UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I NIEPRZYJAZNA MATOŁOM „NOWOCZESNYM”, Z PLATFORM OSZUSTÓW I KOMITETÓW OBRONY DOSTĘPU DO ŻŁOBU, KOMUNISTOM, „UB–WATELOM RP”, WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYM DEWIANTOM.

Celebryci całują gacie

„Naziści” zrobili wielką karierę. Okazało się bowiem, że pierwszym krajem okupowanym przez złych „nazistów” były... Niemcy! Dzięki temu propagandowemu majstersztykowi, Niemcy ze sprawcy zbrodni II wojny światowej, jednym susem wskoczyły do pierwszego szeregu ofiar złych „nazistów”... - felieton radiowy pana Michalkiewicza.

Szanowni Państwo!

„W Poroninie na jedlinie wiszą gacie po Leninie. Kto chce w Polsce awansować, musi gacie pocałować.” - Tak rozpoczynał się anonimowy wierszyk, a właściwie poemat, opisujący sytuację w partyjnych kręgach – między innymi pielgrzymki do Poronina w celu oddania hołdu wspomnianym gaciom: „Przyszedł Władzio z Komitetem, kontentował się mankietem” - i tak dalej. W wyniku sławnej transformacji ustrojowej leninowskie gacie z Poronina zniknęły, ale ponieważ natura nie znosi próżni, to rozmaici folksdojcze, którzy przecież nie wymarli, tylko reprodukują się w kolejnych pokoleniach, zaraz znaleźli sobie nowy kult.




Przyszło to tym łatwiej, że potrzeba nowego kultu, który wypełniłby próżnię po Leninie i jego gaciach, wyszła naprzeciw niemieckiej i żydowskiej polityce historycznej.

Niemiecka polityka historyczna zmierza do stopniowego zdejmowania z Niemiec i z Niemców odpowiedzialności za drugą wojnę światową. Z kolei celem żydowskiej polityki historycznej jest znalezienie winowajcy zastępczego, na którego można by przerzucić odpowiedzialność za druga wojnę światową w miarę zdejmowania tej odpowiedzialności z Niemiec i Niemców. Jest to bowiem konieczny warunek materialnego eksploatowania holokaustu. Wszystko to wymagało koordynacji obydwu polityk historycznych: niemieckiej i żydowskiej i warto zwrócić uwagę, że ta koordynacja pojawiła się bardzo wcześnie, bo już w 1960 roku. 14 marca 1960 roku w Nowym Jorku spotkał się izraelski premier Dawid Ben Gurion z niemieckim kanclerzem Konradem Adenauerem. W następstwie tego spotkania, z inicjatywy Ben Guriona, w żydowskiej modlitwie za ofiary ludobójstwa, wykreślono słowo „Niemcy”, które zastąpiono słowem: „naziści”.

„Naziści” zrobili wielką karierę. Okazało się bowiem, że pierwszym krajem okupowanym przez złych „nazistów” były... Niemcy! Dzięki temu propagandowemu majstersztykowi, Niemcy ze sprawcy zbrodni II wojny światowej, jednym susem wskoczyły do pierwszego szeregu ofiar złych „nazistów”. Można by powiedzieć, że z „nazistów” wszyscy maja samego korzyści, niczym smalec z gęsi – ale na tym świecie pełnym złości nie ma rzeczy doskonałych. Chodzi o to, że „nazistów” już nie ma, bo rozpłynęli się gdzieś w nocy i mgle – więc tym większej aktualności nabrała sprawa winowajcy zastępczego, na którego obydwaj koordynatorzy polityk historycznych wytypowali Polskę. Wprawdzie konieczność zachowania resztek przyzwoitości i pozorów obiektywizmu nie pozwala jeszcze na dokonanie odkrycia, że ci okropni „naziści”, to po prostu Polacy – ale przecież wszystko jeszcze przed nami i jak będzie trzeba, to ktoś tego odkrycia dokona. Jeszcze nie wiemy, czy obstalowano je u „światowej sławy historyka”, czyli pana doktora Jana Tomasza Grossa, czy u jakiegoś innego bajkopisarza, ale w stosownym czasie zostanie to nam objawione.

Zanim jednak to nastąpi, trzeba dokonać odpowiedniego przygotowania. Toteż zarówno po stronie niemieckiej, jak i po stronie żydowskiej pracują nad tym całe sztaby pierwszorzędnych fachowców, do dyspozycji których w ubiegłym roku oddane zostało Muzeum Historii Żydów Polskich, mające przygotować mniej wartościowemu narodowi tubylczemu politycznie poprawną wersję jego historii – ale co to komu szkodzi, żeby było jeszcze lepiej? Nikomu to nic nie szkodzi, więc naprzeciw skoordynowanym politykom historycznym: niemieckiej i żydowskiej, wychodzi piąta kolumna w kraju. Najtwardszym jądrem tej piątej kolumny jest środowisko skupione wokół „Gazety Wyborczej”, która zgodnie z leninowskimi normami życia partyjnego, organizuje i koordynuje antypolską propagandę, kreując rozmaite autorytety, które w zamian za nadymanie, pracowicie uwijają się wokół wyznaczonych im zadań. Reżyserowie kręcą filmy w rodzaju „Pokłosia”, czy (Gn)Idy, a pisarze piszą książki, a jeśli tego byłoby za mało, to w swoich wypowiedziach pryncypialnie chłoszczą mniej wartościowy naród polski. Ostatnio to zadanie wykonała pani pisarzowa Olga Tokarczuk. W zamian za dwukrotne przyznanie jej literackiej nagrody „Nike” pani pisarzowa oskarżyła Polaków, że byli „kolonizatorami”, „właścicielami niewolników”, no i oczywiście - „mordercami Żydów”. Czy pani Tokarczuk ma nadzieję zostać drugim „światowej sławy historykiem” obok pana doktora Jana Tomasza Grossa, czy też ktoś starszy i mądrzejszy powiedział jej przed przyznaniem nagrody: słuchajcie no, Tokarczukowa; daliśmy wam nagrodę za ten wasz Scheiss, ale wicie, rozumicie – tego oczywiście nie wiemy, ale to bez znaczenia, bo ważniejsze jest, że pokazuje, czyje gacie należy dzisiaj całować, żeby awansować – nawet w literaturze.

Mówił Stanisław Michalkiewicz



© Stanisław Michalkiewicz
15 października 2015
Artykuł opublikowano w „Radio Maryja”
www.michalkiewicz.pl ☞ WSPOMÓŻ AUTORA





Notatka: wszystkie ilustracje pochodzą od redakcji.
Fotografia ©2015 IlustrowanyTygodnikPolski@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2