WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃSTWA: (żadnych antypolskich ścierw GW, TVN, ...)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Dwa oblicza prezydentury. Jak CIĘ widzą - tak NAS piszą...

Oczywiście chodzi mi w tytule o Prezydenta Polski - jaki jest On, tak widzą nas, wszystkich Polaków.

Po sławetnym „występie” prezydenta Komorowskiego w japońskim parlamencie (i - dzięki Bogu - jego ostatnim) musiałem przemilczeć docinki ze strony przede wszystkim Japończyków, wyrażających swoje zdegustowanie postępkiem tego oficjalnego przedstawiciela Polski i Polaków. Opiniom o tym, że "dowcipy o Polakach" (Polish jokes) mogą jednak zawierać dużo „prawdy” jedynie nieśmiało przeciwstawiałem się, przypominając o „Mary Curie”, o „Solidarności” i nawet o Wałęsie (tak tak - ten UBecki pół-konfident jest nadal znany na zachodzie, zaś wiedza o jego ubeckiej „lojalce” jest tam zupełnie nieznana). Generalnie jednak, z każdym wyskokiem Komorowskiego po prostu „pochylałem głowę” ze wstydu i nie mówiłem ani nie komentowałem wrednych docinków w kierunku wszystkich Polaków - bo i cóż było mówić lub pisać, skoro to sama głowa państwa polskiego wielokrotnie ośmieszała nas wszystkich w oczach obcokrajowców...

Jak widzą Jego - Prezydenta RP - tak oceniają nas wszystkich Polaków. I odnosi się to do wszystkich narodów, nie tylko nas, Polaków. Za prezydentury Jurka Krzaka młodszego jego idiotyzmy, przejęzyczenia, gafy i wybryki prawie natychmiast przechodziły do historii - a wraz z nimi, niestety, odchodził też szacunek, jakim Amerykanie dotąd cieszyli się na świecie. Podobnie było z Komorowskim. Ten pro-ubecki prezydent w ciągu 5 lat swej prezydentury przyprawił nam wszystkim tak ogromną „gębę” swoją „wiochą” (brakiem jakiejkolwiek ogłady, nieokrzesanymi wybrykami i niewiarygodnie nagannym zachowaniem), że lata zajmie odkręcanie tak negatywnego wizerunku jaki nam wyrobił.

Dlatego z radością przyjąłem pierwsze objawy poprawy wizerunku Polski.
Nowy Prezydent RP, pan Andrzej Duda, podczas spotkania krajów Europy Wschodniej odbywającej się w Rumunii, zupełnie niezapowiedzianie pojawił się na miejscu niedawnej rumuńskiej tragedii, gdzie podczas pożaru w klubie „Colectiv” straciło życie kilkadziesiąt osób. Pan prezydent Duda nie tylko oddał im hołd, ale też publicznie przeżegnał się i pomodlił za ofiary tragedii.
Ten drobny wydawałoby się gest rozpętał w pierwszym tygodniu listopada burzę w rumuńsko-języcznym internecie.
Prawie natychmiast pojawiły się tysiące słów pochwały dla polskiego prezydenta. Nierzadko towarzyszyły im jakże znaczące komentarze ogólnie chwalące zmianę w Polsce z "wasala niemieckiego" lub "brukselskiego sługusa" na "silną i mądrą Polskę, jaką znamy z historii".
Oczywiście ta ostatnia opinia jest - przynajmniej na razie - znacznie na wyrost, niemniej jednak miło jest przeczytać takie słowa, w odróżnieniu od jakże upokarzających, niedawnych komentarzy o Komorowskim, z których najdosadniejsze - moim zdaniem - było stwierdzenie pewnej Japonki:
"[prawdziwy Szogun] obciąłby mu ten pusty łeb za taką zniewagę [wobec Japonii]". Nic dodać, nic ująć.

Także wiele wypowiedzi o publicznej modlitwie prezydenta Dudy od osób niewierzących lub innego wyznania było nad wyraz pochlebnych. W tym  w 80% prawosławnym kraju większość komentujących przypominała, że pan Duda jest praktykującym katolikiem, i za ten jeden ludzki gest stawiała go za wzór dla własnych polityków. Jak jeden z komentujących napisał: "Patriarcha daniel (specjalnie piszę jego imię małą literą aby wyrazić brak szacunku) nawet nie raczył się pojawić na miejscu, a prezydent z odległej Polski przybył osobiście i nie bał się publicznie uczynić znak krzyża".
Tak trzymać, panie prezydencie Duda!

© Paul Ityk
7 listopada 2015
Z zagranicy - specjalnie dla ITP




Tekst nadesłany pocztą elektroniczną. Ilustracje pochodzą od redakcji.
Fot. ©2015 Agerpres

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz