UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Historia bez happy-endu: Kazimierz Prószyński. Zapomniany polski geniusz

Równo 70 lat temu, 13 marca 1945 roku, w niemieckim obozie koncentracyjnym zamordowany został twórca polskiej kinematografii, pan Kazimierz Prószyński. Pomimo, że jego osoba jest praktycznie nieznana w Polsce i zupełnie nieznana za granicami, bez jego wynalazków kino i filmy - takimi, jakimi je znamy od 100 lat - po prostu nie istniałyby.
Ten człowiek jest pierwszym w kinematografii,
ja jestem drugim.
Louis Lumière
Dziadkiem Kazimierza Prószyńskiego był polski szlachcic Stanisław Antoni Prószyński, który od co najmniej 1839 roku prowadził w Mińsku jeden z najstarszych polskich profesjonalnych zakładów fotograficznych. Tam też w 1851 roku urodził mu się syn Konrad. Niestety, w 1856 roku Stanisław Antoni wraz z całą rodziną został zesłany na Syberię za działalność konspiracyjną przeciw Rosji.
Na zesłaniu Konrad poznał Stanisława Witkiewicza późniejszego historyka sztuki i krytyka literackiego, syna Ignacego Witkiewicza zesłanego do Tomska za udział w powstaniu styczniowym. W 1868 roku 17-letni Konrad przedostał się wraz ze Stanisławem Witkiewiczem do kraju (sam nie był zesłany) i po kilkuletnich staraniach, w 1873 roku, uzyskał zwolnienie rodziców i rodzeństwa z zesłania, a sam pozostał w Warszawie, gdzie ożenił się i 4 kwietnia 1875 roku urodził mu się syn, Kazimierz.

        Kazimierz Prószyński edukację swoją rozpoczął w Warszawie, tam też ukończył gimnazjum. Gdy miał 9 lat stracił matkę i od tego czasu wychowywany był przez macochy, gdyż ojciec żenił się jeszcze kilkakrotnie. Widząc zainteresowanie Kazimierza naukami ścisłymi, ojciec wysłał go do Belgii na politechnikę w Liège. Tam już jako student dał się poznać jako utalentowany wynalazca konstruując w 1894 roku swój pierwszy aparat do rejestracji i odtwarzania filmów – pleograf. Urządzeniem tym Prószyński zarejestrował kilka krótkich sekwencji z natury oraz scenek z życia codziennego, które zaprezentował gronu najbliższych osób - na ponad rok przed sławnym pokazem braci Lumière, uważanych za wynalazców kina na świecie. Pleograf nastoletniego wtedy Prószyńskiego rejestrował zdjęcia na błonie fotograficznej (podobnie jak późniejszy kinematograf braci Lumière). Rozmiar klatek wynosił 45×38 mm, a przesuw filmu umożliwiał oryginalny mechanizm przesuwu także zaprojektowany przez Prószyńskiego. Perforacja umieszczona była pomiędzy poszczególnymi klatkami, a nie wzdłuż filmu, jak w obecnie znanej kliszy filmowej. Ten wczesny aparat wykazywał szereg niedoskonałości charakterystycznych dla aparatów projekcyjnych tamtych czasów, jak kłopoty z synchronizacją przesuwu taśmy filmowej, drgania filmu oraz przerwy świetlne (migotanie), jednak rozwiązania techniczne Prószyńskiego zostały „zapożyczone” przez wszystkich późniejszych wynalazców i konstruktorów, włącznie z braćmi Lumière. Sam Prószyński, pomimo, że nie był brany serio z uwagi na swój młody wiek, a jego wynalazek uważano za zabawkę niewiele różniącą się od innych z „ruchomymi obrazkami”, to jednak on sam uparcie wierzył, że film ma przyszłość i nadal pracował nad udoskonaleniem pleografu, wprowadzając w nim wiele poprawek. W 1896 roku opatentował go we Francji. Gdyby młody wynalazca uczynił to już w 1894 roku, to kto wie, czy dzisiaj nie mówilibyśmy o światowej pleografii zamiast kinematografii...
Niestety, nie miał wówczas (jak to się dzisiaj nazywa) siły przebicia, a największą przeszkodę stanowił brak odpowiednich zasobów finansowych.
Kinetoskop Thomasa Edisona
zajmował 1 akr powierzchni (4000m²)
(pokaz urządzenia w Paryżu, 1889 r.)
        „Ruchome obrazki” oczywiście istniały wcześniej, zaczynając od tzw. Magicznej Lampy wymyślonej już w XV wieku przez holenderskiego wynalazcę Christiaana Huygensa, a na kinetoskopie opatentowanym w 1891 roku przez Louisa Le Prince kończąc. Dlaczego więc kinematograf braci Lumière jest uznawany za pierwszy? Z kilku powodów. Głównie dlatego, że wszystkie wcześniejsze wynalazki produkujące iluzję ruchomych obrazków działały na zupełnie innych rozwiązaniach od obecnie uznawanych za kinematografię. Najbliższy byłby kinetoskop (właśnie którego pokazy zafascynowały Prószyńskiego i nakierowały na zbudowanie pleografu), jednak działał on na innej zasadzie i zajmował zbyt wiele miejsca oferując zbyt mały obraz (projekcję oglądano w nim dosłownie przez dziurki o rozmiarze 1/32 cala), aby mógł kiedykolwiek stać się czymś innym niż tylko atrakcją lub ciekawostką przentowaną na festynach. Bez zagłębiania się w nudne dla Czytelnika szczegóły (dostępnych zresztą w wielu publikacjach w sieci) proszę wierzyć, że właśnie ze względu na swą prostotę (w porównaniu z np. kinetoskopem) oraz możliwość wyświetlania obrazu praktycznie wszędzie, choćby na ścianie w domu - przede wszystkim z tych właśnie dwóch powodów urządzenie braci Lumière jest uznawane za początek kina na świecie.
I z tych samych powodów uważam, że to Kazimierz Prószyński musi być uznany za rzeczywistego ojca kina (co być moze kiedyś nastąpi), bo to jego pleograf był pierwszy, a bracia Lumière praktycznie skopiowali cały pleograf Prószyńskiego,m wprowadzając od siebie jedynie drobne zmiany (nieistotne pod względem rozwoju kinematografii) i zdobyli sławę jedynie dzięki temu, że jako pierwsi pokazali swe urządzenie publicznie.
Bracia Lumière zresztą uczciwie nigdy nie ukrywali, że ich kinematograf został podpatrzony u innych wynalazców, a właściwie u Prószyńskiego, czego najlepszym dowodem są słowa samego Louisa Lumière (cytowane we wstępie tego felietonu). A jednak to im przypisuje się dzisiaj ojcostwo światowej kinematografii – pomimo, że ich jedyną zasługą było wynajęcie sali aby zaprezentować swe pierwsze filmy i na tym zarobić, podczas gdy młody Kazik Prószyński, chociaż uczynił to przed nimi, jest dzisiaj nie tylko pomijany, ale wręcz zapomniany. Czy tylko dlatego, że zamiast organizować płatne prezentacje pokazywał swe filmy jedynie rodzinie i znajomym, w domowym zaciszu, nie należy mu się palma pierwszeństwa?

Jego film "Ślizgawka w Łazienkach", nakręcony między 1894 a najpóźniej 1895 rokiem (o czym świadczy 6 otworów perforacji charakterystycznych dla jego pierwszego modelu pleografu) jest najstarszym polskim filmem o jakim wiemy, a być może najstarszym filmem na świecie (jeżeli został nakręcony jeszcze w 1894 r.). Niestety, do dzisiaj zachowały się jedynie 4 klatki z filmu, które (szczęśliwie dla nas) zostały wydrukowane w którejś z ówczesnych gazet po tym, jak Prószyński – biorąc przykład z braci Lumière – także zaczął prezentować swój wynalazek i filmy szerszej publiczności, w wynajmowanych do tego celu salach.
W tym samym okresie Kazimierz Prószyński nakręcił także inne filmy z życia Warszawy (obecnie wiemy o co najmniej pięciu, ale z pewnością było ich znacznie więcej) oraz intesywnie pracował nad ulepszeniem swego pleografu, ale o tym za chwilę.

        Po ukończeniu belgijskiej politechniki Prószyński powrócił do Warszawy, gdzie wynalazł kolejny aparat – ekspedytor uniwersalny, służący do seryjnego składania gazet oraz ich adresowania, a także do przygotowania do wysyłki dla prenumeratorów, który usprawnił funkcjonowanie wydawnictwa jego ojca Konrada, wówczas redaktora polskich gazet „Promyk” i „Gazeta Świąteczna”. "Ekspedytor" został opatentowany w 1897 roku w Berlinie i dzięki zainteresowaniu nim wielu wydawców pozwolił Prószyńskiemu na zgromadzenie całkiem znacznego kapitału.
Równocześnie pracował on nad udoskonaleniem pleografu i w 1898 roku stworzył biopleograf, udoskonalony pleograf służący jednak tylko do samodzielnego odtwarzania filmów zarejestrowanych pleografem. Innymi słowy był to pierwszy na świecie projektor filmowy pozwalający na wyświetlanie filmów na większych ekranach i znacząco niwelujący drgania filmu, jakie ujawniły się podczas wyświetlania filmów pleografem (jak i innymi znanymi wówczas urządzeniami filmowymi). Oczywiste, jak wydawałoby się dzisiaj, rozdzielenie kamery od projektora (wszystkie wcześniejsze urządzenia były zarazem kamerą filmową i projektorem w jednym) stanowi kolejny wkład polskiego wynalazcy i kamień milowy w rozwoju kinematografii światowej.

