WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Fałszywy Kubrick fałszuje lądowanie na księżycu

Dlaczego ludzie są łatwowierni?
Ponieważ chcą w coś wierzyć.
Dlaczego ludzie kłamią? Czasami bez powodu, ale przeważnie dla swoich korzyści.

Tak też jest z wiarą w „rewelacje” kolejnego już „donosu” o sfałszowaniu lądowania na księżycu przez NASA w wideo, które ostatnio było chwilowo popularne w sieci, a całkiem spora grupka łatwowiernych naiwniaków uwierzyła w jego autentyczność.

Sam siebie nazywający „filmowcem”, niejaki T. Patrick Murray niby przeprowadził wywiad ze znanym reżyserem Stanleyem Kubrickiem na trzy dni przed jego śmiercią w marcu 1999 roku. Podobno musiał podpisać długie na 88 stron NDA (Non-Disclosure Agreement, klauzula poufności), które wymuszało na nim zachowanie całości wywiadu na okres 15 lat po śmierci Kubricka.

Tak więc...

po pierwsze: obecnie mamy grudzień 2015 roku.
A więc minęło już 16 i pół roku (przypominam tym „wiernym”, co sami nie umieją liczyć)

Wydawałoby się przecież, że posiadając materiały tak wielkiej wagi jak przyznanie się do sfałszowania lądowania na księżycu, samozwańczy „filmowiec” T. Patrick Murray nie czekałby ani dnia dłużej poza zobowiązujący go do milczenia okres 15 lat wynikający z podpisania klauzuli poufności, prawda?
Nie wspominając zresztą o fakcie, że zamiast sprzedać prawa wyłączności do swego wideo którejś z wielkich sieci telewizyjnych za grube miliony dolarów, ów samozwany „filmowiec” - zamiast stać się sławnym i bogatym natychmiast w dniu zakończenia obowiązywania klauzuli poufności - on wolał jednak odczekać jeszcze dodatkowe 1,5 roku nie wiadomo po co, a następnie opublikować cały swój niby rewolucyjny materiał... za darmo na youtube! Idiota? (pytanie retoryczne)

Jednak jeśli ktoś nie rozumie ogromu idiotyzmu wyżej przedstawionej sytuacji, dodam jeszcze
po drugie i ostatnie:

Tak wygląda i mówi Stanley Kubrick (wideo z rozdania nagród Oskara):


a tak wygląda fałszywy Kubrick ogłaszający sfałszowanie przez siebie lądowania na księżycu dla NASA w filmie samozwanego „filmowca” T. Patricka Murraya:



Jak chyba widać po porównaniu obydwu wideo, samozwańczy „filmowiec” T. Patrick Murray może się  „poszczycić” w swoim wideo jedynie bardzo kiepskim sfilmowaniem osobnika bardzo kiepsko próbującego imitować Stanleya Kubricka.

Poza podobnym stylem długich włosów w nieładzie, aktor udający w tym wideo Kubricka ma zupełnie inny głos, inne zachowanie, inną mimikę i nawet inny akcent. Pewne jest więc, że przed zagraniem roli Kubricka nawet przez chwilę nie przestudiował, jak prawdziwy Kubrick zachowywał się czy mówił. Jest to nie tylko kiepska imitacja, ale też kompletna amatorszczyzna pod względem filmowym... i nawet nie będę tu rozwodził się nad niesamowitym trzęsieniem i drgawkami obrazu, zupełnie jakby cały ten „wywiad” kręcony był przez pijanego epileptyka na huśtawce! Zauważcie przy tym, że ten okrutnie niestabilny obraz jest już PO STABILIZACJI CYFROWEJ! Czy możecie wyobrazić sobie, jak musiał wyglądać ten filmik przed próbą jego stabilizacji? Nagły atak epilepsji u człowieka trzymającego tę kamerę to absolutnie za mało powiedziane.

Takich „drobiazgów” jest więcej i mógłbym kontynuować w po trzecie, po czwarte i dalej, ale po co? Przecież nie ma potrzeby, gdyż nawet jeśli na pierwszy rzut oka fałszywy Kubrick mógł komuś wydać się rzeczywistym Stanleyem Kubrickiem, to najdalej po kilku sekundach porównania obydwu wideo każdy (oczywiście oprócz osób naprawdę niewidomych oraz zaślepionych niedowiarków w lądowanie na Księżycu) może przecież dostrzec, że w przypadku wideo „filmowca” Murraya jest to nawet nie kiepska imitacja, ale aktorska i filmowa amatorszczyzna najniższych lotów.


© Sunt Facta
Manhattan, Grudzień 2015
Specjalnie dla ITP
(otrzymane przez email: 2015-12-12 23:47


P.S.
Jeżeli jest to - jak podejrzewam - materiał promocyjny dla jakiegoś kolejnego głupawego filmu amatorskiego w stylu "odnalezionych zaginionych taśm", to uważam, że jest to bardzo chybiona promocja i z pewnością zadziała wręcz odwrotnie do zamierzonego celu...

Niezatytułowany plakat do filmu, który zapewne wkrótce pojawi się na youtube...




Notatka: wszystkie ilustracje pochodzą od redakcji.
wideo 1: © Directors Guild of America / youtube
wideo 2: © Bh / youtube

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz