Polska Policja zmieniła się na lepsze niemal nie do poznania. Zmiany w niej mogłyby zainspirować reformowanie innych obszarów państwa. Niestety, problem mało kogo interesuje
Kochamy Policję. To nie tyle deklaracja, co stwierdzenie faktu. Jesienią 2016 roku spośród wszystkich instytucji publicznych (z Kościołem katolickim oraz mediami publicznymi i prywatnymi włącznie) tylko samorządy oceniane były przez Polaków lepiej – i to o jeden punkt procentowy. Mało kto ma chyba świadomość, że 72% badanych dobrze ocenia pracę Policji, a jedynie 17% ma o niej złe zdanie.
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Trudnowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Trudnowski. Pokaż wszystkie posty
Norweska lekcja
Norweski serial „Okupowani” pokazuje, jak dojrzała wspólnota polityczna ze wsparciem państwowych instytucji może mówić o potencjalnej wojnie. To, czy umiemy o niej rozmawiać poważnie i odpowiedzialnie jest dobrą miarą kondycji narodu i państwa.
„W takim kraju jak Polska i w takich czasach jak dziś trzeba brać pod uwagę również złe scenariusze. Łącznie z tym najgorszym. Plując jadem na dzisiejszego wroga, być może plujesz na jutrzejszego towarzysza niedoli” – przestrzegał niedawno na łamach „Gazety Wyborczej” Grzegorz Sroczyński. Choć autor na tyle odważnie posługuje się absurdalną hiperbolizacją, że – jak słusznie zauważył Mateusz Luft z „Kontaktu” – bliżej mu do stylu tekstów Kazika Staszewskiego niż do publicystyki politycznej, to jednak podjął się niebagatelnego wyzwania. Dokonując może i przerysowanej wizualizacji przypomniał, że ryzyko wojny musi być realnym punktem odniesienia debaty publicznej.
„W takim kraju jak Polska i w takich czasach jak dziś trzeba brać pod uwagę również złe scenariusze. Łącznie z tym najgorszym. Plując jadem na dzisiejszego wroga, być może plujesz na jutrzejszego towarzysza niedoli” – przestrzegał niedawno na łamach „Gazety Wyborczej” Grzegorz Sroczyński. Choć autor na tyle odważnie posługuje się absurdalną hiperbolizacją, że – jak słusznie zauważył Mateusz Luft z „Kontaktu” – bliżej mu do stylu tekstów Kazika Staszewskiego niż do publicystyki politycznej, to jednak podjął się niebagatelnego wyzwania. Dokonując może i przerysowanej wizualizacji przypomniał, że ryzyko wojny musi być realnym punktem odniesienia debaty publicznej.
Kto uwierzy w konserwatyzm PO?

Grzegorz Schetyna nie pierwszy raz zakwestionował lewicowy zwrot Platformy Obywatelskiej z czasów Ewy Kopacz. Podobnych wypowiedzi Schetyna udzielał wielokrotnie, choćby w styczniu telewizji TVN24. Nie tylko przekonywał wówczas, że „tylko partia centrum z silnym konserwatywnym biegunem, ale też wolnościowa, jeśli chodzi o gospodarkę, jest w stanie wygrać wybory” ale też wprost zadeklarował, że… Platforma „musi wrócić do sojuszu z Kościołem”.
Ożywczy ferment w „archipelagu” anty-PiSu
Zamiast dzielić „Salon” na dobrych i złych, spróbujmy zrozumieć, że żaden „Salon” już nie istnieje. Świat naszych oponentów jest po prostu tak samo skomplikowany, jak nasza rzeczywistość
Lewica i liberałowie przegrali bitwę o najmłodszych wyborców i swing voters przede wszystkim dlatego, że na buzujące przez ostatnie lata życie na prawicy patrzyli z wyższością i pogardą, a w najlepszym wypadku przez pryzmat fałszujących stereotypów i uogólnień. Nie chcąc powtórzyć tego błędu, śledźmy ich debaty, bierzmy pod uwagę kiełkujące nowe media i podejmujmy polemiki, gdy nasi oponenci są przekonani, że mają do powiedzenia coś ważnego.
Lewica i liberałowie przegrali bitwę o najmłodszych wyborców i swing voters przede wszystkim dlatego, że na buzujące przez ostatnie lata życie na prawicy patrzyli z wyższością i pogardą, a w najlepszym wypadku przez pryzmat fałszujących stereotypów i uogólnień. Nie chcąc powtórzyć tego błędu, śledźmy ich debaty, bierzmy pod uwagę kiełkujące nowe media i podejmujmy polemiki, gdy nasi oponenci są przekonani, że mają do powiedzenia coś ważnego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2



