WIADOMOŚCI NIE OBESRANE = żadnych GW, TVN i im podobnej sraczki medialnej

OSTRZEŻENIE: NINIEJSZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, A TAKŻE KOMUNISTOM, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACTWU I INNYM DEWIANTOM I ZBOCZEŃCOM SEKSUALNYM.

Narodowy Dzień Pamięci Patriotów

Dzięki wieloletniemu praniu mózgów przez komunistyczną propagandę, ogromna część polskiego społeczeństwa nie pamięta dzisiaj, że Rząd Rzeczpospolitej na Uchodźstwie w Londynie był jedynym legalnym rządem polskim przez cały okres II wojny światowej aż po rok 1990.



Pomimo utraty uznania tego rządu przez obce państwa po wojnie, spowodowanej brakiem chęci "Zachodu" do walki o wyzwolenie Polski, Czech, Litwy, Łotwy i innych krajów okupowanych przez ZSRS, to właśnie komunistyczny rząd PKWN i wszystkie następne rządy tak zwanej PRL od 1944 aż do jej samego końca były nielegalne.
Ich "władza" była wręcz klasycznymi, podręcznikowymi przykładami marionetkowych rządów, podlegających w tym przypadku Rosji sowieckiej i wyznaczonym przez nią okupantom, Komunistyczna okupacja Polski była tak samo nielegalna w oczach społeczeństwa polskiego i w świetle prawa międzynarodowego, jak poprzedzająca ją okupacja niemiecka.
Jedyna różnica była w ilości osób kolaborujących z okupantem: podczas gdy z Niemcami współpracowały naprawdę wyjątki, z komunistami, wraz z upływem lat, współpracę podejmowało niestety coraz więcej Polaków. Wraz z wymieraniem pokolenia ostatnich Polaków pamiętających wolną, przedwojenną II Rzeczpospolitą, PRL stał się jedyną rzeczywistością jaką Polacy znali - i stąd, m.in., do dzisiaj wielu Polaków wychowanych w tamtych latach, pomimo ich niechęci do PZPR i komunizmu, z rozrzewnieniem wspomina lata PRL-u - ale to już osobna historia...

"Gruba kreska" po amerykańsku.
Norymberga, 1946
Pomimo, że każdy z okupantów Polski wprowadzał własne prawo, według którego okupacja była oczywiście zgodna z tymi ich własnymi „prawami”, większość współczesnych historyków wykazuje zadziwiający brak logiki i konsekwencji:
123 lata okupacji niemiecko-rosyjsko-austriackiej (czyli tzw. „zabory”) wszyscy historycy zgodnie uznają za nielegalne, podobnie jest z niemiecką okupacją terenów II Rzeczpospolitej w latach 1939-1944, która także uznawana jest za nielegalną. Natomiast 45 lat okupacji sowiecko-komunistycznej (a właściwie 50 lat okupacji sowieckiej - gdyż zaczęła się przecież od sowieckiej okupacji wschodnich ziem II RP po napadzie na Polskę w 1939) jest już w jakiś niewytłumaczalny sposób do dzisiaj uzasadniane i wręcz uznawane za niejako „legalne”!
Jeszcze raz podkreślam: każda z tych okupacji była oczywiście „legalna” według ich własnych praw, a mimo to każdą z nich - oprócz ostatniej, komunistycznej - wszyscy zgodnie uznają je za nielegalne.
Co w takim więc razie wyróżnia sowiecko-komunistyczną okupację Polski od poprzednich, abyśmy uważali ją za uzasadnioną? Otóż NIC! - poza propagandą samych okupantów o legalności ich okupacji, oraz ogromną ilością kolaborantów żyjących do dzisiaj, którzy albo ze wstydu, albo z innych pobudek nigdy nie pozwolą, aby ich wątpliwy "dorobek życia" został oficjalnie uznany za zdradę (a co za tym idzie - aby słusznie odebrano im ordery, medale, odznaczenia. wysokie emerytury, itd).
Stąd właśnie bierze się to niby-powszechne "uniewinnianie" okupacji komunistycznej i w konsekwencji "gruba kreska" dla żyjących nadal zdrajców-kolaborantów okresu PRL-u, ale o tym za chwilę.