Biopleograph - głowica
fotografia z 1898 roku
        Jednak to nie brak projektorów czy rozmiary ekranu były wtedy największym problemem filmu, gdyż kina takimi, jakimi je znamy dzisiaj, jeszcze nie istniały, a projekcji filmowych dokonywano w niewielkich salach i pomieszczeniach, zaś same filmy nie trwaly więcej niż parę minut. Tak więc projektory - jakkolwiek już wkrótce miały stać się bardzo ważne - nie były wtedy jeszcze priorytetem. Największą wadą wczesnego kina tamtego okresu było drganie i migotanie obrazu, co dotyczyło zarówno pleografu Prószyńskiego, jak i wszystkich innych wówczas istniejących urządzeń filmowych (z kinematografem braci Lumière włącznie). Stanowiło to ogromną niedogodność podczas pokazów, ponieważ migotania i drgania obrazu wywoływały bóle głowy i łzawienie oczu, przez co uniemożliwiały organizację pokazów dłuższych niż kilkuminutowe projekcje. "Rozwiązano" ten problem po prostu przerywając projekcje po kilku minutach lub na życzenie widzów, a dłuższe filmy dzielono na krótsze części (w tamtych czasach za długie filmy uważano trwające więcej niż 2-3 minuty). Wady te uniemożliwiały w praktyce prezentowanie jakichkolwiek  dłuższych filmów i stanowiły barierę w dalszym rozwoju kinematografii światowej.
Natomiast biopleograf Prószyńskiego od początku został pomyślany jako komercyjny projektor filmowy, który miał dawać na ekranie stabilny obraz bez drgań i migotań obrazu, a więc umożliwić oglądanie filmów o jakimkolwiek czasie trwania, bez równoczesnego (dosłownie) doprowadzania widowni do łez. Aby to osiągnąć w swoim wynalazku konstruktor zastosował podwójną taśmę filmową. Urządzenie miało także zdwojoną konstrukcję projektora posiadając dwa obiektywy oraz dwa napędy taśmy, dzięki czemu wyświetlało zdublowany materiał filmowy puszczony równolegle. Zadaniem drugiego, opóźnionego o ułamek sekundy filmu, było wypełnienie przerw świetlnych powstających podczas przejścia klatek filmu pierwszego.
Aparat Prószyńskiego różni się od wynalazku Edisona i mniej lub więcej udanych naśladowców [...] że obrazy wcale nie migotają nawet przy powolnych zmianach. Migotanie przy dotychczasowych aparatach razi oczy i psuje wrażenie. Poza tą główną cechą aparat ma zaletę, że nie sprawia hałasu i pozwala zmieniać obrazy z szybkością przeszło dwa razy większą niż aparat Edisona.
        Projektor-biopleograf prawie zupełnie zlikwidował dokuczliwe migotanie obrazu, jednak nie zdołał całkowicie wyeliminować drgań obrazu spowodowanych nieprecyzyjnym wówczas mechanizmem przesuwu taśm. Po za tym miał bardzo istotną z punktu widzenia komercyjnego wadę: wymagał dwóch kopii tego samego filmu na raz, co oczywiście dwukrotnie podrażało koszty eksploatacyjne potencjalnych nabywców urządzenia, dlatego - pomimo swej rewolucyjnej wręcz jakości obrazu - nie znalazł wielu nabywców.
Biopleograf podczas pokazu
fot. z 1898 r.
Pokazy i projekcje budziły ogromne zainteresowanie Polaków. Nie zniechęcony  brakiem komercjalnego sukcesu swego urządzenia Kazimierz Prószyński utworzył w Warszawie w 1901 roku Towarzystwo Udziałowe Pleograf - pierwszą w Polsce i jedną z niewielu wówczas istniejących na świecie wytwórni filmowych, która przy użyciu jego własnych pleografów produkowała początkowo krótkie filmy dokumentujące życie codzienne w stolicy.
Jednak już rok później, w 1902 roku Prószyński stworzył dwa filmy, które stały się krokami milowymi kinematografii polskiej: "Przygoda dorożkarza" oraz "Powrót birbanta". W filmach tych zagrali dwaj polscy aktorzy teatralni: młodziutki wówczas Kazimierz Junosza-Stępowski oraz Władysław Neubelt. Były to absolutnie pierwsze polskie filmy fabularne w historii polskiej kinematografii, aż o 6 lat wyprzedzające filmy "Pruska kultura" i "Antoś po raz pierwszy w Warszawie" z 1908 roku, które do dzisiaj z nieznanych powodów nadal uważane są za pierwsze polskie filmy fabularne, przez co np. stulecie polskiego kina obchodzono w 2008 zamiast w 2002 roku, ale to już inna historia...
        Wracając jednak do naszego bohatera: zaprojektowany przez niego kilka lat wcześniej ekspedytor rozpowszechnił się w międzyczasie nie tylko w Europie, ale i za oceanem. Dzięki ppłatom licencyjnym i dochodom z patentu na ekspedytor Prószyński stał się na przełomie wieków bardzo zamożnym człowiekiem i od tej pory mógł prawie w całości poświęcić się pracom nad filmami i urządzeniami filmowymi, które interesowały go najbardziej.
Towarzystwo Pleograf organizowało w Warszawie pokazy filmowe oraz prezentacje urządzeń Prószyńskiego. Pierwsze pokazy filmów odbyły się pomiędzy 31 marca a 2 kwietnia 1902 roku w Teatrze Letnim w Ogrodzie Saskim, gdzie widzowie zobaczyli program złożony z filmów dokumentujących życie codzienne w Warszawie, które wykonane zostały przez wynalazcę. Były to m.in. "Ślizgawka w Dolinie Szwajcarskiej", "Ślizgawka w Ogrodzie Saskim", "Ruch uliczny przed pomnikiem Mickiewicza", "Wyścigi", "Pogotowie Ratunkowe", "Na Placu Św. Aleksandra" oraz "Pod Ostrą Bramą w Wilnie".

