
Błażej Dąbkowski: O tym, jak żyli komuniści przekonaliśmy się jeszcze tego samego dnia, kiedy udało się nam wejść do budynku KW PZPR, gdzie stoły uginały się od mięsa, kabanosów, cytrysów, czekolad. To rozjuszyło nas jeszcze bardziej, te gnoje żyły jak pączki w maśle - opowiada ppłk Włodzimierz Marciniak, prezes Związku Kombatantów i Uczestników Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 r.
Odczuwał Pan strach pociągając za spust 28 czerwca?
Włodzimierz Marciniak: Nie, moi rodzice byli w AK, już jako dziecko przeżyłem w moim domu rewizje Niemców, później Rosjan, a na końcu ubowców. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej zapisałem się do harcerstwa, które jednak komuniści rozwiązali, dlatego wstąpiłem do organizacji Wolność i Niezawisłość.