Pod koniec lat 1980-ch, wiedząc, że krach komunizmu nadchodzi coraz większymi krokami, polskojęzyczni komunistyczni zdrajcy dobrze przygotowali się do tzw. „zmiany ustrojowej” w Polsce.
Okrągły Kant, 1989
Przede wszystkim, posiadając absolutnie wszystkie media w Polsce, stworzyli w Polsce psychozę strachu przed rozliczeniami po to właśnie, aby móc szybko i gładko przepchać ustawy i prawa bazujące na wydumanej przez nich samych doktrynie tzw. "grubej kreski", czyli dobrowolnego zrzeczenia się przez społeczeństwo prawa do sprawiedliwości, a więc de facto ogłoszenia powszechnej amnestii dla wszystkich zdrajców narodu i najgorszych czerwonych ścierw!
Dzięki temu doszło nawet do tego, że 25 lat po oficjalnym niby-upadku komunizmu w Polsce, jeden z największych zdrajców Polski, sowiecki agent zarejestrowany co najmniej już w 1943 roku, generał komunistycznego "Ludowego Wojska Polskiego" (bo przecież nie można nazywać go generałem Wojska Polskiego, to ścierwo w Wojsku Polskim przecież nigdy nie służyło!) został niedawno pochowany z najwyższymi państwowymi honorami przez samego urzędującego w niby-„wolnej” Polsce prezydenta III RP Komorowskiego, a przeciwników tej haniebnej hucpy piętnowano w mediach różnymi epitetami pochodzącymi jeszcze z komunistycznej propagandy!
Proszę wybaczyć następujące słowa, ale jeśli pogrzeb Jaruzelskiego komuś nie unaocznił jak przeżarte niby-„dawną” komunistyczną agenturą są wszystkie władze i media w Polsce (w ćwierć wieku po niby-upadku komuny!), to taka osoba musi być albo kompletnym kretynem, albo posiadać iloraz inteligencji na poziomie przeciętnego "homo sovieticusa" (innymi słowy kretyna).

Gdy przywódca zdrajców i okupantów jakiegoś kraju jest w tymże kraju - niby już wolnym - chowany z największymi honorami, to przecież świadczy to najdobitniej o tym, że ci sami zdrajcy nadal okupują ów niby-wolny kraj!
Prezydent III RP Bronisław Komorowski
na mszy za ścierwo Jaruzelskiego
Czy tak trudno to zrozumieć?
Przecież lepszego, bardziej namacalnego dowodu nie znajdziecie (chyba, że taki Kiszczak odręcznie napisałby lub wygłosił na żywo przed kamerami TV przyznanie się do bycia zdrajcą, co oczywiście nigdy nie nastąpi).
Tak więc panie i panowie "niedowiarki", którzy nie wierzycie w istniejącą do dzisiaj działalność UB-eckich, WSI-owych i innych po-komunistycznych agentur rządzących niby-„wolną” Polską: lepszego, bardziej namacalnego i oczywistego dowodu już nigdy nie otrzymacie.

Prezydent Komorowski dopiero pochował ścierwo Jaruzelskiego na Powązkach, a taki od 25 lat „wiecznie chory” Kiszczak nadal spaceruje sobie ulicami niczym jakiś szacowny obywatel kraju, a w dodatku on i jemu podobne ścierwa nadal otrzymują sowite emerytury za swą służbę zdrajcom i okupantom Polski wypłacane im z WASZYCH podatków, w sumach wielokrotnie przewyższających zarobki większości z was! Za to, że WAS ciemiężyli od 1944 roku  godzicie się już od ćwierćwiecza istnienia III RP na wypłacanie im sowitych nagród. Żaden prezydent ani minister MON przez ćwierć wieku istnienia III RP nawet nie pisnął o tym, aby natychmiast zdegradować i usunąć z szeregów Wojska Polskiego takich zdrajców jak Jaruzelski. Wręcz przeciwnie: oni ich chowają z honorami, a WY godzicie się na to - podczas pogrzebu truchła Jaruzelskiego tylko garstka Polaków protestowała podczas tej hańby, reszta miała to głęboko gdzieś.
Jaki jest więc sens obchodzenia dnia pamięci żołnierzy "wyklętych", jeśli jednocześnie my - jako społeczeństwo - godzimy się na to, aby ci, którzy tych Bohaterów pomordowali dalej spoczywali na Powązkach i  nadal są chowani z honorami państwowymi?! To nawet nie kpina, to po prostu paranoja.
Dopóki tak jest, nie tylko śmieszne, ale zakrawające na absurdalną kpinę jest obchodzenie jakiegokolwiek Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Jest to tylko przykład zakłamania i objaw mentalności cwaniaczków, jakim niestety stała się duża część polskiego społeczeństwa po 1945 roku: „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”...

Skoro nie możemy doczekać się sprawiedliwości z ramienia prawa „wolnej”, „demokratycznej” III RP, to oczywiste jest, że mamy prawo samemu dokonać sprawiedliwości.
Jedynym zaś wyrokiem "godnym" zdrady narodu jest powieszenie zdrajcy, najlepiej na lampie ulicznej przed jego własnym domem - aby każdy widział wszem i wobec, że zdrada nie popłaca. Wszystkie cywilizowane narody, także Polacy, zawsze wieszały i nadal wieszają zdrajców, gdyż tego wymagała i nadal wymaga elementarna sprawiedliwość społeczna (wyjątkowo podczas okupacji, w warunkach miejskiej konspiracji, zdrajcy zostawali zastrzeleni niczym psy chore na wściekliznę, ale to też osobna historia).

"Gruba kreska" po rumuńsku, 1989
Dlatego podkreślę jeszcze raz: chcesz sprawiedliwości?
Powieś UBeka samemu!
(jeśli masz taką możliwość)

Oczywiście nie nawołuję do powszechnych samosądów, wątpię nawet, czy samemu, mając po temu sposobność, miałbym dość odwagi i woli, aby powiesić np. tak oczywiste ścierwo nawet nie wymagające wyroku sądowego lub chwili zastanowienia nad jego winą, jak Kiszczak.
Niemniej jednak już starożytni Rzymianie twierdzili: ab inito semper nullum, a więc złe prawo jest nieważne od samego początku. A także: fraus est fraudem celare, co znaczy: ukrywanie oszustwa jest samo w sobie oszustwem. To są jedne z podwalin prawa sprzed ponad 2000 lat, na których do dzisiaj bazuje nasza cywilizacja i nasza ogólnie pojęta sprawiedliwość.
I właśnie dlatego „Żołnierze Wyklęci”, rozwalając czerwone ścierwa i innych okupacyjnych zdrajców, pomimo, iż byli przestępcami według ówcześnie obowiązujących złych praw komunistów, dzisiaj uważani są za Patriotów i Bohaterów nawet w namiastce tej niby-„wolnej” Polski, jaką jest nasz pokraczny PRL-bis zwany III RP.

"Gruba kreska" po włosku, 1945

Jaruzelski, niestety, już uciekł przed sprawiedliwością, ale naprawdę wielu zdrajców nadal jeszcze żyje i ma się dobrze, jak wspomniany wcześniej Kiszczak...

Jaruzelski zdechł i uciekł przed sprawiedliwością, ale ma grób.
Nie tylko on.
Potomkowie i rodziny tych ścierw nie mają nawet elementarnego poczucia uczciwości i godzą się, aby groby takich bydlaków znajdowały się w naszym Panteonie Narodowych Bohaterów na warszawskich Powązkach. Niby-wolne państwo polskie nie jest w stanie nawet usunąć ich grobów, czas więc, aby społeczeństwo samo ich stamtąd wykopało, najlepiej dosłownie.

Masz możliwość - niszcz groby zdrajców, niech ich rodziny i ich czerwoni kolesie naprawiają je, a Ty niszcz je od nowa! Rób to tak długo, aż w końcu zrozumieją, że to jest NASZ KRAJ i nie ma w nim miejsca dla zdrajców zasłużonych okupantom.
Tego wymaga sprawiedliwość. Nic to, że mają wszystkie media w swoich rękach i będą w nich robić z nas "oszołomów", "szowinistów", czy nawet "zwykłych bandytów" - nas jest naprawdę ogromna większość, to tylko ich propaganda wmawia Wam od lat, że jesteście mniejszością.
Cytując innego wielkiego Polaka: "Nie lękajcie się!".
Po prostu nie są w stanie zamknąć wszystkich.

Dlatego tak ważne jest, aby każdy Polak zaczął pokazywać im przy każdej sposobności, iż pomimo ich ogromnej propagandy, "układów", "grubych kresek", sitw, skorumpowanych lekarzy, przekupnych sędziów i całego tego zgniłego "złego prawa" w dzisiejszej niby-wolnej Polsce, że sprawiedliwość jednak istnieje. Po ćwierćwieczu braku wymierzenia sprawiedliwości ze strony skorumpowanych urzędów państwowych (teoretycznie przecież zobowiązanych do tego!) po prostu samemu powieś, przejedź, a przynajmniej kopnij w d...ę lub chociaż opluj na ulicy każdego znanego zdrajcę!
Przecież CzeKiszczak codziennie spaceruje sobie do sklepu!
Niech boją się więc nawet wyjść z domu. Niech wiedzą, że to NASZ KRAJ, że w Polsce nie ma miejsca dla zdrajców.

Dopóki zdrajców chowają jak bohaterów, dopóki niedawni oprawcy chodzą po ulicach i otrzymują emerytury za swą zdradziecką służbę z podatków społeczeństwa które wcześniej ciemiężyli, dopóki nadal stoją groby ścierw zdrajców i pomniki okupantów Twojego kraju, dopóty nie ma sprawiedliwości - a Ty i Twoje dzieci jesteście i będziecie co najwyżej tanią siłą roboczą, motłochem bez żadnej władzy w tym niby własnym kraju. Rozumiesz to, Polaku?

Sprawiedliwość wymaga ukarania za przestępstwo. Bez kary adekwatnej do przestępstwa nie ma sprawiedliwości. Darowanie przestępcom kary ("gruba kreska") to nic innego, jak zagwarantowana ochrona zbrodniarzy przed sprawiedliwością.  Było to oczywiste 25 lat temu, jest oczywiste dzisiaj i będzie to oczywiste tak długo, dopóki istnieje ludzkość, gdyż zasady sprawiedliwości nigdy nie zmieniły się i są takie same jak 100 czy 2000 lat temu.
To już ostatni dzwonek aby wymierzyć żyjącym jeszcze zdrajcom sprawiedliwość - choćby samemu, skoro skorumpowane sądy i prokuratorzy nie potrafiły tego dokonać przez ćwierć wieku, bo jeszcze kilka lat i nie będzie już żadnego z nich wśród nas...


P.S.
(ponieważ oryginalny artykuł został utracony po usunięciu bloga, poniższe Post Scriptum zostało dopisane przez Autora 27 lutego 2015 r.)
Od samego początku byłem przeciwny używaniu słowa „wyklęty” w nazwie tego ważnego święta, gdyż - jak to nie raz już pisałem - żołnierze ci byli najwyższej próby Patriotami, a nie żadnymi wyklętymi, zaś słowo „wyklęty” samo w sobie ma znaczenie negatywne i co najmniej sugeruje jakieś ukryte podteksty... Dzisiaj widzę, że miałem rację: wielu - nie tylko młodych - ludzi zupełnie nie rozumie znaczenia zwrotu „Żołnierze Wyklęci”, nierzadko myląc się i używając przymiotnika „przeklęty” (tak tak, wystarczy poczytać fora uczęszczane przez młodzież). Co z tego, że tacy delikwenci są z reguły natychmiast poprawiani przez innych, skoro i tak w ich podświadomości przez samą tę nazwę została już zasiana nieufność co do motywów naszych Patriotów, bo jak inaczej można wytłumaczyć fakt, że przyszło im na myśl takie słowo, jak „przeklęty”?
Po za tym, jak już wielokrotnie wspominałem, Patrioci ci byli „wyklęci” jedynie w oczach naszych okupantów. Nazywanie ich według terminologii naszych okupantów jest przecież przyznawaniem racji tymże okupantom! Chyba nie muszę dodawać, że było zupełnie odwrotnie, to okupanci komunistyczni byli „wyklętymi zdrajcami”, zaś uznawanie zbrojnych przedstawicieli jedynego legalnego rządu polskiego - Rządu Polskiego na Uchodźstwie w Londynie - i jego zbrojnych oddziałów w okupowanej Polsce za „wyklętych” to jakaś paranoja.
Jeśli naszych najlepszych, najbardziej niezłomnych Patriotów nazywamy „wyklętymi” (gdyż byli „wyklęci” przez komunistycznych okupantów), to równie dobrze możemy zacząć pisać o Armii Krajowej jako o organizacji przestępczej składającej się z „bandytów”, gdyż tak nazywali ich niemieccy okupanci. A przecież Patrioci mylnie zwani  „Wyklętymi” walczyli o Wolną Polskę, wolną od okupantów - obojętnie spod jakiego sztandaru lub kraju oni by nie byli.

