
Członkowie tej grupy działali sprytnie, w sposób przemyślany, znali sądowe procedury, nie wykluczamy, że korzystali z pomocy prawników – przyznaje „Codziennej” prokurator Marcin Matecki z poznańskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. Przyznaje, że sprawa jest wielowątkowa i skomplikowana, ale równocześnie wyjątkowo ciekawa.
Po raz pierwszy głośno o „wyrokach” tajemniczych sądów arbitrażowych, m.in. w Tallinie, zrobiło się w zeszłym roku. Alarm podnieśli bowiem przedsiębiorcy, którym komornik zajmował pieniądze na kontach bankowych.
