bezczelne zasłanianie się sędziowskim immunitetem więcej nam mówi o fatalnej kondycji moralno-etycznej tej kasty niż same kradzieże.

Skoro więc sędziowie bez żadnych oporów pokazują stróżom prawa swoje legitymacje i zasłaniają się immunitetem to ja chciałbym zaapelować do nich o jeszcze większą otwartość i szczerość. Proponuje aby przedstawiciele tej nadzwyczajnej kasty ludzi udawali się na złodziejskie wyprawy w togach. Będzie to zagranie fair ponieważ ochrona sklepu od razu będzie widziała, że trzeba wzmóc czujność, a taki sędzia-złodziej w razie przechytrzenia ochrony będzie mógł zmieścić pod togą i wynieść większą ilość łupów. Wiem, że to trochę ryzykowna gra, ale bardziej uczciwa i dostarczająca silniejszych dreszczyków emocji obu stronom zabawy w policjantów i złodziei. Już widzę oczyma wyobraźni zarejestrowane przez kamery monitoringu sceny uciekającego zygzakiem i mylącego pościg sędziego odzianego w togę z fioletowym żabotem. Ile w tym natchnienia dla scenarzystów i filmowych reżyserów. Szkoda, że nie żyje już nieodżałowany Stanisław Bareja.

Zastanawiam się jak to wszystko mieści się w psychice i mentalności takiego sędziego-złodzieja. Rano wstaje idzie do pracy a właściwie na państwową służbę i tam wydaje wyroki także na złodziei. Później zdejmuje łańcuch z orłem w koronie i po fajrancie je sobie obiadek, po czym rusza do marketu by sobie coś ukraść. Dręczy mnie kolejne pytanie. Jaki sędzia miałby sądzić przyłapanego na kradzieży kumpla po fachu? Ten najmniej pazerny od kiełbasy w rękawie? Choć piszę momentami w dosyć humorystyczny sposób to jednak wszystkie ujawnione przypadki budzą moje przerażenie połączone z niedowierzaniem.

Moją wściekłość i odrazę budzi też postawa totalnej opozycji. Oni załamują ręce nad niepokojąco dużą częstotliwością wypadków z udziałem limuzyn BOR, a zupełnie nie interesują się kolejnymi kradzieżami dokonywanymi przez przedstawicieli korporacji sędziowskiej? 17 listopada Platforma Obywatelska powołała gabinet cieni, a wielu naiwnych myślało, że kończy się cyrk i zaczyna się nowa odsłona, w której merytoryczna opozycja idąc po rozum do głowy zacznie przedstawiać swoje pomysły na Polskę i konkretne projekty ustaw. Niestety nie ma szans abyśmy dowiedzieli się od nich jak uzdrowić polskie sądownictwo ponieważ członkowie gabinetu cieni podobnie jak w pamiętnej kampanii wyborczej postanowili jeździć po Polsce i tam organizować posiedzenia, tyle, że już nie rządu, ale gabinetu cieni. Ostatnio przedstawiciele tego gabinetu pajaców zameldowali się w Oświęcimiu organizując niebywała hucpę w związku z wypadkiem rządowej limuzyny. Czy Schetyna i spółka naprawdę wierzą, że w ten sposób zdobędą poparcie Polaków? Czy to może być poważna alternatywa dla rządów PiS? Czy uważają, że wygłodniały klient restauracji wybierze z karty dań watę na patyku zamiast schabowego? No ale tak naprawdę to ich problem. To nie mój cyrk i nie moi klauni. Ja mam spokojne sumienie, bo nigdy na tę żałosną ferajnę politycznych głupków i zawodowych koryciarzy nie głosowałem.


© Mirosław Kokoszkiewicz
27 lutego 2017
opublikowano w: „Polska Niepodległa”
www.polskaniepodlegla.pl





Ilustracja Autora © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz