UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Zakłamane fitnesiary – kolejny dzień z życia psa

Dawno nie pisałam. Sezon wakacyjny, stagnacja, a do tego upał tygodniami niemiłosierny – a tu w futrze trzeba codziennie paradować…eh… życie…

Nie lubię gadać za plecami, ale to co wyprawiają ostatnimi czasy moje ziomiary – przechodzi pieskie pojęcie! Od kilku lat kwitnie moda na fit, eko, bio i inne wymysły. Co druga z dzielnicy domków jednorodzinnych ma specjalizacje trenera personalnego. Do tego kursy jak nie psychology, to fashion bądź culinary. Wszystkie znają się na kosmetologii, najnowszych trendach, polityce, historii, motoryzacji, sporcie, sztuce… no wszystkie wszechstronnie uzdolnione i genialne do porzygania…

Naprawdę nie mam natury plotkary i właściwie w nosie mam, co się u kogo dzieje, bo lubię sobie w samotności pokontemplować nowe zapachy na łące, zgubić się mojej pani w pogoni za jakimś cudownym polowaniem na śmietniku, czy poleżeć na tarasie na banalną biedronkę.
No serio brzydzę się dyskutowaniem na temat tych przemądrzałych, zakompleksionych biedaczek, ale jak co chwilę słyszę, że rysy twarzy zmieniły jej się po karmie z Laponii, czy najnowsze specyfiki do sierści uwydatniają mięśnie pośladków – to krew mnie zalewa!
Czy one masowo powariowały?! Co się dzieje teraz z sukami, które mając różne możliwości i możliwość wyboru – postanowiły wszystkie wyglądać identycznie!

Od kiedy pamiętam suki były o siebie zazdrosne. Wymyślały cuda, żeby wyróżnić się z grupy spacerowej i skupić tylko na sobie uwagę samców. Merdanie ogonem po kwadracie, bieganie na 3 łapkach, falowanie uszami, zadzieranie noska… pokazywanie równych kiełków, różowego jęzusia, brzusia… czesanie w kitki, z przedziałkiem, miny Puszka Okruszka, albo Kereja… No mówię cuuda! Do tego indywidualizowały styl, smak, woń… a teraz?

Teraz rzeczywistość przypomina nocny koszmar, którego bohaterami są identyczne, takie samiuteńkie – jak sklonowane suki. Gdzie nie spojrzysz – widzisz mordy ze zdziwionym wyrazem, bez mimiki, z rozchylonymi pyskami o popuchniętych, jak po jakiejś jatce wargach. Doczepiane rzęsy, dosztukowywane futro, przedłużany ogon. Pazurki u łapek na jedną modłę, pępek mumii, ale każda wrzeszczy jeszcze ze 100 m, jak tylko wyłoni się na horyzoncie, że jest uzależniona od gimnastyki, zdrowego żywienia i naturalnych metod kształtowania sylwetki. Każda nie cierpi sztuczności i obcej ingerencji. Każda medytuje do księżyca o kosmiczną energię, smakując kulki mocy za pół pensji naszej dozorczyni, na które naciąga bezwstydnie swoich właścicieli. Każda ma niestrawność po mięsie, gdyż jest ono niepotrzebne w diecie. Każdej uwydatniła się klatka piersiowa przez systematyczne i konsekwentne zgłębianie kalenistyki…

Czyż to nie jest koniec świata? Czy psi gatunek wymiera, a to jego rozpaczliwa obrona przed unicestwieniem? Nie mam pojęcia jak sobie tłumaczyć te absurdalne wynaturzenia i chęć wyglądania jak wszyscy… smutne!

Najbardziej mnie jednak irytują zakłamane fitnesiary, które na FB i innych portalach, co minutę archiwizują swoje naturalne wdzięki. Inne suki traktując z góry, z lekceważeniem – pokazując się po coraz to nowych zabiegach, którym oczywiście absolutnie się nie poddają. Sama za dzieciaka dzięki mojej pani, która mnie prowadziła na zajęcia – parałam się sportem. Były to różne dyscypliny, bo lubię aktywność i sporo czasu spędziłam na doskonaleniu siebie. Też starałam się organizm poprzez zróżnicowaną dietę nieco podrasować i futerko mieć zdrowe i lśniące. Poznałam jednak granice, jakich pokonać się nie da i żadna dieta nie zmieniła mojego szpiczastego pyska, czy nie zmniejszyła mi uszu. Nic nie wydłużyło ogonka, ani nie wyszczupliło talii brzuszku, który był moim wstydzikiem. Wiedząc mniej więcej co można zrobić z naszą suczą naturą – nie jestem w stanie słuchać fitnesowych mentorek, które maja na sobie wszystko co mieć można, a inne suki przekonują, że to zasługa dobrych genów i ciężkiej pracy. Żałośnie udając naturalne piękności – co kilka miesięcy aplikują sobie to, to, to i tamto – przeistaczając się w karykatury fitnessu. Czy to nie jest poniżające? Ehh…

Wychodząc od pewnego czasu na spacery, robię co możliwe, aby odseparować się od koleżanek, które zaślepione kultem młodości i sprawności – potraciły instynktowne, charakterystyczne dla nas cechy. Zatraciły się w tym „trendy” pędzie – nie widząc groteskowości swoich zmian. Nie mając świadomości, że jest to zaprzeczeniem psiej… jakże wyjątkowej natury…


© Izabella Gądek
21 września 2016
źródło publikacji:
www.obserwatorpolityczny.pl





Ilustracja © brak informacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2