
Nie, nie! Nie chodzi o naród okupowany. To znana z historii, a i częściowo z autopsji, dosyć prymitywna forma niewolenia. Prymitywna, chociaż częściowo skuteczna – zawsze znajdą się poddani - czynni i bierni - do jej wdrażania. Przynajmniej do czasu zmiany tryndu.
Obecnie - ponieważ postęp ma to do siebie, iż musi postępować nie tylko w treści ale i formie – wdrażanie ma się odbywać (a i odbywa) poprzez masowy udział „wdrażanych”. Stąd ta walka o różne środki możliwie masowego przekazywania i urabiania.
Telewizja, radio, film, teatry, kabarety. Stąd kreowanie na autorytety ludzi różnych zawodów, ale szczególne przydatnych dla wykonywania tej roli oraczy i siewców na zagonach sztuki, i w ogóle mediów. I stałe testowanie otwartości ludu na każde…