        W 1903 roku Prószyński nawiązał współpracę z teatrem warszawskim, która zaowocowała oryginalnym eksperymentem artystycznym. Podczas wystawiania w Teatrze Wielkim opery "Walkiria" Richarda Wagnera w pewnym momencie zdumionej publiczności na tle dekoracji ukazały się ruchome sylwetki Walkirii unoszące się w obłokach na swoich koniach. Kazimierz Prószyński podczas przedstawienia wyświetlił film, w którym Walkirie zagrał przebrany pułk Czerkiesów stacjonujących obok Zamku Królewskiego nad Wisłą. Zdjęcia nakręcone zostały w plenerze i wyemitowano je podczas przedstawienia z kamery umieszczonej z tyłu ekranu, która wyświetlała obraz na wolnym białym miejscu przygotowanym wcześniej pośród namalowanej dekoracji chmur. Trik uznawany jest za pierwszy tego rodzaju w historii teatru.
Zestaw krótkometrażowych filmów Kazimierza Prószyńskiego włączony został w 1904 roku do repertuaru warszawskiego kina "Bioskop" założonego przez braci Władysława i Antoniego Krzemińskich – pionierów kinowych, którzy zapoczątkowali sieć stałych kin w Polsce.
Na tym jednak nie koniec wkładu pana Prószyńskiego w rozwój kinematografii zarówno polskiej, jak i światowej.


Obturator, 1908
W 1902 roku Kazimierz Prószyński stworzył przełomowy dla kina wynalazek: obturator.
Wada migotania światła w czasie projekcji filmu, która już po krótkim czasie powodowała bóle głowy widzów, powstawała w wyniku zmiany klatek na przesuwającej się rolce filmowej. Dzięki analizie procesu emisji filmu z projektora Prószyński uznał, że dolegliwości odczuwane przez widzów spowodowane są zbyt małą częstotliwością tych migotań - migotanie było "zbyt zauważalne" - i postanowił zwiększyć oraz uregulować ich częstotliwość.
Poprzez zastosowanie obrotowej migawki w kształcie wiatraczka, złożonej z trzech cienkich skrzydełek które obracały się wokół własnej osi, Prószyński sztucznie zwiększył ilość "klatek" pojawiających się na ekranie z ok. 10-14 klatek na sekundę (z jaką były nakręcane ówczesne filmy) do 40 klatek na sekundę. Tak duża szybkość przerwań światła powodowała złudzenie płynności, ponieważ oko widza przestawało rejestrować tak dużą częstotliwość migotań obrazu w czasie projekcji.
Obturator współczesny
Gdy na posiedzeniu francuskiej Akademii Nauk w Paryżu 7 czerwca 1909 roku pokazano ulepszony projektor Prószyńskiego z zastosowaniem wszystkich jego wynalazków eliminujących drgania oraz migotania filmu, uznane to zostało za tak przełomowy wynalazek, że akademicy wymusili jego drugą prezentację 4 dni później, a sam obturator stał standardowym wyposażeniem każdego projektora na świecie po dzień dzisiejszy.
Jako pierwsza na swiecie wdrożyła go do seryjnej produkcji francuska wytwórnia filmowa Gaumont.
Dzięki temu prostemu wydawałoby się wynalazkowi - trzy paletki na przemian zasłaniające i otwierające światło z projektora kilkadziesiąt razy na sekundę - stała się w końcu możliwa projekcja i komfortowe oglądanie filmów dłuższych niż kilka minut. Tak narodziła się era kina filmów pełnometrażowych, ale to także inna historia...
Jak pisał jeden ze światowych historyków filmowych, Georges Sadoul, przed 1908 rokiem nie wolno było przeciągać projekcji filmowych dłużej niż 15 minut, gdyż doprowadzało to do tak silnego zmęczenia wzroku, że oczy widzów zalewały się łzami i większość dostawała bólu głowy, nierzadko połączonych z zawrotami. Natomiast po 1908 roku "udoskonalenie perforacji zmniejszyło drgania obrazów, a wprowadzenie do projektora obturatora o trzech paletkach usunęło migotanie obrazów całkowicie. [Dzięki temu] już w 1914 roku czas przeglądu przedłużył się przy niektórych filmach do kilku godzin [...] a wyświetlanie filmów w dużych "kino-pałacach" wielkich miast mogło od tego czasu trwać godzinę lub nawet kilka godzin - bez żadnych przerw".
Bez wątpienia obturator stanowił największy wynalazek Prószyńskiego, jednak to nie koniec wynalazków inwentora.

Schemat kinofonu
Prowadzone przez parę lat badania nad synchronizacją dźwięku z obrazem zaowocowały w 1907 roku stworzeniem przez Prószyńskiego pierwszego kinofonu - „Aparatu do zapewnienia współbiegu kinematografów i maszyn mówiących”, które opatentował w Berlinie. Urządzenie synchronizowało dźwięk odtwarzany z fonografu Edisona z filmem wyświetlanym z biopleografu lub kinematografu, dając twórcom tym samym możliwości nie różniące się od filmu dźwiękowego 20 lat później. Prószyński zrealizował kilka filmów z zastosowaniem kinofonu, w tym dwa fabularne z 1912 roku: "Ave Maria" oraz "Łagodzący wpływ muzyki na nerwy", które oprócz muzyki zawierały również dialogi aktorów i efekty dźwiękowe.
Konstrukcja kinofonu wywołała duży oddźwięk wśród fachowców z branży filmowej. Niektóre rozwiązania techniczne Prószyńskiego miał podobno wykorzystać Thomas Edison, który w 1912 roku ogłosił swój własny pomysł łączący kinematograf z fonografem.
I proszę mi wierzyć, że nie żartuję pisząc te słowa ponownie: na tym nadal nie kończy się wynalazczość Kazimierza Prószyńskiego i jego wkład w rozwój ludzkości...

        W 1907 roku rozpoczął pracę nad swoim kolejnym wynalazkiem, aeroskopem. Była to pierwsza na świecie ręczna kamera filmowa o napędzie automatycznym, nie wymagająca napędzania mechanizmu poprzez kręcenie korbką. Jak bardzo przełomowym i wręcz rewolucyjnym wynalazkiem było stworzenie kamery "przenośnej" kamery najlepiej opisał to inny ceniony w świecie wynalazca i inwentor:
Nie wiedzieliśmy dotąd, co to jest ręczna kamera, zanim nie zjawił się u nas Prószyński
Arthur Kingston
Ze względu na swoje oczywiste zalety (prostota obsługi, automatyczny mechanizm i mobilność), kamera ta przyczyniła się bezpośrednio do rozwoju wczesnych filmów dokumentalnych i przyrodniczych, a także umożliwiła powstanie nowego gatunku filmowego: reportaży. Prószyński nakręcił swym aeroskopem m.in. koronację króla Jerzego V w Londynie w 1911 roku, zapoczątkowując tym samym polski film dokumentalny oraz reportaż filmowy.
Aeroskop
Aparat został skonstruowany przez Kazimierza Prószyńskiego w roku 1908 w założeniu jako prototyp kamery reporterskiej. Od samego początku wyposażony był w żyroskop, który zapewniał stabilność obrazu, niwelując wahania wywołane przemieszczaniem się w terenie, czy drżeniem rąk operatora. Aby zminimalizować wszelkie hałasy oraz wibracje, jakie mogłaby powodować kamera w czasie pracy, konstruktor zamocował dodatkowo wszystkie ruchome części urządzenia na łożyskach kulkowych. Napęd mechanizmu stanowiło powietrze sprężone do około 35 atmosfer i przed użyciem musiał zostać napompowany pompką podobną do tej, jakiej używa się obecnie do dętek rowerowych. Po napełnieniu powietrzem zbiorniczków umieszczonych wewnątrz urządzenia operator nie musiał już kręcić korbką, jak w innych ówczesnych kamerach, tylko naciskał przycisk, a sprężone powietrze napędzało mechanizm przesuwu taśmy filmowej. Raz napompowany aeroskop pracował przez ok. 10–15 minut, co umożliwiało wykonanie całości zdjęć na załadowanej do kamery jednej rolce filmowej o długości 137 metrów i standardowej szerokości 35 mm.
Kazimierz Prószyński prezentuje
kamery "dawniej i dziś";
Tygodnik Polski, 1913
Jak powiedział Kazimierz Prószyński w wywiadzie dla "The Photographic Journal" w 1913 roku: "Ten kinematograf jest aparatem specjalnie skonstruowanym w tym celu, aby umożliwić robienie zdjęć ruchowych [...] w ułamku sekundy, nim interesująca nas scena zniknie sprzed naszych oczu [...] Zaopatrzeni w taką kamerę, możemy filmować jak najbardziej nieoczekiwane rzeczy, podążać za każdym ruchem z równą szybkością, jak myśliwy prowadzi dubeltówkę za lecącym ptakiem."
I tak też się stało. Aeroskop Prószyńskiego wszedł do seryjnej produkcji w Anglii i używany był powszechnie przez profesjonalnych reporterów od 1910 roku aż do lat 1930-ch. Filmowcy wykorzystywali go także w scenach niemożliwych do sfilmowania wielkimi, "standartowymi" kamerami na statywach. Nie dziwne jest więc, że na Międzynarodowej Wystawie Kinematograficznej w czerwcu 1913 roku w Londynie aeroskop nagrodzony został specjalnym, "Wielkim" Złotym Medalem.
Reporter filmowy z Aeroskopem
podczas I wojny św. w 1914 roku
Kamer tych używali podczas pracy reporterskiej zawodowi filmowcy z profesjonalnych wytwórni filmowych, jak francuskiej Gaumont, angielskich Pathé News, British Movietone, a później także amerykańskich Tropical Budget oraz Paramount Pictures. Aeroskop wykorzystywany był m.in. przez reporterów podczas kręcenia zdjęć w czasie wojen bałkańskich w roku 1912, zaś od wybuchu I wojny światowej ogromna większość filmów nakręconych na froncie zachodnim została sfilmowana przez reporterów wojennych przy użyciu aeroskopów Prószyńskiego...

        Po wojnie aeroskopów używano m.in. do udokumentowania na filmie pierwszego przelotu samolotem dookoła świata w 1922 roku, pierwszego w historii reportaż z wyścigów samochodowych w 1924, a także pierwszego znanego filmowania "z ukrycia", gdy jeden z reporterów - pomimo zakazu organizatorów - sfilmował aeroskopem mecz piłki nożnej udając jednego z widzów na trybunach nowo otwartego wówczas w Londynie stadionu Wembley w 1925 roku. Jeszcze w 1935 roku aeroskopami filmowano zawody hippiczne w Epson oraz w Liverpoolu.
Prószyński oczywiście nie osiadł na laurach i cały czas udoskonalał kamerę, wprowadzając m.in napęd elektryczny zasilany z baterii w plecaku, zastąpił też mosiężne i stalowe części innymi materiałami zmniejszając w ten sposób wagę urządzenia z 6 do 4kg itd. Nigdy jednak nie przestał produkować modelu napędzanego sprężonym powietrzem, gdyż tylko ono było dostępne zawsze i wszędzie na swiecie, co szczególnie cenili sobie reporterzy podczas wypraw do Azji, Afryki czy Ameryki Południowej, gdzie niemożliwością było naładowanie baterii w środku dżungli lub pustyni...
Dopiero gdy film dźwiękowy stał się powszechny, "nieme" kamery straciły rację bytu i aeroskop przeszedł do lamusa - jednak wiele z zastosowanych w nim rozwiązań technicznych było wykorzystywanych w innych konstrukcjach przez wiele lat.
Do dzisiaj zachowały się 3 egzemplarze aeroskopu. Jeden z nich znajduje się w Muzeum Techniki w Warszawie.

Angielski przyrodnik Kearton podczas
filmowania ptaków aeroskopem
        Wybuch I wojny światowej spowodował, że Prószyński wyjechał wraz z niedawno poślubioną w Anglii żoną Dorothy Abrey do USA. Tam m.in. założył własną wytwórnię ręcznych kamer „Oko”. Niestety, jego inwestycję zniszczył wielki kryzys okresu wojny. Wówczas to pierwsze 100 wyprodukowanych egzemplarzy podobno rewelacyjnych kamer, które nie zdążyły jeszcze trafić na rynek, Kazimierz Prószyński własnoręcznie rozbił młotkiem - aby nikt nie mógł skopiować jego pomysłów.
W Ameryce państwo Pruszyńscy gorąco wypowiadali się na temat tzw. "sprawy polskiej" i wraz z państwem Paderewskimi byli jednymi z najbardziej znanych Polaków w Ameryce nawołujących do odrodzenia Polski. Wspólna działalność patriotyczna z Ignacym i Heleną Paderewskimi zaowocowała bliską znajomością, a następnie wielką przyjaźnią. Nic więc dziwnego, że przyszły prezydent listopadzie 1919 roku państwo Prószyńscy - już z dziećmi urodzonymi w Ameryce, Kazimierzem i Ireną - wrócili do odrodzonej Rzeczpospolitej, gdzie Kazimierz kontynuował swoją działalność. Zamierzał rozpocząć w kraju seryjną produkcję aparatów kinematograficznych czyniąc je dostępnymi dla każdego. Chciał "aby mogła Warszawa rzucić na rynki tyle aparatów kinematograficznych, by przodownicze w tej gałęzi zdobyła stanowisko w Europie".

W 1922 roku udaje mu się powołać w Warszawie Centralną Europejską Wytwórnię Kinematografu Amatorskiego inż. Prószyńskiego, która miała urzeczywistnić jego zamiary i wdrożyć je do seryjnej produkcji.
Niestety, rozwój przemysłu chemicznego w tym czasie nie nadążał za rozwojem technicznym. Pomimo, że produkcja przystępnych kamer filmowych była wtedy możliwa, koszty samych filmów i ich obróbki były poza zasięgiem przeciętnego zjadacza chleba. Marzenie Prószyńskiego aby każdy mógł posiadać "domową" kamerę filmową było zbyt wybiegające naprzód, zbyt fantastyczne w czasach i kraju, w którym rzadko posiadał nawet aparat fotograficzny. Urzeczywistniło się ono kilkadziesiąt lat później, dopiero w latach 1960-ch - ale nie w Polsce, lecz w najbogatszych państwach zachodnich, jak USA, Anglia, Kanada i Francja, gdy taśmy filmowe stały się w tych krajach przystępne cenowo dla przeciętnego człowieka, co spowodowało rozkwit produkcji filmowych kamer domowych 16mm, 8mm i Super8. Jednak dla reszty świata było to nadal zbyt kosztowne "hobby", gdyż czarno-biała fotografia ledwie zaczynała stawać się przystępna. Filmowe kamery do użytku domowego - jak marzył o tym Kazimierz Prószyński na początku lat 1920-ch - ostatecznie stały się dostępne dla wszystkich 80 lat później, gdy na początku XXI wieku każdy cyfrowy aparat fotograficzny i każdy telefon komórkowy zaczęły mieć możliwości nagrywania wideo - ale to już zupełnie inna historia...

        Po kolejnej napaści sowiecko-niemieckiej na Polskę w 1939 roku i wybuchu II wojny światowej, pomimo zaawansowanego wieku, ten oczywisty Polak-patriota prawie natychmiast zaangażował się w działalność konspiracyjną i użyczał swych warsztatów, narzędzi i materiałów polskiemu podziemiu. Gdy został zadenuncjowany przez konfidenta gestapo, Kazimierz Prószyński został aresztowany przez Niemców po raz pierwszy. Jednak w śledztwie nie wykryto żadnego związku między prowadzonymi w jego warsztacie pracami konstrukcyjnymi a działalnością konspiracyjną i po 10 dniach został zwolniony. Powstanie Warszawskie zastało rodzinę Prószyńskich na Mokotowie. Tuż przed upadkiem Mokotowa,  22 sierpnia 1944 roku, zostali wywiezieni przez hitlerowców wraz z innymi schwytanymi mieszkańcami do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd Kazimierz Prószyński został wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen (Rogoźnicy na Dolnym Śląsku).

Kilka miesięcy później ten 70-letni wówczas człowiek cudem wręcz przetrwał zimowy marsz śmierci z Gross-Rosen do obozu koncentracyjnego w Mauthausen-Gusen w Austrii.
Niestety, nie doczekał bliskiego już wyzwolenia obozu przez Amerykanów i zmarł z głodu i wycieńczenia jako "numer 129957"...


© DeS
(Digitales Scriptor)
13 marca 2014 (poszerzone w lutym 2015)
specjalnie dla: ☞ www.FilmyPolskie888.blogspot.com




P.S.
Wiedza o panu Kazimierzu Prószyńskim, bez wątpienia największym Polaku-wynalazcy jest tak znikoma w polskim społeczeństwie (nie wspominając o reszcie świata), że do dzisiaj nie istnieje w sieci nawet jedna amatorsko koloryzowana fotografia tego wybitnego człowieka, co samo w sobie  jest najlepszym tego dowodem.


P.P.S.
Poniżej znajduje się zwiastun dobrze zapowiadającego się, polskiego filmu dokumentalnego "Kazimierz Prószyński - geniusz nr 129957". 
Niestety, już dawno temu zwątpiłem, że film ten zostanie kiedykolwiek zrealizowany.
Według informacji zamieszczanych od dobrych kilku lat na witrynie producenta filmu (Harpoon Films), jego produkcja "rozpocznie się wkrótce / już niedługo", a według ostatnie aktualizacji "rozpocznie się latem" - tylko nie wiadomo o "lato" którego roku chodzi. Zaś wpis na polskojęzycznej Wikipedii już od 4-5 lat informuje, że film "kręci polski reżyser filmowy Bartosz Paduch, który w 2010 roku otrzymał dofinansowanie na jego powstanie"...
Ciekawe, że pod rządami Partii Oszustw (zwanej oficjalnie Platformą Obywatelską) PISF zdążył w czasie tych pięciu lat sfinansować już kilka filmów szkalujących dobre imię Polaków, w tym dwa naprawdę bardzo wredne antypolskie paszkwile, ale na wyprodukowanie bardzo taniego filmu dokumentalnego (naprawdę bardzo taniego w porównaniu z budżetem takiego "Pokłosia") od 5 lat brakuje pieniędzy? Myślę, że to nie pieniędzy brakuje, ale przede wszystkim zwykłej ludzkiej woli i chęci promowania wybitnych Polaków. Czego niestety trudno oczekiwać od ludzi z Partii Obciachu (oficjalnie zwanej Platformą Obywatelską) takich jak np.  cwaniaczek obecnie piastujący urząd Premiera III RP, który przecież otwarcie stwierdził, że "polskość to nienormalność"!
Gdyby ś.p. Pan Prószyński był homosiem, transwestytą, zoofilem czy innym dewiantem (byle nie pedofilem, bo jak na razie pedofilia nie jest jeszcze poprawna politycznie, przynajmniej dopóki można ją nadal wykorzystywać w mediach do "walenia" w kościół katolicki) to być może sprawa tego filmu potoczyłaby się zupełnie inaczej, ale to także zupełnie osobna historia...



Więcej informacji:

Strona Oficjalna
IMDb (angielski)
Wikipedia (polski)
Filmografia dostępna jest TUTAJ
Wybrane publikacje wynalazcy dostępne są TUTAJ

Kazimierz Prószyński filmujący aeroskopem ulice Paryża, 1909 rok




ARTYKUŁ ZOSTAŁ PRZYWRÓCONY Z KOPII ZAPASOWEJ.
Z UWAGI NA POPULARNOŚĆ FELIETONU AUTOR DOKONAŁ JEGO POSZERZENIA W PÓŹNIEJSZYM TERMINIE, JEDNAK Z POWODU USUNIĘCIA BLOGA I BRAKU KOPII ZAPASOWEJ NOWSZEJ WERSJI NIESTETY JEST ON OBECNIE NIEKOMPLETNY

4 komentarze:

  1. Dzisiaj (13 marca 2017 roku) na witrynie producenta filmu dokumentalnego o panu Prószyńskim widnieje nadal taka sama informacja, jak podał to autor artykułu kilka lat temu:
    „Zdjęcia do filmu najprawdopodobniej ruszą z początkiem lata.”
    http://www.harpoonfilms.pl/title,filmy_dokumentalne,pid,9.html
    Natomiast przeszukując „Aktualności” na powyższej witrynie znalazłam taką samą informację dot. filmu datowaną jeszcze w 2010 roku!
    Skoro nie zrealizowali tego filmu prez ostatnie 7 lat (lub dłużej?), to znaczy że już go nigdy nie ukończą - chyba że zaczną od nowa z nową obsadą (bo przecież aktor grający w nim pana Prószyńskiego jest teraz o 10 lat starszy!)
    Ciekawe że wzięli pieniądze na film i nigdy go nie zrobili... czyżby to kolejna grupa kolesiów z PO?
    HARPOON FILMS WSTYDŹCIE SIĘ!
    (piszę tutaj bo tam nie możliwości komentarza)
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam zbulwersowana i zapomniałam podziękować Autorowi i Redakcji za wspaniały i całkowicie darmowy artykuł o tym nie tylko nieznanym, ale i zupełnie zapomnianym nawet w Polsce wielkim geniuszu i wynalzcy. To najlepszy artykuł jaki dotąd znalazłam w sieci, bardzo dziękuję i żałuję, że wcześniej na niego nie natrafiłam, bo przyda się w szkole (jestem nauczycielką). Z pozdrowieniami - Anka

    OdpowiedzUsuń
  3. polski edison!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie obrażać p. Prószyńskiego przyrównaniem do Edisona! Przede wszystkim nikomu nie ukradł żadnego ze swych wynalazków, tylko samemu wszystkie wymyślił. Także w przeciwieństwie do Edisona nikogo nigdy nie oszukał i nie podebrał wynalazku podpierając się lukami w prawie. Edison był przede wszystkim złodziejem cudzych pomysłów (nierzadko całych wynalazków). Samemu prawie niczego nie wynalazł ani nie wymyślił.
      Jeśli chcesz przyrównywać p. Prószyńskiego do innego znanego geniusza-wynalazcy, to chyba jedynie do Nikolaja Tesli.

      Usuń

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2