Dlatego nalegam: Polacy, nie dajcie się nadal ogłupiać!
Słownictwo, jakiego używacie jest niezmiernie ważne. Zastąpienie słowa „Patriota” słowem „Wyklęty” w nazwie tak ważnego święta przecież ogromnie zmienia postać rzeczy i co najmniej sugeruje jakieś podteksty czy wątpliwości co do motywów naszych Patriotów (o co z pewnością chodziło w doborze takiego właśnie przymiotnika jak „wyklęty”).
Stanowi to jeden z wielu szytych grubymi nićmi przykładów medialnych oszustw, jakie po-komunistyczne ścierwa do dzisiaj robią w Polsce.
Wystarczy przecież tylko chwilkę zastanowić się: kto „wyklął” tych Żołnierzy i komu zależy do dzisiaj na tym, aby tych najlepszych Patriotów NIE nazywać Patriotami?
Oczywiście, że zależy na tym tylko komunistycznym ścierwom, ich rodzinom i ich dzieciom - gdyż oficjalne nazwanie „Żołnierzy Wyklętych” „Patriotami” automatycznie powoduje. że oni sami lub ich rodzice patriotami nie byli, lecz... no właśnie, kim byli?
Ano zdrajcami, bo kimże innym, jeśli prawdziwi Patrioci ich zwalczali.
W tym cała rzecz.

Logiczne jest chyba, że dla nich samych (tych po-komunistycznych ścierw, ich dzieci i ich rodzin - choć o tym dzisiaj jeszcze nie mówią i nie piszą) dla nich samych jest to także oczywiste, że oni sami lub ich rodzice lub rodziny byli zdrajcami narodu. Oni o tym wiedzą.
Najlepszym dowodem na to, że oni zdają sobie dobrze sprawę z tego, że byli zdrajcami, jest właśnie ten niby drobny fakt, że tak bardzo do dziś upierają się, aby naszych prawdziwych Patriotów nazywać jakimiś „Wyklętymi”, „Niezłomnymi” lub wszelkimi innymi przymiotnikami, oprócz najwłaściwszego: Patriotami.
Następne pokolenie potomków zdrajców (przypomnę: w PRL-u były ich co najmniej 4 miliony!), za 20-30 lat, być może będzie miało już większą odwagę i przyzna, że ich dziadzia lub babcia byli ścierwem służącym okupantom kraju. Jednak obecne pokolenie takich zakłamanych ryjów telewizyjnych jak Monika Olejnik i jej podobnych bachorów czerwonych ścierw, w większości zresztą wychowanych przynajmniej częściowo w PRL-owskim dobrobycie komunistycznych aparatczyków, nigdy nie przyznają, że ich tatusie i mamusie byli zwykłymi zdrajcami lub kolaborantami. Szczególnie, że wiele z tych ścierw nadal jeszcze żyje, więc chyba nikt nie oczekuje, że Monika Olejnik kiedykolwiek nazwie swego czerwonego tatulku „zdrajcą”, prawda?
I dlatego ludzie tacy jak Olejnik nigdy nie powinni zostać dopuszczeni do pracy w mediach „wolnej” Polski, ale to, niestety, jest już kolejną osobną historią - a właściwie nawet nie historią, gdyż akurat ta historia nigdy na dobre w Polsce nawet się nie zaczęła: oczywiście mam na myśli brak dekomunizacji, którą przeszły prawie wszystkie po-komunistycznych kraje - z niechlubnymi wyjątkami Rosji i właśnie naszego nieszczęśliwego kraju (jak to zgrabnie i bardzo celnie ujął pan Stanisław Michalkiewicz).

Nie wiem czyją pamięć Ty, Drogi Czytelniku, będziesz świętował 1 marca, ale ja świętuję tego dnia Dzień Pamięci Patriotów Polski; żadnych-tam „wyklętych”, lecz Polaków, którzy byli jednymi z najlepszych spośród nas i za ich poświęcenie należy Im się nasza pamięć.
Na pohybel czerwonym ścierwom: Część i Chwała naszym Patriotom.


© DeS
1 marca 2015 (oryg.: luty 2012 )
[skróty i zmiany dokonane przez 888; cały artykuł tutaj]

Creative Commons License
Artykuł wolny do kopiowania na tej samej licencji: CC-BY-ND 4.0
(Creative Commons Licence v.4.0 By Attribution, No Derivatives - 
polskie tłumaczenie tutaj)


ZOBACZ TEŻ:
gen. August Emil Fieldorf "Nil"
płk. Ryszard Jerzy Kukliński
rtm. Witold Pilecki
Danuta Siedzikówna "Inka"


Esensja "grubej kreski" według Michnika:








ARTYKUŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWYCH, Z TEGO POWODU ORYGINALNY FORMAT ARTYKUŁU MOŻE NIE PASOWAĆ DO FORMATU OBECNEGO BLOGU. NIEKTÓRE ILUSTRACJE MOGĄ BYĆ OBECNIE NIEDOSTĘPNE, A LINKI MOGĄ BYĆ NIEAKTUALNE.

UAKTUALNIENIE 2017-04-30 23:20 (przywrócono z nowszej kopii zapasowej z 1 marca 2015 r.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz