
Przeglądając listę najpopularniejszych (a nawet tych całkiem mniej popularnych) filmów i seriali telewizyjnych zauważyłam dziwną prawidłowość. Znakomita większość tych the best from the best zawierała w sobie takie elementy jak: kosmici, mutanci, zombiaki, wampiry, apokalipsy i różnie rozumiane końce świata. Dodatkowo pikanterii dodawały zabójczo popularne horrory z demonami, diabłami i uciętymi kończynami w roli głównej. Tak więc chcąc znaleźć jeden zwykły film, zapuściłam się nagle w dziwną krainę magii, mroczności i niezwykłości. Czy to jakiś niebezpieczny trend, czy tylko chwilowa moda?
